Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Tryjon: Młoda dziewczyna w świecie umarłych [recenzja] [archiwum]

Posted on 4 maja, 2018

„Tryjon” to powieść młodzieżowa napisana przez Polkę, choć na pierwrzy rzut oka może się wcale tak nie wydawać. Książkę wydało SQN i czytałam ją w ramach współpracy z ich portalem Czytam Pierwszy w 2018 roku. Jak podobała mi się ta historia fantasy i dlaczego?

Spis treści:

Toggle
  • Gdzie Mila trafiła po śmierci?
  • „Tryjon” ma kilka zalet
  • To nie jest aż tak zła książka
  • Czego brakuje stylowi Darwood?
  • Mila przypomina trochę mnie
  • Z tym filmem kojarzy mi się „Tryjon”
Tryjon

Sprawdź recenzje innych romansów fantasy dla młodzieży: „Biały kruk” | „Spojrzenie elfa” | „Przebudzenie Arkadii” | „Czerwień Rubinu”


Gdzie Mila trafiła po śmierci?

Mila zawsze była inna: często pojawiały się u niej luki w pamięci i nagle trafiała do dziwnych miejsc. Po śmierci trafia do Tryjonu, gdzie dowiaduje się, że popełniła zbrodnię, której nie pamięta.

„Tryjon” przyciąga wzrok praktycznie od razu – kolorowa okładka i jej całkiem ciekawy projekt sprawiają, że trudno przejść obok niej zupełnie obojętnie. Ta polska powieść dla młodzieży nie jest pozycją wyjątkowo typową w swojej kategorii: wszak opowiada o śmierci w iście fantastyczny sposób. Na ile jednak autorce się to udało?

„Tryjon” ma kilka zalet

Zacznijmy może pozytywnie, od zalet „Tryjonu”. Przede wszystkim sam pomysł na historię w przypadku książek dla tego przedziału wiekowego jest dość unikatowy. Mamy historię opowiadającą o życiu po życiu i to w sposób stosunkowo poważny. Na dodatek Melissa Darwood wykorzystuje ten pomysł, by poruszyć trochę trudniejsze tematy, dzięki którym młodzi czytelnicy mogą utożsamić się z głównymi bohaterami.

Pojawiający się wewnątrz wątek miłosny jest raczej subtelny i delikatny. Mila nie jest postacią, która widząc chłopaka od razu pragnie znaleźć się z nim w łóżku. Wprawdzie żałuję, że – tak jak w przypadku „Marzyciela” Marzyciel – autorka zdecydowała się jednak w pewnym momencie zrezygnować z niewinności tej relacji, ale podejrzewam, że poza mną nikt nie będzie na to narzekał.

Poza tym, choć styl autorki zdecydowanie jest lekki, to przy okazji nie wydaje się tak pusty i suchy, jak w przypadku tłumaczeń: daleko wprawdzie mu do mistrzów w tej dziedzinie i na pewno nie jest to najbardziej „soczysta” polszczyzna, z jaką się spotkałam, ale mimo wszystko wypada lepiej niż tłumaczenia.

To nie jest aż tak zła książka

Ogólnie więc rzecz biorąc, oceniając „Tryjon” po prostu jako powieść młodzieżową, muszę przyznać, że… nie jest źle. Naprawdę: nie mamy tu raczej szkodliwych treści, pomysł na historię wyróżnia się spośród innych, a całość jest opowiedziana całkiem sprawnie. Jeśli więc teraz sądzicie, że to książka dla Was, po prostu po nią sięgnijcie. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie ponarzekała na książkę dla młodzieży, prawda?

Tryjon

Czego brakuje stylowi Darwood?

Wróćmy więc na chwilę do samego stylu autorki. Bo choć pisze lekko i ciekawiej niż osoby zajmujące się tłumaczeniami, to do ideału jednak trochę jej brakuje. Przede wszystkim to, co rzuciło mi się w oczy na początku powieści, to raczej nieumiejętnie poprowadzona ekspozycja świata przedstawionego. Większości rzeczy o nim dowiadujemy się z topornych dialogów, w których doskonale widać, że celem ich istnienia było właśnie przedstawienie uniwersum. Ponadto ta „łopatologiczność” pojawia się także w kilku innych miejscach.

Gdy Mila spotyka na swojej drodze różne postacie, te zwykle siadają i opowiadają historie. Już samo to wygląda raczej sztucznie, przypominając te nudne questy z gier, które trzeba przejść, by historia ruszyła dalej. Przy tym jednak zwykle dostajemy też jakiś moralizujący tekst, powiedziany bardzo dosłownie… I choć nie przeszkadzało mi to szczególnie w trakcie lektury (zwłaszcza że przez bycie młodzieżówką „Tryjon” dostał ode mnie taryfę ulgową), to nie zmienia to faktu, że brakuje tu dopracowania.

Mila przypomina trochę mnie

Drugą sprawą, która uderzyła mnie w trakcie lektury – i to chyba mocniej – jest pewien wątek dotyczący bohaterki. Widzicie, Mila jest postacią mniej więcej w moim wieku. Na dodatek ma cechy wspólne z nastoletnią mną: raczej nie jest bardzo kontaktowa i spędza sporo czasu w sieci. Wprawdzie nigdy nie byłam aż tak niepewna siebie i zamknięta w sobie jak ona, ale dzięki temu wiem mniej więcej, jak taka osoba się czuje i jak może funkcjonować w internecie. Dlatego zdębiałam, gdy przeczytałam, że ona i pewien chłopak „zakochali się w swoich awatarach”, tak jakby grali w grę z „Sali Samobójców” czy coś w tym stylu.

Awatar to obrazek profilowy. Doskonale wiem, że czasem takie miano nadaje się postaciom, które są odgrywane przez gracza, ale raczej ma to miejsce w filmach albo książkach, których autorzy nie odrobili dobrze pracy domowej. W rzeczywistym życiu jednak awatar w takiej formie po prostu nie występuje. Nie da się w nim zakochać… chyba że autorka miała na myśli to, że bohaterowie ustawili sobie na profilówkach postacie z anime i to właśnie w nich się zadurzyli? Niby jest to drobna sprawa, ale właśnie przez takie szczegóły historia traci na wiarygodności.

Z tym filmem kojarzy mi się „Tryjon”

[SPOILER Z PIERWSZEJ POŁOWY KSIĄŻKI] Na dodatek, czytając „Tryjon”, przez sporą część czasu miałam skojarzenia z filmem „Split”, w którym – tak jak i tu – głównym motywem jest rozszczepienie jaźni bohatera. Miałam wrażenie, że autorka albo miała bardzo podobny pomysł do reżysera (kto wie, może ich research wyglądał podobnie), albo bardzo mocno się nim inspirowała. Mamy tu naprawdę sporo punktów wspólnych.

Poza samym motywem każda z osobowości ma pewne umiejętności związane tylko ze swoim charakterem, co było bardzo typowe dla wspomnianego filmu. Przy okazji i w jednym, i w drugim dziele pojawia się wątek osobowości będącej dzieckiem. To jednak, co zdecydowanie różni „Split” od „Tryjonu”, to fakt, że w tym pierwszym o chorobie bohatera opowiada lekarka. W powieści Darwood robi to jedna z postaci. Po pierwsze – jest to więc o wiele mniej wiarygodne. Po drugie, wracamy tu znowu do łopatologicznego wyjaśniania wszystkiego czytelnikom… [KONIEC SPOILERA].

Koniec końców nie oceniam „Tryjonu” bardzo źle: czytało mi się tę lekturę stosunkowo przyjemnie, a w swojej kategorii naprawdę wypada całkiem sensownie. Niestety wciąż nie jest to ten poziom młodzieżowej powieści fantasy, którego sama szukam i który sprawiłby, że nie chciałabym książki odłożyć ani na chwilę.


Nasza osobowość to glina, emocje to woda. Woda stanowi spoiwo dla gliny, sprawia, że dzięki niej budulec staje się plastyczny i ułatwia formowanie trwałych przedmiotów. Wypierając emocje, pozbawiamy się spoiwa, dzięki któremu stanowimy całość. Im mniej wody, tym glina jest mniej podatna na formowanie, aż w końcu kruszeje i rozpada się – na dwa, trzy, a może nawet więcej kawałków.

Fragment „Tryjonu”


Tytuł: Tryjon

Autor: Melissa Darwood

Liczba stron: 320     

Gatunek: młodzieżowe fantasy

Wydanie: SQN, Kraków 2018

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme