Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Piraci. Sezon 2: Kontynuacja dobrej przygody [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 20 sierpnia, 2018

„Piraci” to serial do któego zapałałam sympatią już przy pierwszym sezonie. Dlatego dość szybko zabrałam się za kolejny. Jak odebrałam drugi sezon tego serialu w 2018 roku i czy warto kontynuować tę przygodę?

Spis treści:

Toggle
  • „Piraci” nabierają rozpędu
  • To zaleta drugiego sezonu tego serialu
  • Konkretny problem i akcja
  • Kapitan Flint ma w sobie charyzmę
Piraci. Sezon 2

Sprawdź recenzje innych sezonów: Sezon 1


„Piraci” nabierają rozpędu

Kapitan Flint (Toby Stephens) w końcu namierzył statek, który przewozi niewyobrażalną ilość złota. Aby jednak je zdobyć, musi wrócić do New Providence. Tam jednak, przez działania kapitana Vane’a (Zach McGowan), układ sił mocno się odwrócił.

Zwykle, gdy pierwszy sezon serialu jest naprawdę przyjemny, drugi wypada trochę gorzej. „Piraci” są jednak tutaj wyjątkiem: w tym przypadku początek był naprawdę niezły, z jedynie kilkoma drobnymi problemami, ale dopiero w kolejnej części pirackich przygód historia nabrała prawdziwego rozpędu.

To zaleta drugiego sezonu tego serialu

To, co jednak w przypadku kontynuacji historii najbardziej rzuciło mi się w oczy, to brak aż tak głupich wątków kobiecych. W pierwszym sezonie każda z bohaterek zachowywała się po prostu głupio, niszcząc wszystko, co zbudowali mężczyźni, i tylko tworząc kłopoty. Tutaj, na całe szczęście, takich zachowań jest po prostu zdecydowanie mniej. Jasne, pojawiają się – bo charakterów postaci tak łatwo zmienić się nie da – ale już nie w aż takiej ilości. W końcu panie uczą się myśleć! To naprawdę zdecydowana zaleta drugiego sezonu.

Konkretny problem i akcja

Poza tym w drugim sezonie mamy po prostu bardziej skonkretyzowany problem i akcję. W pierwszym sezonie twórcy serialu po prostu przedstawili nam świat i bohaterów, zaś w drugim zaczynają się po prostu bawić pewnymi wątkami. Tym razem nie boją się odważniejszych decyzji, które mocno wpływają na świat przedstawiony, choć jednocześnie muszę przyznać, że to sezon trzeci zapowiada się „zupełnie inaczej”. W przypadku tego jednak po prostu ciągnięte są wątki z sezonu pierwszego.

Piraci. Sezon 2

Kapitan Flint ma w sobie charyzmę

Cały czas bardzo lubię kapitana Flinta – mam wrażenie, że grający go Toby Stephens ma w sobie po prostu ogrom charyzmy i obserwowanie tej postaci jest po prostu bardzo przyjemne. Nawet jeśli dzieją się z nim nieco nieprawdopodobne rzeczy. Niemniej, tak czy siak, moim ulubieńcem pozostaje Rackham, grany przez Toby’ego Schmitza. To tak inteligentny i bystry bohater, że po prostu nie potrafię mu nie kibicować.

Muszę jednak dodać, że przynajmniej jedna postać została dodana… trochę na siłę. Nie będę zdradzała tutaj, który to z bohaterów, jednak… po prostu jest to bohater, który prędko znika z ekranu i był potrzebny tylko po to, by inna postać była w stanie pewną rzecz osiągnąć. Osobiście takich rozwiązań po prostu nie lubię, ale cóż, nie wpływa to szczególnie mocno na moją ocenę całego serialu.

Dodać muszę też coś, co umknęło mi w trakcie oglądania pierwszego sezonu: cała historia to mieszanka prawdziwych bohaterów z postaciami z powieści „Wyspa skarbów” Stevensona. Jest to więc luźna wariacja na temat zarówno historycznych, jak i wymyślonych wątków, co samo w sobie wypada naprawdę zgrabnie.

Nie będę oszukiwać – lubię „Piratów”. Nie jest to może serial, do którego pałam olbrzymią miłością, ale… po prostu to historia, która mnie „kupiła” i którą z zainteresowaniem obserwuję.


Piraci. Sezon 2

„Piraci”, sezon 2

serial historyczno-przygodowy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: film marynistyczny, film przygodowy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme