„Szepty Dzieci Mgły i inne opowiadania” czytałam w 2015 roku. Sięgnęłam po nie trochę z przypadku, nudząc się w bibliotece. Jak podobał mi się wówczas ten zbiór?
Nie miałam czytać Canavan
Canavan wspominam niezbyt przyjemnie — pierwszy tom Trylogii Czarnego Maga czytało się szybko, ale jednocześnie powieść była dla mnie niezmiernie irytująca. Parę dni temu jednak musiałam zaczekać przez kilka godzin w mieście i, nie mając co robić, poszłam posiedzieć do biblioteki (tam działa klimatyzacja, a nikt się nie czepia, że przesiadujesz — no i jest co robić). Wzięłam z półki zbiór opowiadań Canavan, widząc, że nie jest zbyt długi (wyboru u nas też za dużego nie ma), i zabrałam się za niego, kończąc w jakieś dwie godziny. Jak tym razem poszło moje spotkanie z tą autorką?
To pięć opowiadań, nie tylko fantasy
„Szepty Dzieci Mgły” to zbiór pięciu opowiadań. Pierwsze z nich, o tym samym tytule co książka, opowiada historię sory podróżującej wraz z karawaną — jej zadaniem jest ochrona podróżujących oraz ich towarów. Dziwne jest tylko to, że osoba o tak potężnej mocy zajmuje się czymś tak prozaicznym.
Drugie, „Szalony uczeń”, jest — jakby nie było — bardzo rodzinną historią, opowiadającą o Taginie i Indrii. Ten pierwszy uczy się na maga, jednak jest typem szybko nudzącego się buntownika i w pewnym momencie popełnia, wydawałoby się, ogromny błąd. Indria chce go ratować, Tagin zaś chce pomóc jej, wiedząc, że siostra jest nieszczęśliwa w małżeństwie. Kto ma słuszność? I czy decyzje Indrii będą właściwe?
O czym jest kolejne? „Reny”, doradca króla i wojownik, przyjmuje pod swój namiot piękną markietankę Kale. Dziewczyna wydaje się wręcz idealna… do czasu. Tytuł opowiadania to, jakby inaczej, „Markietanka”.
W „Przestrzeni dla siebie” poznajemy młodą artystkę, która kupuje nowy dom. Kobieta szybko odkrywa w nim pokój o niezwykłych właściwościach, który pomaga jej w rozwoju malarskiego talentu…
„Biuro rzeczy znalezionych” traktuje zaś o pani, która zapomniała z autobusu parasolki i, szukając jej w tytułowym biurze, mimo ostrzeżeń przywłaszcza sobie cudzą.
To różnorodne, choć krótkie teksty
Jak widać, opowiadania są naprawdę różne. Trzy z nich to typowa fantastyka, akcja dwóch pozostałych dzieje się w naszym świecie. Trudno jest mi ocenić je jako całość, ale też nie chcę dokładnie opisywać każdego — są zbyt krótkie i mogłabym przypadkiem zdradzić jakąś tajemnicę. Ogólnie rzecz biorąc, najbardziej podobały mi się trzy pierwsze. Nie były wybitne, fakt, ale pomysłowe i dobrze napisane — jak najbardziej. Wprawdzie „Szepty Dzieci Mgły” to debiut Canavan i da się to wyczuć (a przynajmniej mi podobało się najmniej), ale jest w nim coś intrygującego. „Szalony uczeń” to jakby przełożenie częściowo dysfunkcyjnej rodziny — albo przynajmniej psychopaty — na świat fantasy. I Canavan wyszło to naprawdę dobrze.
Moim ulubionym będzie chyba jednak „Markietanka”. Nie powiem, aby bardzo mnie zdziwiło rozwiązanie, bo opowiadania są zbyt krótkie, aby dobrze oddać nastrój sytuacji, ale bardzo podobał mi się zarówno pomysł, jak i bohaterowie — i choćby dla tych kilku stron warto po ten zbiór sięgnąć.
Dwa pozostałe są po prostu zwyczajne, przynajmniej w moim odczuciu. Dwie historie z jakimś pomysłem, ale nie nazwałabym ich bardzo oryginalnymi. Po prostu są — można przeczytać, pomyśleć nad nimi, nie bolą, nie są złe, ale też nie wywarły na mnie większego wrażenia.
Kończąc, myślę, że jeśli lubicie Canavan, po ten zbiór naprawdę warto sięgnąć. Jeśli nie — również możecie, bo nie zajmie to wiele czasu. Mnie jednak ani nie zachwycił, ani nie rozczarował: to w większości po prostu zwyczajne, dobrze napisane opowiadania, które raczej nie zapadną mi w pamięć.
Tytuł: Szepty dzieci mgły i inne opowiadania
Autor: Trudi Canavan
Liczba stron: 205
Gatunek: fantasy (zbiór opowiadań)
Szepty Dzieci Mgły to zbiór pięciu opowiadań.