„Dziedzic wojowników” to młodzieżowe fantasy, którego recenzję opublikowałam w 2019 roku. Czy to ciekawa historia? Sprawdź czy warto się za nią zabierać, czy może lepiej poświęcić czas na coś innego…

Poznaj inne młodzieżowe fantasy: „Dom wschodzącego słońca” | „Przeznaczenie Adhary” | „Naznaczeni błękitem” | „Rycerze Pożyczonego Mroku”
Jack odkrywa swoje niezwykłe umiejętności
Pewnego dnia Jack zapomina wziąć lek, który zażywa, odkąd pamięta. W trakcie treningu ujawniają się jego niezwykłe zdolności. Nastolatek nie jest świadomy, na jakie wielkie niebezpieczeństwo właśnie się wystawił.
Powieści fantastyczne dla młodzieży mogę swobodnie podzielić na trzy główne kategorie: te kiepskie i zupełnie głupie, przeciętne oraz lepsze niż większość. „Dziedzic wojowników” to książka z tej pośredniej grupy. Nie przeraża głupotą bohaterów i czyta się ją lekko, ale to w dalszym ciągu nie jest wybitna literatura.
„Dziedzic wojowników” tym się wyróżnia
Zacznijmy może najpierw od tego, co wyróżnia tę książkę. Zaskakującym pomysłem w powieści Chimy jest sam sposób przedstawienia magii: ta ukryta jest nie tylko w genach, ale też w magicznych kamieniach, od których uzależniona jest „klasa” osoby z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. To ciekawy motyw, który swobodnie mógłby dobrze zadziałać nawet w powieści dla dorosłych. Poza tym jednak „Dziedzic wojowników” to po prostu bardzo typowa książka dla swojego gatunku.
W końcu mamy młodzieńca, mamy jego obiekt westchnień; mamy też wrogów, walki i akcję, a także świat, który niekoniecznie ma sens, oraz bohaterów często postępujących dość głupio i naiwnie. Czyli ni mniej, ni więcej – przeciętną, typową powieść fantasy dla młodzieży. Jednak zwłaszcza biorąc pod uwagę, że „Dziedzic wojowników” to debiut autorki, nie wypada szczególnie źle.
Nawiązanie do Wojny Dwóch Róż
Ciekawym przypadkiem w książce jest nawiązanie do Wojny Dwóch Róż oraz fakt, że autorka nie postawiła na wielkie zło nie z tego świata, a na polityczne rozgrywki. Oczywiście nie są one szczególnie głębokie ani skomplikowane, a w realnym, dorosłym świecie nie miałyby prawa działać w sposób przedstawiony w „Dziedzicu wojowników”, ale mimo tego i tak warto zwrócić na ten fakt uwagę.

„Dziedzic wojowników” to lekka powieść
Samo czytanie książki jest bardzo proste i lekkie; do tego stopnia, że czasem pominięcie kilku stron właściwie niczego nie zmieni. „Dziedzic wojowników” to książka, którą oczytana osoba swobodnie pochłonie w jeden dzień: mimo pewnej objętości naprawdę należy do tych wyjątkowo łatwych w przyswojeniu pozycji. Muszę jednak przyznać, że sam początek, czyli prolog i pierwszy rozdział, sprawiły, że poczułam się nieco zmieszana. Autorka próbuje w nich przedstawiać przeszłe czasy, ale w moim odczuciu dało to efekt chaosu. Zwłaszcza że wszystkie detale dotyczące działania magii wyjaśnia w kolejnych rozdziałach, w związku z czym te części nie mają większego sensu. Osobiście wolałabym, gdyby autorka wykorzystała je jako retrospekcje, zachowując tajemnicę wokół Jacka przez nieco dłuższy czas.
To tłumaczenie…
Dodać muszę, że tłumacz wybrał jedno słowo do określania magii, które w języku polskim brzmi absolutnie źle; i nie byłby to tak wielki problem (to w końcu naprawdę tylko jedno słowo), gdyby nie fakt, że książka absolutnie cały czas obraca się wokół niego. Ale niestety, tak bywa i zdarza się nawet najlepszym.
Wydaje mi się, że nie jest to książka, o której warto dłużej mówić. „Dziedzic wojowników” to absolutnie przeciętne młodzieżowe fantasy, które młodszym czytelnikom i miłośnikom tej odmiany fantastyki powinno się spodobać. Inni najzwyczajniej w świecie mogą sobie ten tytuł odpuścić.
Miecz zapłonął, gdy Jack nim potrząsnął. Połączenie człowieka i metalu, ciała i stali. Dzikie, prymitywne. Chłopak podniósł się, wysunął głownię przed siebie, rzucając światło na trawę i kamienie. Klinga śpiewała, tnąc ciemność raz, dwa, trzy razy, przełamując cień, szukając światła. Pogromca cieni.
Fragment „Dziedzictwa wojowników” Cindy Williams Chimy.

Tytuł: Dziedzic wojowników
Tytuł serii: Kroniki dziedziców
Numer tomu: 1
Autor: Cinda Williams Chima
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 448
Gatunek: urban fantasy
Wydanie: Galeria Książki, Kraków 2012