„Pierwsze słowo” czytałam w 2019 roku w ramach współpracy z wydawnictwem Uroboros. Te wówczas dostarczyło mi sporo książek Marty Kisiel, które po prostu i tak chciałam poznać. Jak podobała mi się ta książka i czy uważam, że ten zbiór opowiadań może być warty uwagi innych czytelników?

Poznaj recenzje innych fantastycznych zbiorów opowiadań: „Księga jesiennych demonów” | „Azyl” | „Czarna bandera”
Powrót do twórczości Marty Kisiel
Co trzeba mieć w głowie, aby pisać tak jak Marta Kisiel? Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi zbiór jedenastu opowiadań autorki, w tym sześć zupełnie nowych i wcześniej niepublikowanych. Będzie o śmierci, Lichotce, rodzicielstwie, bohaterach fantastycznych i wielu innych tematach, które w jakiś sposób zainteresowały autorkę.
Kontynuuję swoją przygodę z twórczością Marty Kisiel – tym razem zabrałam się za „Pierwsze słowo”. Tytułowy tekst tego zbioru opowiadań zdobył Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, a że staram się czytać przynajmniej te odznaczone teksty, po tę książkę po prostu musiałam sięgnąć.
Na początku warto zwrócić uwagę, że dwa z obecnych wewnątrz tekstów – „Dożywocie” i „Szaławiłę” – fani autorki na pewno znają. To na bazie pierwszego z nich wyrosła powieściowa seria o tym samym tytule. Drugi tekst (zresztą również nagrodzony Zajdlem) znalazł się w rozszerzonym wydaniu pierwszej części cyklu. Sama znałam już obydwa utwory, niemniej nie uważam tego za wadę zbioru. Założeniem książki było wydanie w jednym miejscu wszystkich opowiadań autorki i te teksty, bądź co bądź, również się do nich zaliczają. Wydaje mi się jednak, że warto o tym wspomnieć.
Z pozostałych utworów cztery były wydawane w innych miejscach na przestrzeni lat 2006–2012. Było to jednak na tyle dawno, że młodsi czytelnicy Kisiel prawdopodobnie części z nich nie znają, a ponieważ trzy z nich pojawiły się w prasie, dostęp do nich jest dziś mocno ograniczony.

I żart, i na poważnie
Sama treść opowiadań jest po prostu miła. To przyjemne i sympatyczne utwory, idealne na chwilę relaksu po ciężkim dniu pracy albo do czytania w komunikacji miejskiej. Powiedziałabym jednak, że to nadal „Dożywocie” pozostaje najbardziej przeładowanym żartami dziełem Marty Kisiel, jakie znam (poza nim czytałam jeszcze „Nomen Omen”). Pozostałe teksty, choć zawierają dowcip i grę słów, raczej nie serwują ich w aż takiej ilości.
Drugim tekstem pod względem nagromadzenia humoru byłoby chyba opowiadanie „Nawiedziny” – krótka przygoda osadzona w domu publicznym w świecie fantasy. Pierwszy tekst w zbiorze, „Rozmowa dyskwalifikacyjna”, to autorski debiut i jak na taki wypada naprawdę przeuroczo, w lekki sposób definiując to, jak wygląda „rynek” bohaterów fantastycznych. Ciekawy pomysł podany w żartobliwy sposób – czego chcieć więcej przy lekturze na wieczór?
Kisiel nie boi się też tematyki śmierci. „Przeżycie Stanisława Kozika” opowiada o zapomnianym przez świat mężczyźnie, którego odejścia nikt nie zauważył, w „Jadeicie” dostajemy odrobinę kryminału, a „W zamku tej nocy…” mocno nawiązuje do epoki romantyzmu.
Nagrodzone Zajdlem „Pierwsze słowo” oraz poprzedzający je „Cały świat Dawida” to zdecydowanie najbardziej poważne teksty, stojące bliżej realizmu magicznego niż czystej fantasy. Obie miniaturki uderzają w tematykę rodziny oraz rodzicielstwa, skupiając się na problemach i patologiach, które mogą w nich występować. Wyróżniają się tym na tle innych, lekkich opowiadań. W pewnym sensie podobną tematykę porusza też „Miasto motyli i mgły”, choć ma w sobie więcej elementów baśniowych.
To przyjemny i różnorodny zbiór opowiadań
Dodać muszę, że naprawdę podoba mi się oprawa graficzna. Czaszkowo-kwieciste motywy świetnie pasują do zbioru, a kolorystyka przyciąga wzrok – podczas czytania poza domem dostałam nawet kilka zapytań o to, co to za ładna książka. Miło mieć na półce tak dopracowane wydanie.
Koniec końców, „Pierwsze słowo” jest zbiorem przyjemnym, różnorodnym i łatwym w odbiorze. Autorka bawi, ale nie unika przy tym trudniejszej tematyki. Po tę książkę mogą swobodnie sięgać zarówno fani Marty Kisiel, jak i osoby szukające lekkiej, krótkiej lektury w fantastycznych klimatach.
Za bramą stała kobieta w budce i prostej sukni, zupełnie takiej, jaką na co dzień nosiła mama, i patrzyła z uśmiechem na bosego malca w białej koszulinie. Pomachała mu, a potem położyła palec na ustach. – Lepiej wracaj do łóżka, szkrabie – usłyszał jej szept. – Noc nie jest dla żywych. A gdy Davyn mrugnął, już jej nie było.
Fragment opowiadania „Miasto motyli i mgły” Marty Kisiel

Tytuł: Pierwsze słowo
Autor: Marta Kisiel
Liczba stron: 320
Gatunek: zbiór opowiadań fantasy
Wydanie: Uroboros, Warszawa 2018