Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Gwiezdne Wojny. Noce Coruscant: Ścieżki Mocy [recenzja] [archiwum]

Posted on 22 kwietnia, 2014

Recenzja Ścieżek Nocy to pierwszy taki tekst, który pojawił się na blogu Drewniany Most w 2014. Tekst został przeniesiony jedynie z poprawą błędów w celach archiwalnych, bez większych zmian w treści.

Witam wszystkich po świętach. Mam nadzieję, że spędziliście je miło i spokojnie 🙂

Uwielbiam konstruktywnie oceniać, a że pisanie to moja silna strona, pisanie recenzji jest czymś, co naprawdę lubię, mimo że swego czasu zostałam za to bardzo skrytykowana — kilka lat dość długo prowadziłam bloga o takowej tematyce, jednak po słabej ocenie bloga usunęłam go i długo do tego typu wypowiedzi nie chciałam wrócić. Postanowiłam jednak, że postaram się tu umieszczać trochę takich ocen — kto wie, może kogoś zainteresują. Dziś pod lupę postanowiłam wziąć książkę z serii Gwiezdnych Wojen.

Ta recenzja znalazła się już na portalu LubimyCzytać latem i od tej pory wcale jej nie zmieniałam, dlatego wybaczcie za styl.

Na wstępie muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką Gwiezdnych Wojen. Nie oglądałam ani jednego filmu, nie interesowałam się wcale tą tematyką. Nic zresztą dziwnego, science fiction to nie moja bajka 🙂 Prawdopodobnie na tę książkę nigdy bym nie spojrzała, gdyby nie to, że znalazłam ją na promocji za jakieś 2–3 zł i postanowiłam w końcu z Gwiezdnymi Wojnami choć trochę się zapoznać.

Pierwsze wrażenie było dość… nijakie. Okładka jest dość typowa, jak dla tanich wydań: prosta grafika, bez jakichś ozdobników, w środku „papier toaletowy” drący się przy lekkim pociągnięciu… Ogólnie mówiąc, nic szczególnego. Ale czego można wymagać od wyprzedawanych książek? Wiele po niej się nie spodziewałam 🙂

Noce Coruscant są jedną z wielu serii, których świat przedstawiony pochodzi z Gwiezdnych Wojen. Ja sama porównuję takie książki do fanfiction — część bohaterów jest już gotowa, tak samo jak otaczająca ich rzeczywistość, jednak autorami są różni ludzie, w jakiś sposób zainteresowani Star Wars. Nie przepadam za czymś takim, ale nie jestem też do takiego rozwiązania szczególnie źle nastawiona. Po prostu z reguły nie wybieram takich książek. „Ścieżki Mocy” trafiły do mnie przez czysty przypadek, dlatego posiadam tylko właśnie tę, ostatnią, część z serii.

Nigdy nie ciągnęło mnie do Gwiezdnych Wojen: nie oglądałam ani jednego filmu o tej tematyce i do tej pory kojarzyła mi się ona tylko z mieczami świetlnymi oraz dziwnymi stworkami przechadzającymi się po odległych przestworzach. Z tego powodu moje podejście do tej lektury było dość neutralne, jeśli nie — negatywne.

Polskie wydanie „Ścieżek Mocy” zaczyna się dopiskiem pochodzącym od redakcji i zawiera opis ogromnej części historii świata przedstawionego w Gwiezdnych Wojnach. Zaczęłam to czytać i po kilku stronach przewertowałam kartki, aby zapoznać się tylko z końcówką. Dla mnie to wystarczyło, aby zobrazować sobie historię świata Star Wars i przy tym nie zasnąć, bo szczerze powiedziawszy, ten opis jest najzwyczajniej w świecie nudny i zbyt długi — zajmuje aż 22 strony, a biorąc pod uwagę fakt, że jest pisany naprawdę drobnym drukiem. Na dodatek wszystko jest maksymalnie skrócone, przez co nazwy pojawiają się i znikają bardzo szybko, dlatego ciężko jest je spamiętać.

Po dojściu do głównej części powieści spodobał mi się fakt, że wszyscy ważni w fabule bohaterowie pojawili się w małym spisie postaci. W nim zaś znajduje się imię i nazwisko postaci oraz krótki przypis informujący, kim ona jest. Co prawda może nie jest to potrzebne w każdej książce, ale jak już wspominałam wcześniej, nigdy nie sięgnęłam po nic związanego z Gwiezdnymi Wojnami i strasznie gubiłam się we wszystkich nietypowych nazwach, dlatego dla mnie było to naprawdę dużym ułatwieniem.

Opis znajdujący się z tyłu okładki nie jest w żadnym razie trafny: odnosi się prawdopodobnie do poprzednich części tej serii, o których w „Ścieżkach Mocy” nie ma prawie ani słowa. Dlatego też przeczytanie od razu trzeciej części nie było dla mnie większym problemem — mimo że bohaterowie i ogólny problem są tacy sami, główny wątek jest czymś zupełnie oddzielnym. Głównym bohaterem całej serii jest młody Jaks Pavan (nie wiem, czy to błąd w tłumaczeniu, czy specjalny zabieg, ale w polskim wydaniu jego imię raz pisane jest przez „ks”, a raz przez „x”). Zakon Jedi, czyli wrażliwych na Moc, do którego przynależał mężczyzna, został zniszczony, a jego członkowie zostali w większości wymordowani na polecenie Imperatora. Jaks współpracuje ze stowarzyszeniem Whiplash, które walczy z tyranią aktualnego władcy. Na co dzień ukrywa się wraz ze swoją grupą przed Inkwizytorami, którzy ścigają ocalałych Jedi, i wykonuje różne zadania dla stowarzyszenia. Do bliskich Jaksa należą między innymi: android obdarzony uczuciami, były współpracownik Dartha Wadera, Czarnego Lorda Sithów (zły odpowiednik zakonu Jedi), oraz zeltronka Dejah Duare. Pewnego dnia grupa młodego Jedi dostaje od Whiplasha propozycję zamordowania Imperatora. Jaks musi podjąć bardzo trudną decyzję: z jednej strony plan wydaje się być szalony i niewykonalny, z drugiej jednak to może być jedyna szansa na odbudowanie Zakonu Jedi. W tym samym czasie na planecie Coruscant, na której przebywa nasza grupa, ujawnia się młody i nieszkolony adept Mocy, który szybko zwraca na siebie uwagę Dartha Wadera oraz Jaksa.

Fabuła jest pełna akcji, nic nie stoi w miejscu. Autor wyraźnie skupia się na samej fabule, a nie opisach, dzięki czemu całość jest naprawdę bardzo płynna. Na dodatek, czytając „Ścieżki Mocy”, miałam wrażenie, że trzymam w rękach jakiś kryminał, a nie książkę science fiction, którą kojarzę głównie z podróżami międzyplanetarnymi, dziwnie nazwanymi maszynami oraz nazwami, których nie dość, że nie da się wymówić, to jeszcze mają okropne brzmienie.

Niestety, całość nie jest idealna. Narrator zbyt często omija ważne wydarzenia, aby potem bohaterowie mogli sobie o nich opowiedzieć. Pomysł może i dobry, ale gdy dzieje się tak cały czas, bywa dość irytujące. Zabrakło mi tu też porządnej tajemnicy: fabuła była dość łatwa do przewidzenia. Sam styl Michaela Reavesa jest w miarę przyjemny, dzięki czemu „Ścieżki Mocy” czyta się dość szybko, jednak zabrakło mi tu żartu czy ironii, którą cenię sobie w powieściach.

Całość napisana jest w trzeciej osobie, a perspektywa co chwilę ulega zmianie. Niektórzy tego nie lubią, ale mi to w żadnym razie nie przeszkadza. W tej powieści akurat wyszło to autorowi zdecydowanie na plus: wiemy, co mniej więcej panuje i po dobrej, i po złej stronie. Widzimy, jakie błędy popełniają bohaterowie, i wiemy, do czego to może doprowadzić, co podbudowuje trochę napięcie.

„Ścieżki Mocy” zdecydowanie nie są wybitną powieścią, która na długo zapada w pamięć. Do ideału brakuje jej naprawdę sporo. Traci przede wszystkim na szczegółach, czasem wydaje się niedopracowana. Mimo to na lekturę, która ma po prostu zabić czas, jest jak najbardziej odpowiednia. Myślę, że osoby, które interesuje tematyka Gwiezdnych Wojen, powinna jak najbardziej zadowolić, a i dla kogoś, kto interesuje się kryminałami, może być dobrym wyborem.

Seria: Star Wars
Cykl: Noce Coruscant
Tytuł: Ścieżki Mocy
Autor: Michael Reaves
Liczba stron: 288
Gatunek: science fiction

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme