„Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to książka, którą czytałam w 2018 roku w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis. Jak podobał mi się ten świąteczny tytuł, napisany przez Terry’ego Pratchetta? Sprawdź, czy warto się za niego zabrać!

Sprawdź recenzję innej świątecznej książki fantastycznej: „Dynia i jemioła”
10 opowiadań na święta od Pratchetta
Święty Mikołaj stanie przed sądem i będzie próbował pracy w innych zawodach, a miasteczko Blackbury poza niezwykłym ciastem i sportem będzie mogło poszczycić się także epoką lodowcową. Oto dziesięć opowiadań dla młodszych i starszych – ostatni prezent na święta od Terry’ego Pratchetta.
Terry Pratchett odszedł od nas po długiej chorobie w 2015 roku. Dwa lata później za granicą ukazał się zbiór nigdy wcześniej niepublikowanych opowiadań jego autorstwa. W tym roku nakładem wydawnictwa Rebis pojawił się także w Polsce. „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” przybyła do mnie odziana w czerwoną czapkę i… muszę przyznać, że samo wydanie naprawdę robi wrażenie.

„Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to prezentowa książeczka
To zdecydowanie tytuł „prezentowy”. Dostajemy niedługą, bo liczącą niespełna dwieście stron, książkę z zieloną obwolutą oraz czerwoną okładką; wewnątrz zbiorku znajdziemy zaś bardzo wiele ilustracji. Pojawiają się one niemal na każdej stronie i choć osobiście nie przepadam za tego typu kreską, nie mogę odmówić ilustracjom tego, że faktycznie pasują do treści opowiadań.
Przy tym jednak mam wrażenie, że „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to zbiór przede wszystkim dla dzieci. Owszem, biorąc pod uwagę fakt, kto napisał ten tytuł, nikogo nie powinno dziwić, że wewnątrz znajdziemy sporo żartów skierowanych do dorosłych (nie sądzę, aby dziecko zrozumiało śmianie się na przykład z Unii Europejskiej). Historyjki są jednak często bardzo krótkie, zwłaszcza jeśli zauważymy, że czcionka w książce należy do bardzo dużych, a połowę stron zwykle zajmują ilustracje.
Dorosły również będzie się dobrze bawił
Niemniej właśnie dzięki temu to świetny prezent dla dziecka, przy którym także dobrze będzie bawił się dorosły. Mam też wrażenie, że o wiele lepiej jest kupić swojemu potomstwu dzieło znanego na całym świecie Pratchetta niż „obojętnie jaką” ładną książeczkę. Spotkanie z tym nazwiskiem ma szansę przedstawić młodemu czytelnikowi naprawdę niezwykłą postać świata literatury, nie tylko tej fantastycznej.
Humor zawarty w opowiadaniach jest… cóż, po prostu absurdalny. Pratchett często kojarzy mi się z naszym polskim Jakubem „Demem” Dębskim: czasem może nie do końca wiadomo, o co w danym zdaniu chodzi, ale… brzmi śmiesznie. Jest śmiesznie. Zdecydowanie muszę sięgnąć po więcej twórczości tego pana, bo nie oszukujmy się – w tej chwili znam tylko kilka jego pozycji.

Które z opowiadań najbardziej mi się podobało?
A które z tekstów podobały mi się najbardziej? W trakcie czytania miałam wrażenie, że „Sądny dzień Świętego Mikołaja” jest opowiadaniem najmocniej skierowanym do dorosłych. Zawiera najwięcej odniesień, których moim zdaniem dziecko raczej nie zrozumie. Bardzo ciekawy jest też pierwszy tekst w zbiorze – czyli tytułowa „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” – w którym właściwie czytamy korespondencję między pracownikami pewnego sklepu. To nieco inna, a przez to zwracająca uwagę forma. Należy też podkreślić, że w tym zbiorze nie ma opowiadań zupełnie złych, takich, które by mnie znudziły czy wzbudziły oburzenie. Nie tylko są na to za krótkie, ale też… po prostu każde ma w sobie coś sympatycznego i oryginalnego.
„Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to świetny pomysł na prezent dla dziecka oraz „must have” dla każdego fana Pratchetta. W końcu autor ma na całym świecie grono dojrzałych czytelników, którzy uwielbiają jego twórczość, i mimo że te teksty skierowane są raczej do dzieci, nie wydaje mi się, aby ktokolwiek z nich chciał „odpuścić” jakiekolwiek dzieło tego pana. Zwłaszcza że to naprawdę uroczo wydana pozycja.
Jak wszyscy mieszkańcy Blackbury, Albert Sock lubił Horacego Clinkiera, nie zapominał jednak, że jest on, jak to się mówi, Człowiekiem z Pomysłami. A były to Pomysły, które zwykle zwiastowały mniejsze lub większe kłopoty – jak choćby kolej podziemna, przez którą zapadła się główna ulica, albo ta cała elektryczność, od której ratusz wyleciał w powietrze.
Fragment „Sztucznej brody Świętego Mikołaja” Terry’ego Pratchetta

Tytuł: Sztuczna broda Świętego Mikołaja
Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Liczba stron: 192
Gatunek: zbiór opowiadań świątecznych
Wydanie: Rebis, Poznań 2018