„Jesienna miłość” to romans Nicholasa Sparska i moje pierwsze spotkanie z jego prozą. To niezwykle znany autor, dlatego postanowiłam, że po prostu sprawdzę, czy może i mi się spodobać. Gdy czytałam tę powieść w 2017 roku okazało się, że… chyba jednak nie. Co dokładnie o niej pisałam?
Więcej książkowych romansów: „Karmin” | „Kobieta w czerni” | „Rozważna i romantyczna”
Romans w latach 50. XX wieku
Lata 50. Młody Landon jest uczniem ostatniej klasy szkoły średniej. Przypadkiem dostaje się na zajęcia z teatru, na których bliżej poznaje Jamie Sullivan, głęboko wierzącą w Boga córkę pastora. Nie spodziewa się, że zbliżą się do siebie. Nie przypuszcza też, że Jamie skrywa przed nim tajemnicę.
Już dawno wiedziałam, że muszę w końcu sięgnąć po jakąś książkę Sparksa po to, by wyrobić sobie o nim zdanie. Padło na „Jesienną miłość”, którą mniej więcej znałam dzięki filmowi z 2002 roku na jej bazie. I zupełnie szczerze mówiąc, dostałam krótkie i lekkie nic.
„Jesienna miłość” nie wzbudza moich emocji
Naprawdę: nie czuję żadnych większych emocji, jeśli chodzi o tę krótką powieść. Rozumiem jednak, czemu ten autor ma tylu czytelników: pisze bardzo lekko i w bardzo jasny sposób, przez co nie da się w tej historii zgubić. Przeczytanie tego zajęło mi niespełna dwie godziny – „Jesienną miłość” czyta się wręcz błyskawicznie.
Ale poza tym dla mnie ta historia to naprawdę jedno wielkie nic. Jeśli dobrze pamiętam film, Landon jest w nim typem rozbójnika. W powieści to porządny chłopak z drobnymi, rodzinnymi problemami, który, jak większość nastolatków, ma coś za uszami, ale poza tym to naprawdę porządny dzieciak. Jest miły i raczej lubiany, ale nie do przesady i nie chce w żadnym razie skrzywdzić Jamie.
Dziewczyna zaś to po prostu karykaturalnie przerysowana postać: no błagam, kto chodzi cały czas z Biblią w ręku, powtarza każdemu, że będzie się modlić za niego, i doskonale przestrzega zasad wyznaczonych przez swojego ojca? Rozumiem, że akcja powieści dzieje się w latach 50., ale nie wyobrażam sobie, by taka osoba istniała, a nawet jeśli, to by kiedykolwiek była traktowana poważnie. A Landon w pewnym momencie zaczyna ją tak traktować.
Czy te postacie się rozwijają?
Taka historia aż prosiłaby się, by główni bohaterowie jakoś się zmienili. By zweryfikowali swoje poglądy, uczyli się od siebie; niestety, poza tym, że Landon po prostu trochę dorasta, to tak naprawdę ani on, ani Jamie niczego konkretnego się nie uczą. Nie zmieniają się, a po prostu zakochują. Ich relacja też nie jest nadzwyczaj głęboka, przez co w chwili, gdy romans zmienia się w dramat, mnie osobiście to kompletnie „nie ruszyło”. Być może, gdy ta książka wychodziła, przedstawiała coś stosunkowo nowego, ale dziś mamy ogromną ilość podobnych historii dostępnych „od ręki”, przez co powieść nie zaskakuje i nie wnosi nic ciekawego.
Biorąc pod uwagę popularność tej książki i ogromną ilość bardzo pozytywnych opinii, wierzę, że osoby lubiące romanse i mniej wymagające ode mnie będą po lekturze tej książki bardzo zadowolone. Dla mnie to po prostu lektura na raz, która niedługo wyleci z mojej pamięci.
Na jej twarzy igrał lekki uśmiech.
– Chętnie z tobą pójdę – oświadczyła – ale pod jednym warunkiem…
Zacisnąłem zęby, mając nadzieję, że to nie będzie coś zbyt strasznego.
– Tak?
– Musisz obiecać, że się we mnie nie zakochasz.
Zrozumiałem, że żartuje, bo się roześmiała, nie mogłem jednak powstrzymać westchnienia ulgi. Czasami Jamie miała zaskakujące poczucie humoru.
Uśmiechnąłem się i dałem jej słowo.
Fragment „Jesiennej miłości” Nicholasa Sparksa

Tytuł: Jesienna miłość
Autor: Nicholas Sparks
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron: 224
Gatunek: romans, dramat
Wydanie: Albatros, 2016