Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Królowie Wyldu: Saga znów rusza do boju! [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 30 października, 2018

„Królowie Wyldu” to przygodowa powieść fantasy, którą przeczytałam w 2018 roku, w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. Do dziś wspominam tę przygodę bardzo pozytywnie. Ten debiut kanadyjskiego pisarza wydawał mi się wówczas bardzo sympatyczny. Czy warto tę książkę przeczytać i czy jest to lektura dla Ciebie? Sprawdź w recenzji poniżej!

Spis treści:

Toggle
  • Saga powraca, by znaleźć Rose
  • „Królowie Wyldu” to nie jest poważna lektura
  • Jak na debiut: jest bardzo OK
  • „Królowie Wyldu” wywoływali u mnie zażenowanie
  • Przygody Sagi śledzi się z przyjemnością
Królowie Wyldu

Sprawdź recenzje innych książek z cyklu „Saga”: „Krwawa Róża” 


Saga powraca, by znaleźć Rose

Saga była niegdyś najsławniejszą grupą najemników. Rozpadła się jednak lata temu. Jeden z jej członków, Clay Cooper, wiedzie spokojne życie strażnika. Gdy odwiedza go przyjaciel z dawnej drużyny, Gabriel, i prosi o pomoc w odnalezieniu jego córki, Rose, mężczyźni zaczynają zbierać dawnych kompanów, aby pomóc nastolatce.

Ostatnio rzadko zdarza mi się czytać generyczne, przygodowe fantasy. Często wprawdzie pojawiają się u mnie różnego typu wariacje na ten temat, jednak naprawdę dawno nie miałam w rękach współczesnego tekstu z wielką podróżą, toną przygód i grupą przyjaciół, kierowanego raczej do dorosłego czytelnika. Sięgnięcie po „Królów Wyldu”, czyli debiut Nicholasa Eamesa, było więc czymś, co naprawdę chciałam zrobić. Liczyłam, że przy tej kanadyjskiej powieści będę się po prostu dobrze bawić. I przyznaję – bawiłam się dobrze, choć mimo wszystko w trakcie lektury czasem ogarniało mnie poczucie zażenowania.

Królowie Wyldu

„Królowie Wyldu” to nie jest poważna lektura

Na pewno należy zaznaczyć jedno: po książce Eamesa nie należy spodziewać się poważnej lektury. „Królowie Wyldu” to zdecydowanie nie jest popis światotwórczy. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że autor jest po prostu ogromnym fanem fantasy, który chciałby wykorzystać każdy z istniejących w tym gatunku motywów. W związku z tym to, co znajduje się w jego uniwersum, wygląda trochę tak, jakby autor wypisał sobie te elementy na kartce, wrzucił do kapelusza i wyjmował, po kolei umieszczając je w swoim świecie.

Mamy więc i zaczarowane kapelusze, z których można wyciągać upieczone kurczaki, i sowomisie, i zarażający jakąś chorobą las, i rzygający róg, i potężne miecze z wielką przeszłością, i kanibali, i zombie… a to przecież jeszcze nie wszystko! Jednak, jak już wspominałam, Eames wygląda na wielkiego fana gatunku, który po prostu cieszy się z tego, że może pisać… W związku z czym całość po prostu wypada lekko i bezpretensjonalnie. To po prostu miała być i jest lekka, przyjemna powieść przygodowa.

Jak na debiut: jest bardzo OK

I przyznaję, że jak na debiut autor poradził sobie całkiem nieźle. Mamy bohaterów, których da się lubić. Mamy też przygody i kłopoty, w które nasze postacie często pakują się z premedytacją. Mamy też konkretny cel wędrówki i, o dziwo, nie jest to ratowanie świata. Wydaje mi się, że to właśnie on sprawia, że historia Eamesa naprawdę działa. Nie idziemy na pomoc całemu społeczeństwu, a po prostu jednej konkretnej dziewczynie, której ojciec naprawdę się zamartwia. Takie cele zwykle zdecydowanie lepiej wypadają w jakichkolwiek historiach.

Królowie Wyldu

Dowiedz się więcej o kanadyjskiej literaturze!


„Królowie Wyldu” wywoływali u mnie zażenowanie

Jak już jednak wspominałam na początku – nie obyło się bez elementów, które wywoływały u mnie zażenowanie. Eames wprawdzie przez cały czas próbuje rzucać żartami, ale te, przynajmniej w wersji polskiej, niekoniecznie działają. Widząc takie teksty jak: „Od zera do bohatera, jak w reklamie!” albo „Zatem czeka was iście epicki koniec!”, po prostu nie potrafiłam przejść obok nich obojętnie. Zwłaszcza że z jednej strony autor próbuje archaizować tekst, a z drugiej używa zupełnie współczesnych słów. I tak, mam wrażenie, że to kwestia Eamesa, a nie tłumacza, którym zresztą jest nasz polski pisarz Robert J. Szmidt – ten początkujący pisarz po prostu czasem za bardzo chce rozbawić czytelnika.

Przygody Sagi śledzi się z przyjemnością

Mimo pewnych wad historia jednak potrafi wciągnąć, a przygody bohaterów śledzi się po prostu z przyjemnością. Kartki przewraca się szybko, powieść w żadnym razie się nie dłuży i może po prostu zapewnić trochę dobrej rozrywki. Wydaje mi się, że „Królowie Wyldu” to dobry pomysł, jeśli człowiek chce odpocząć od poważniejszej fantastyki. Może też nadawać się jako pierwsza powieść z półki dla dorosłych czy jako pierwsza książka fantasy w ogóle – grunt to podejść do niej jak do dzieła typowo rozrywkowego, które ma bawić, a nie uczyć i poszerzać horyzonty.


– Nie o to mi chodziło – poinformował ich mag. – Sami zobaczcie! – Zdjął kapelusz i zanurzył w nim rękę po łokieć. – Jest jak moja torba, tylko działa na innej zasadzie. Wypełnia go czar! Nie można niczego do niego schować, ale za to da się wiele z niego wyjąć. Ale nie wszystko, jak leci… O, tak. Proszę.

Clay spoglądał z niedowierzaniem na kurczaka wyjętego z kapelusza – nie żywego, tylko już upieczonego, z brązową skórką spieczoną na krucho. Na sam widok zaczął się ślinić.

– Jak?

Fragment „Królów Wyldu” Nicholasa Eamesa


królowie wyldu

Tytuł: Królowie Wyldu

Tytuł serii: Saga

Numer tomu: 1

Autor: Nichales Eames

Tłumaczenie: Robert J. Szmidt

Liczba stron: 528

Gatunek: epic fantasy

Wydanie: Rebis, Poznań 2018

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Dom Wydawniczy Rebis, fantasy, high fantasy, literatura kanadyjska, literatura przygodowa, Nicholas Eames, przygodowe fantasy

6 thoughts on “Królowie Wyldu: Saga znów rusza do boju! [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Kull. Banita z Atlandyty: Książka dla każdego fana klasycznego fantasy [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Cena szczęścia: Powieść pozbawiona warstwy fabularnej? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Zakon Drzewa Pomarańczy: Królestwo bez dziedziczki, Shannon bez warsztatu [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Srebrny Kruk: Nie wiem, co właśnie przeczytałam [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Ostatni jednorożec: nostalgiczna i piękna baśń w pięknym wydaniu [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  6. Pingback: Krwawa Róża: przygoda w klimatach D&D [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme