„Złodziej Pioruna” to pierwsza książka, którą wygrałam w konkursie blogowym. I właściwie tylko dlatego tę młodzieżową powieść fantasy przeczytałam. Co sądziłam o historii Percy’ego w 2016 roku?

Sprawdź recenzje kolejnych tomów cyklu „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy”: „Morze potworów” | „Klątwa tytana” | „Bitwa w labiryncie” | „Ostatni olimpijczyk”
Dlaczego zabrałam się za „Złodzieja Pioruna”?
Widziałam filmy, poczytałam trochę na Wikipedii i przeczytałam parę stron — opinię miałam więc jako tako o tej serii wyrobioną, dlatego nawet nie próbowałam po nią sięgać. Gdy jednak udało mi się wygrać konkurs u Patrycji i książka znalazła się u mnie, oczywiście musiałam ją przeczytać 🙂 „Złodziej Pioruna” już za mną. Jak wypadł w moich oczach?
Jego ojcem jest grecki bóg
Percy zawsze był dziwnym dzieckiem. Nigdy nie dogadywał się z rówieśnikami i zawsze wylatywał ze szkół. Gdy kończy dwanaście lat, okazuje się jednak, że bycie różnym i innym nie znaczy bycie gorszym. W końcu jak można takim być, gdy za ojca ma się greckiego boga?
Niestety nie jest też tak kolorowo, jakby się mogło wydawać… bo ktoś postanawia wkręcić Percy’ego w niemałe kłopoty, z którymi sam, wraz z dwójką przyjaciół, musi się uporać.
Znam film. Nawet dwa! Czytałam o tej serii nieraz, ba! Nawet trochę o tym świecie pisałam prozą! Dlatego niby wiedziałam, czego się mam spodziewać, i… choć rzeczywiście dostałam niemal dokładnie to, i tak, i tak czuję się „Złodziejem Pioruna” naprawdę pozytywnie zaskoczona.
Ten świat ma więcej głębi niż myślałam
Przede wszystkim prędko odkryłam, że historia przedstawiona w filmowej wersji jest wręcz niewiarygodnie spłaszczona. Przykładowo nie potrafiłam zrozumieć, czemu bogowie akurat w Ameryce mają swoją siedzibę. Przecież są z Grecji, prawda? A książka wyjaśnia ten fakt w sposób może nieco naiwny, ale jednak na tyle kreatywny, że nie mam się czego czepiać, biorąc pod uwagę, że to historia dla dzieci i młodzieży, a nie dorosłych czytelników.

„Złodziej Pioruna” ma świat lepszy niż „Harry Potter”
Choć to „Harry Potter” jest bardziej znany, myślę, że świat stworzony przez Riordana jest zdecydowanie lepszy od tego wykreowanego przez Rowling. Zdaje się mieć więcej sensu i logiki, no i bazuje na czymś, co już zostało wymyślone, a nie na fantazjach osoby średnio mającej pojęcie o fantastyce, dzięki czemu wypada zdecydowanie lepiej. Mimo tego schematem przypomina dość twórczość Rowling: mamy dzieciaka z trudnym charakterem, który trafia do magicznej szkoły, aby się uczyć. Niemal jak Potter. Tylko naprawdę o wiele, wiele lepszy.
Bohaterowie? Są przyjemni. Naprawdę, o ile często potrafią mnie te młodzieżowe postacie wkurzać i irytować, tak trio, które przedstawia nam autor, jest całkiem fajne. Przyjemnie obserwuje się ich zmagania z losem, mimo że Percy jest postacią, której zdecydowanie za często wszystko wychodzi. No, ale cóż: to już powszechna wada, a może raczej cecha literatury młodzieżowej 🙂
Sama czuję się na tę serię niestety nieco za stara… Nie potrafię jej uwielbiać, nie potrafię w pełni wciągnąć się w jej klimat. Mimo to, jeśli tylko lubicie młodzieżówki albo szukacie czegoś dla młodszych na prezent — to „Złodziej Pioruna” będzie na pewno doskonałą lekturą, która sprawi wiele przyjemności i radości, przy tym niosąc w sobie coś nieco więcej niż tylko dobrą historię fantasy.

Tytuł: Złodziej Pioruna
Tytuł serii: Percy Jackson i bogowie olimpijscy
Numer tomu: 1
Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 360
Gatunek: fantasy / młodzieżowa fantastyka
7 thoughts on “Złodziej Pioruna: Jesteś herosem. I co teraz…? [recenzja] [archiwum]”