„Naznaczeni błękitem” to początek naprawdę unikatowej książki dla młodzieży Ewy Białołęckiej. Przeczytałam ją po raz pierwszy w 2018 roku i to z tego okresu pochodzi poniższa recenzja. Jednak po powtórce w 2025 roku mam wrażenie, że doceniam jeszcze bardziej to, co udało się tej polskiej autorce wykreować. Bo to nie jest książka tylko dla młodych czytelników. Sprawdź, dlaczego od razu uznałam ją za wyjątkową!

Inne części z cyklu „Kroniki Drugiego Kręgu”: „Drugi krąg” | „Kamień na szczycie” | „Piołun i miód”
Kamyk włada iluzją
Kamyk od dnia narodzin wyróżnia się wśród swoich rówieśników. Jest magiem: urodził się z talentem tkacza iluzji. Niestety, umiejętność oznacza też cenę, którą należy zapłacić: chłopak jest głuchoniemy, przez co nie może w pełni rozwinąć swojego daru. Wyrusza więc w podróż, szukając leku na swoją niepełnosprawność.
Niełatwo jest znaleźć powieść młodzieżową, która byłaby po prostu naprawdę dobra jako książka sama w sobie, a nie tylko w kategorii młodzieżowej. Na całe szczęście wśród naszych polskich pisarzy mamy tak zdolne osoby jak Ewa Białołęcka. „Naznaczeni błękitem”, czyli pierwszy tom jej cyklu „Kroniki Drugiego Kręgu”, to dość nietypowa książka. Nie dość, że powstała na bazie opowiadań połączonych w jedną opowieść, to na dodatek jest historią tak ciepłą i błyskotliwą, że aż nie chce się jej zamykać.
„Naznaczeni błękitem” zaczynają się od dwóch opowiadań
„Naznaczeni błękitem” zaczynają się od dwóch opowiadań. „Twierdza na Kozim Wzgórzu” opowiada o tkaczu iluzji, który przez niepełnosprawne nogi nie jest zbyt poważany w rodzinnym domu. Następny tekst, „Gwiazda i róża”, opowiada o młodym stworzycielu, który przez swoją umiejętność jest porośnięty włosiem niczym zwierzę, przez co do szóstego roku życia przebywał w cyrku. Tam był bity i poniżany, co mocno wpłynęło na jego psychikę.
Nie będę oszukiwać: te dwa krótsze teksty to moje absolutnie ulubione części tej książki. Przedstawiają początek drogi młodych bohaterów, urywając się w idealnym momencie i pozwalając dopowiedzieć sobie resztę historii. Na dodatek, choć są tekstami wyraźnie młodzieżowymi, to świat otaczający bohaterów nie ma w sobie niczego naiwnego. To po prostu dobre historie o młodych chłopcach, w których odnajdzie się zarówno dziecko, jak i osoba dorosła, bo poruszają tematy istotne niezależnie od wieku czytelnika.
Powieść zawiera więcej młodzieżowych elementów
Sama powieść Białołęckiej także wypada naprawdę dobrze, jednak jest po prostu dłuższa, przez co zawiera nieco więcej typowo młodzieżowych elementów. O ile sam świat przedstawiony jest cały czas bardzo dobry, o tyle czasami skupiamy się nieco bardziej na żartach i typowych dla literatury młodzieżowej schematach, co sprawia, że historia nie wypada aż tak dojrzale. Nie jest to jednak wada „Naznaczonych błękitem”: w końcu jest to przede wszystkim powieść dla nieco młodszej młodzieży i takie elementy są w tego typu literaturze wręcz obowiązkowe.

Ewa Białołęcka pięknie pisze
Nie zmienia to faktu, że styl Białołęckiej jest naprawdę piękny: z jednej strony niezwykle ciepły, z drugiej zaś dość elegancki i poetycki. To sprawia, że czytanie „Naznaczonych błękitem” jest najzwyczajniej w świecie niezwykle przyjemne. Często w powieściach dla młodzieży uderza mnie fakt, że chociaż są autorstwa Polaków, to wyglądają jak tłumaczenia, ale na całe szczęście nie dotyczy to tej opowieści.
To unikatowy świat fantasy
Jak wspominałam, świat przedstawiony jest naprawdę dobrze wykreowany. Gdyby autorka chciała napisać powieść dla dorosłych w tym samym uniwersum, naprawdę nie powinna mieć z tym problemu: tu wszystko ma sens, a całość jest dobrze przemyślana. Ponadto sam pomysł dotyczący osób władających magią i jednocześnie mających jakąś niepełnosprawność jest bardzo oryginalny i naprawdę potrafi czytelnika zaskoczyć.
Zarówno sam tekst, jak i bohaterowie Białołęckiej są niezwykle ciepli: zarówno Kamyka, jego opiekuna, jak i smoczego przyjaciela obserwuje się bardzo przyjemnie. Przy tym wszystkim niewymuszony humor oraz drobne zwroty akcji sprawiają, że tę książkę po prostu chce się czytać.
„Naznaczeni błękitem” to naprawdę dobra powieść dla młodzieży i nie tylko; to historia poruszająca istotne tematy w lekki sposób, a na dodatek przedstawiająca może nie wyjątkowy, ale na pewno ciekawy świat.
„A ten nastroszony cały czas się na mnie gapi”.
„Też byś się gapił, jakby cię smok oblizał”.
„Nie jak smok, tobym się nie gapił. Ale jakby człowiek mnie polizał, to możliwe”.
Fragment „Naznaczonych błękitem” Ewy Białołęckiej
Sprawdź recenzje innych książek fantasy dla młodzieży: „Biały kruk” | „Król magii” | „Ruda sfora” | „Zakazane życzenie” | „Marzyciel” | „Tryjon” | „Złodziej Pioruna” | „Rycerze Pożyczonego Mroku” | „Banda niematerialnych szaleńców”

Tytuł: Naznaczeni błękitem
Tytuł serii: Kroniki Drugiego Kręgu
Numer tomu: 1
Autor: Ewa Białołęcka
Liczba stron: 382
Gatunek: high fantasy
Wydanie: Jaguar, Warszawa 2018
5 thoughts on “Naznaczeni błękitem: Magowie z niepełnosprawnością [recenzja] [archiwum]”