„Pożeracz szarości” to antologia, która nie tylko pozwoliła mi lepiej poznać konkurentów Geralta z Rivii, ale też dała mi przynajmniej dwa opowiadania, które zostały ze mną na dłużej. Sprawdź, co sądziłam o tym zbiorze polskich opowiadań fantastycznych, wydanym w 1991 roku, kiedy czytałam go 30 lat później!

Sprawdź recenzje innych zbiorów opowiadań: „Najlepsze opowiadania” | „Fantastyczne opowieści wigilijne” | „Pierwsze słowo”
Zapomniani konkurenci Geralta z Rivii
Drugi konkurs czasopisma „Fantastyka” z 1985 roku wyłonił jednego z największych – jeśli nie największego – zwycięzcę polskich konkursów literacko-fantastycznych w historii. To właśnie wtedy drugie miejsce zajęło kultowe opowiadanie „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego. Choć przez samo pismo nie zostało nagrodzone pierwszą lokatą, okazało się sukcesem na gigantyczną skalę. Dziś to przecież nie tylko jedno opowiadanie, ale cała globalna marka, w skład której wchodzą gry komputerowe, ekranizacje oraz liczne teksty osadzone w tym uniwersum. Twórczość Sapkowskiego jest znana i ceniona daleko poza granicami Polski.
O pozostałych utworach, które zostały wówczas wyróżnione, współcześnie raczej się nie pamięta. Czas próbę przetrwał właściwie tylko „Wiedźmin”, a inne teksty znają głównie osoby pamiętające ówczesny fandom lub czytelnicy interesujący się historią fantastyki głębiej, niż sięgając jedynie po nowości. A poznać je jest wbrew pozorom dość łatwo: w 1991 roku ukazał się zbiór „Pożeracz szarości” pod redakcją Macieja Parowskiego, zawierający wszystkie wyróżnione teksty z wyłączeniem dzieła Sapkowskiego (ten otrzymał własny tomik z przygodami białowłosego myśliwego). To niewielka, licząca około 250 stron książeczka, zawierająca siedem opowiadań oraz posłowie redaktora.
To nie Sapkowski wygrał tamten konkurs
Jeśli o mnie chodzi, w tym zbiorze mogłyby pozostać zaledwie dwa teksty, a i tak byłabym z lektury w pełni usatysfakcjonowana. Przede wszystkim niezwykle interesujący jest utwór, który w 1985 roku pokonał Sapkowskiego i zdobył pierwsze miejsce. Gdy przeczytałam „Wróciłeś, Sneogg, wiedziałam” Marka S. Huberatha, w głowie pojawiło mi się jedno angielskie słowo, które najlepiej je opisuje: creepy. To tekst osadzony w postapokaliptycznym świecie, w którym ludzkość po prostu nie wygląda już tak, jak powinna. Nie chcąc zdradzać zbyt wiele, powiem tylko, że to wyjątkowo obrazowa, nieco obrzydliwa i przerażająca wizja przyszłości, która wywołuje na plecach ciarki. Zdecydowanie nie jest to lektura przyjemna, ale bez wątpienia wybitna.
Nie dziwię się, że to Huberath wygrał tamten konkurs. W jednym ze swoich tekstów Maciej Parowski wspominał zresztą, że „Wiedźmin” nie otrzymał pierwszej nagrody, bo komisji głupio było wyróżnić coś, co czyta się aż tak dobrze. O ile historie o Geralcie to po prostu świetna przygoda, o tyle muszę przyznać, że w tym konkretnym starciu Huberath wygrał w pełni zasłużenie.
Drugie opowiadanie, na które warto zwrócić uwagę, to tytułowy „Pożeracz szarości” Romualda Pawlaka (piszącego pod pseudonimem Meszko). To fantasy swoją strukturą przypominające baśń o miłości. Jak w posłowiu zauważył Parowski, emocje w nim zawarte graniczą wręcz z kiczem, ale… ja od czasu do czasu po prostu taki kicz lubię.

Pozostałe teksty nie przeszły próby czasu?
Pozostałe teksty w zbiorze były lepsze lub gorsze, ale albo nie trafiły w moje gusta, albo trąciły myszką dawniejszej epoki sci-fi, która nie zawsze wzbudza we mnie większe emocje. Mamy tu do czynienia z motywem wchodzenia w przestrzeń wirtualną, dostajemy krótki tekst fantasy od Piotra Gocieka, a nawet utwór nawiązujący do kultury Wschodu. Niestety, nie były to opowiadania, których czytanie naprawdę by mnie zaangażowało.
„Pożeracz szarości” będzie stał na mojej półce
W każdym razie te dwa wspomniane utwory stanowią dla mnie wystarczający powód, by po lekturze zachować bardzo dobre wspomnienia. Być może kiedyś jeszcze wrócę do tego zbioru – zawsze istnieje przecież szansa, że za pierwszym razem coś mi po prostu umknęło. Niezależnie od tego, dobrze mieć „Pożeracza szarości” w swojej domowej biblioteczce. W końcu to pozycja niezwykle istotna dla historii polskiej literatury fantastycznej.

Tytuł: Pożeracz szarości
Autor: Marek S. Huberath, Tadeusz Meszko , Aleksander Bukowiecki, Marek Dyszlewski, Piotr Gociek, Andrzej Bączkowski, Andrzej Podgórski, Jan Maszczyszyn, Jan Witold Suliga
Liczba stron: 249
Gatunek: fantasy, romans fantasy, fantastyka naukowa, dystopia, post-apokalipsa
Wydanie: Reporter, 1991