„Korona Śniegu i Krwi” trafiła do mnie dzięki wygranej w lokalnym konkursie fotograficznym. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Elżbiety Cherezińskiej. Jak podobała mi się to historyczne fantasy w 2015 roku?
To miała być polska „Gra o tron”
Ta okładka… ten tytuł, ta grubość! Tak, jak tylko dostałam „Koronę Śniegu i Krwi” w swoje ręce, byłam nią po prostu zachwycona. Przez chwilę nie obchodziła mnie zawartość, a sam wygląd i polskość tej pozycji. Ale treść również zdawała się niczego sobie — miała być naszą rodzimą „Grą o tron”, mieszanką historii i fantastyki, czymś pięknym, epickim, traktującym o czasie rozbicia dzielnicowego, a więc o jednym z najbardziej niepewnych okresów naszej historii. Jej główny bohater to Przemysł II Pogrobowiec — młody książę, a potem pierwszy król zjednoczonej Polski. Jest człowiekiem dobrym, prawym, który chce osiągnąć sukces. Poza nim autorka pozwala nam obserwować kilka innych postaci — głównie książąt polskich, ale nie tylko. Dla giermków, dziewek, księżniczek i zdrajców również w powieści Cherezińskiej jest miejsce.
No i właśnie… zapowiadało się cudownie. Jak wyszło? Powiedziałabym, że dość przeciętnie.
Ta powieść pomoże Ci lepiej zrozumieć historię Polski
„Korona” bez wątpienia jest ciekawym sposobem, aby odnaleźć się w historii naszego państwa. Świetnie pokazuje okres życia Przemysła II i dobrze wyjaśnia samo rozbicie dzielnicowe. Owszem, znajdziemy w niej wątki fantastyczne, ale ich oddzielenie nie jest trudne. Czytając ją, można dobrze poznać imiona książąt polskich oraz zrozumieć i połączyć fakty, które podczas lektury suchej książki historycznej mogłyby po prostu gdzieś umknąć. Nie znam na tyle naszej przeszłości, aby powiedzieć, czy wszystkie fakty zawarte w powieści są zgodne z historią, ale widać, że autorka rzetelnie przygotowała się do tematu.
Niestety, poza tym… nic tak dobrze w moich oczach nie wypadło.
Bohaterowie zdają się nieco nijacy. To znaczy — tak, są zarysowani, ale czy bardzo wyraziści i zapadający w pamięć? Przemysł II jest po prostu zwyczajnym, początkowo młodym i mało doświadczonym władcą. Święta Kinga jest mocno przerysowana — tak, że aż traci realizm (o tym więcej za chwilę). Henryk IV Probus? Zwykły, kolokwialnie mówiąc, dupek. Jakub Świnka? Ot, dobry, prosty człowiek. Naprawdę mogłabym wymieniać długo. Przy takiej liczbie postaci tylko dwie zwróciły moją większą uwagę — Władysław Łokietek i Rikissa. Pierwszy dlatego, że był chyba najbardziej wyrazistą postacią, druga zaś… cóż, to po prostu ciekawa bohaterka, o której jednak wolę się tu nie rozpisywać.
Ta fantastyka wypada infantylnie
Ten, kto zna historię, nie będzie szczególnie zaskoczony przebiegiem wydarzeń, ten, kto nie — znajdzie w powieści sporo akcji. Niestety całość psuje kolokwialność i fantastyka, która bywa po prostu dziecinna. O ile schodzące z herbów lwy uważam za pomysł bardzo efektowny (bo tak, pojawiają się tam praktycznie cały czas), a wątki ze smokami mają swój klimat, o tyle rozmowy księży z krzyżami czy święta Kinga otoczona anielskim śpiewem wydają mi się dość niedojrzałe. Nie sam fakt ich występowania jest problemem, ale sposób ich przedstawienia — bardzo prozaiczny. I tu dochodzimy do kolejnego ważnego punktu: stylu autorki.
Cherezińską czyta się całkiem przyjemnie. Proste, lekkie pióro, brak zbędnych opisów i przeciążeń, a niektóre sceny są naprawdę pięknie napisane. Ale powstaje tu kontrast — co z tego, że autorka stworzy świetny akapit, skoro zaraz potem dialogi i kolokwialny sposób narracji burzą wcześniejszy nastrój? Kilka razy miałam wrażenie, jakby ktoś wylał mi wiadro zimnej wody na głowę.
Podoba mi się delikatność i kobiecość stylu autorki
W „Koronie” nie podobała mi się jeszcze jedna kwestia. Gdy czyta się o wielkich bitwach i kluczowych momentach historii, oczekuje się raczej twardego, konkretnego tonu. Tymczasem autorka czasem opisuje sceny intymne w bardzo delikatny, kobiecy sposób. Przy takiej liczbie bohaterów trudno też wejść głębiej w psychikę większości z nich.
Tak, rozczarowałam się. Chciałam czegoś wielkiego, a niestety nie dostałam tego. Mimo to „Korona” to dobra powieść. Nie żałuję, że ją przeczytałam i dobrze mieć ją na półce 🙂 Tylko… czy polecam? Jeśli odpowiada Wam ten styl i tematyka — jak najbardziej. Jeśli jednak szukacie krwawej, surowej średniowiecznej atmosfery połączonej z fantastyką, to raczej tego tu nie znajdziecie.

Tytuł serii: Odrodzenie Królestwa
Tytuł: Korona Śniegu i Krwi
Autor: Elżbieta Chezezińska
Liczba stron: 768
Gatunek: fantastyka historyczna
1 thought on “Korona Śniegu i Krwi [recenzja] [archwium]”