„Strefy cyberwojny” to książka, którą czytałam w 2018 roku w ramach współpracy z portalem Czytam Pierwszy. Postanowiłam się za nią zabrać, ponieważ studiowałam wówczas dziennikarstwo i temat wydawał się pokrywać z tym, czego się uczyłam. Jak odebrałam tę książkę?

Czy to będzie książka dla mnie?
W świecie, w którym króluje Internet, pojawiają się zagrożenia wcześniej nam nieznane. Dzięki fake newsom oraz algorytmom manipulacja staje się wyjątkowo prosta. Jak ją rozpoznawać… i jak się przed nią bronić?
Fake newsy i często tabloidyzująca siła Internetu to coś, co na moich studiach, ze względu na kierunek, jest poruszane niezwykle często. Problem polega na tym, że zwykle jest to temat przedstawiany z perspektywy osób sporo ode mnie starszych, dla których sieć sama w sobie jest czymś nienaturalnym, w pewien sposób „strasznym” i „złym”. Z tego powodu mojemu, młodszemu pokoleniu często trudno zgodzić się z osobami o takim nastawieniu i w ogóle trudno prowadzić z nimi dyskusję, a szkoda – bo kwestie z tym związane są istotne, tylko… w nieco inny sposób. Nic dziwnego, że „Strefy cyberwojny” wzbudzały we mnie pewien lęk.

Poznaj więcej literatury faktu!
„Strefy cyberwojny” napisali dziennikarze
Na całe szczęście okazało się, że książka stworzona przez dziennikarzy Polsatu to całkiem niezła propozycja. Może nie jest nadzwyczaj odkrywcza i stanowi raczej wstęp do tego tematu, ale myślę, że po prostu okazała się wyjątkowo sensowna jak na tego typu treść.
Przede wszystkim autorzy bardzo mocno opierają się na źródłach. Każdy rozdział zawiera bibliografię, z której korzystali twórcy, zwykle dość obszerną. Poza tym całość jest podzielona tematycznie: każdy rozdział przedstawia nieco inny problem związany z siecią, który może stanowić dla nas – w taki czy inny sposób – zagrożenie.
To książka dla szerszej publiki
W związku z tym, że „Strefy cyberwojny” nie są książką typowo naukową, a raczej próbą przedstawienia tematu szerszej publiczności, sama treść jest przystępna i bazuje na przykładach, które faktycznie miały miejsce. Te historie to, w moim odczuciu, najmocniejsza część tej książki: to one interesują i zmuszają do pewnej refleksji. Zauważyłam też, że autorzy nie starają się na siłę przedstawiać swoich poglądów, raczej stojąc z boku opisywanych wydarzeń (choć oczywiście przy takiej twórczości trudno mówić o zupełnym obiektywizmie). Dzięki temu po prostu nie czułam w trakcie lektury szczególnych „zgrzytów”, które przeszkadzałyby mi w jej odbiorze.

Jaki jest najciekawszy fragment tej książki?
Gdybym miała wybrać najciekawszy fragment, chyba byłby to jeden z wywiadów przeprowadzonych przez autorów. Wypowiadał się w nim specjalista od marketingu politycznego, wyjaśniając, jak wygląda budowanie wizerunku polityka w sieci. To była zdecydowanie ciekawa lektura, w trakcie której poznałam kilka nowych ciekawostek, i chyba to właśnie ona najdłużej zostanie mi w pamięci. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że o większości kwestii przedstawionych w tej książce gdzieś już słyszałam albo słyszałam o rzeczach bardzo do nich zbliżonych.
„Strefy cyberwojny” to książka dla osób zainteresowanych tematyką manipulacji oraz działaniem Internetu, które jednak szukają raczej wstępu do tematu niż bardzo solidnej, głębokiej analizy. Jako taka ma szansę dobrze się sprawdzić, o ile czytelnik ma świadomość tego, że poglądy twórców to właśnie „tylko poglądy”: choć opisywane przez nich historie mogą być prawdziwe, to ich interpretacja jest już jedynie odczytaniem autorów. Nie ma też sensu sięgać po tego typu książkę, jeśli nie jesteśmy tą tematyką w jakikolwiek sposób zainteresowani. To w końcu mimo wszystko dość specjalistyczna literatura.

Tytuł: Stefy Cyberwojny
Autor: Agata Kazimierska, Wojciech Brzeziński
Liczba stron: 240
Gatunek: literatura faktu
Wydanie: Oficyna 4eM, Warszawa 208