„Mansfield Park” przeczytałam w 2018 roku. To było moje drugie spotkanie z Jane Austen. Czytałam tę powieść w wydaniu podzielonym na dwa tomy, które, jeśli pamięć mnie nie myli, kupiłam na jakiejś dyskontowej wyprzedaży. Jak wówczas oceniłam ten klasyk literatury i czy warto się za niego moim zdaniem zabierać?

Dowiedz się więcej o twórczości Jane Austen!
Nikt nie traktuje Fanny jak równej
Dziewięcioletnia Fanny zostaje oddana na wychowanie bogatej ciotce. Cicha i nieśmiała, ale pełna wdzięczności dziewczynka dorasta w domu, w którym niemal nikt nie traktuje jej jak równej sobie. Pewnego lata do dworu przybywa wychowane w mieście rodzeństwo, które burzy spokojne życie domowników.
„Mansfield Park” to moje drugie spotkanie z twórczością Jane Austen. Nie jest to zbyt typowy wybór: to chyba jedna z jej książek, która zbiera gorsze opinie, głównie dlatego, że poruszana w niej tematyka niekoniecznie odpowiada dzisiejszemu czytelnikowi. Dla mnie jednak ta powieść była przede wszystkim wytchnieniem.
„Mansfield Park” ma w sobie spokój i gracje
Tego typu klasyka literatury ma w sobie pewną grację i spokój, których brakuje współczesnym tekstom. Dziś wszystko zdaje się pędzić, nieważne, czy to romans, obyczaj, kryminał, czy sensacja. Byleby czytelnika nie zanudzić, byleby kupił i nie narzekał, że w książce nic się nie działo. Styl i klimat przestają mieć większe znaczenie. Na całe szczęście czasy Jane Austen były pod tym względem inne i „Mansfield Park” jest po prostu po brytyjsku i piękne, i leniwe jednocześnie.
Powieść wyrażająca lęki na temat przemian społecznych
To historia, w której autorka postanowiła przelać na papier swoje lęki dotyczące przemian społecznych. Fanny jest tu wzorem idealnej dziewczyny: grzecznej, potulnej i dobrze wychowanej. Otaczają ją osoby mniej lub bardziej zniszczone, które dążą do wygodnego życia „pozbawionego zasad”. Z tym że w trakcie czytania należy wziąć poprawkę na to, w jakich czasach powstała ta powieść: to, co wtedy Austen wydawało się zupełnie niemoralne, dla nas jest czymś zaskakująco normalnym i podejrzewam, że ja, jako osoba bez dużej wiedzy na temat XIX wieku, nie wyłapałam nawet połowy rzeczy, które próbowała w tej powieści przekazać.

W „Mansfield Park” zabrakło mi bohatera
Poza tym brakuje mi w tej powieści bohaterów, z którymi naprawdę mogłabym się zżyć. Fanny jest cichutką, wrażliwą i grzeczną dziewczyną, której przy tym nie brakuje naiwności: trudno było mi postawić się na miejscu tak „idealnej” osoby. Edmund, główny męski bohater, też jest postacią perfekcyjną, a pozostali bohaterowie, choć istotni, stanowią tło, w które nie wnikamy aż tak mocno pod względem psychologii czy zachowań, zwłaszcza że Austen ma w zwyczaju prowadzić narrację w sposób raczej neutralny.
Nie zmienia to jednak faktu, że tę powieść po prostu przyjemnie się czyta. Obserwacja perypetii rodzinnych i ówczesnych zwyczajów naprawdę potrafi sprawiać przyjemność. To książka, która mija szybciej, niż mogłoby się wydawać, jednocześnie będąc spokojną opowieścią pozwalającą ukoić nerwy.
Mam wrażenie, że… nie mam tu o czym więcej mówić: takie książki jak ta zostały przemielone przez profesjonalistów tysiące razy i najzwyczajniej w świecie ja tego i tak nie zrobię lepiej. Dla mnie „Mansfield Park” stało się po prostu książką, która pozwoliła mi zregenerować czytelnicze siły i która zauroczyła mnie na swój sposób, choć jednocześnie nie wywołała u mnie nadzwyczaj mocnych emocji.
Kochał ją, był jej przewodnikiem, strzegł jej nieprzerwanie od dziesiątego roku życia, sam, w ogromnej mierze, uformował jej umysł, swoją dobrocią krzepił jej serce, otaczał szczególnym i serdecznym zainteresowaniem; dzięki temu, co sam dla niej uczynił, stała mu się droższa niż ktokolwiek inny w Mansfield.
Fragment „Mansfield Park” Jane Austen

Tytuł: Mansfield Park
Autor: Jane Austen
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Liczba stron: 440
Gatunek: klasyka literatury kobiecej
Wydanie: Prószyński i Sk-a, Warszawa 2016