„Morze potworów” to kontynuacja cyklu Ricka Riordana o greckich herosach. „Złodzieja pioruna” poznałam mniej więcej pół roku wcześniej, ponieważ wygrałam egzemplarz w konkursie. Drugi tom nie był w moich planach, ale ponieważ trafił w moje ręce to oczywiście musiałam się za niego zabrać. Poniższa recenzja powstała w 2017 roku. Co sądziłam wówczas o tej powieści młodzieżowej?

Sosna Thalii umiera
Minął rok od kiedy Percy dowiedział się, że jest synem Posejdona. Gdy kończy się wyjątkowo spokojny dla niego rok szkolny, dowiaduje się, że sosna Thalii, chroniąca Obóz Herosów przed atakami potworów, umiera. Tylko jedna rzecz może ją uratować: złote runo strzeżone przez cyklopa Polifema. Czy chłopcu uda się wyruszyć w podróż i zdobyć przedmiot?
Nie mogę wyjść z podziwu dla Ricka Riordana
Czytając kolejny tom z serii, cały czas nie mogę wyjść z podziwu dla autora. Niełatwo jest napisać dobrą powieść młodzieżową, która potrafiłaby uczyć, bawiąc – zwykle te dwie rzeczy się wykluczają, nawet jeśli ktoś próbuje temu zaprzeczyć. A Riordanowi to właśnie się udało: stworzył dość przemyślany, fantastyczny świat pełen magii i zagadek, a przy tym w niezwykle przyjemny sposób uczący o greckiej mitologii. Mity i przygoda przenikają się, tworząc jedną spójną całość, która naprawdę trzyma się kupy, czego o wielu powieściach młodzieżowych powiedzieć nie można.
„Morze potworów” czyta się szybko, lekko i przyjemnie
Powieść czyta się naprawdę szybko, lekko i przyjemnie – dokładnie tak, jak to powinno być z historią napisaną dla niedorosłych jeszcze czytelników. Książkę Riordana spokojnie można przeczytać w jeden dzień: nie jest ani długa, ani na tyle wymagająca, by mogła zmęczyć kogoś nieco wprawionego w pochłanianiu historii.
Wydaje mi się, że w drugim tomie autor zwrócił większą uwagę na wartość rodziny niż w pierwszym: wtedy Percy poznawał otaczający go świat, więc na to nie było po prostu czasu. W „Morzu potworów” stopniowo buduje relacje z pewnym członkiem swojej familii, czasem myśli o swojej mamie, częściej o ojcu. Dość istotnym motywem jest też relacja Luke’a, którego poznaliśmy w poprzednim tomie, z jego boskim rodzicem i choć nie wysuwa się on na plan pierwszy, może zmusić młodszego czytelnika do myślenia.
To wciągająca powieść fantasy dla młodzieży
Historia przedstawiona w tomie na pewno wciąga i jest pełna przygód, zaś bohaterowie nawet jeśli są przerysowani, to raczej w ten pozytywny sposób. No dobrze, mogę się nieco przyczepić Clarisse. Zdaję sobie sprawę, że to taka typowa „królowa pszczół”, która musi wszystkich irytować, ale jest na tyle słabo zarysowana, że można odebrać ją jako kupę wad z jedną zaletą, jaką jest umiejętność władania mieczem. Riordan mógłby przypisać jej nieco więcej cech… ale cóż, to powieść młodzieżowa, dlatego jestem w stanie przełknąć to niedopatrzenie.
„Morze potworów” to kolejny tom, który uświadamia mi, że trudno dziś o lepszą powieść dla młodzieży. To pozycja, po którą z jednej strony mogą sięgać dzieci i nastolatkowie, chcąc dobrej zabawy, jak i taka, którą bez obaw mogą kupić rodzice dla swoich pociech, chcąc, by literatura przekazywała im pozytywne wartości. To książka o przyjaźni oraz rodzinie, połączona z wielką przygodą i mitologią, którą czyta się niezwykle przyjemnie. Jeśli więc jeszcze jej nie znacie albo jesteście dopiero po pierwszym tomie – sięgajcie po nią bez obaw 😉
Smok na pierwszym zdjęciu nazywa się Tomek.
Ale ty, Percy… jesteś po części bogiem, po części człowiekiem. Żyjesz w obu światach. Oba mogą zrobić ci krzywdę, ale i ty możesz wywrzeć wpływ na oba. To czyni herosów wyjątkowymi. Niesiesz nadzieję ludzi do królestwa nieśmiertelnych. Potwory nigdy nie umierają. Powstają na nowo z chaosu i barbarzyństwa, które zawsze kotłują się pod powierzchnią cywilizacji, stanowiąc dokładnie to, co daje Kronosowi potęgę. Trzeba je w kółko pokonywać albo utrzymywać na odległość. Herosi uosabiają tę walkę. To wy toczycie bitwy, które ludzkość musi wygrać w każdym pokoleniu, aby pozostać ludźmi.
Fragment „Morza potworów” Ricka Riordana

Tytuł: Morze Potworów
Tytuł serii: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy
Numer tomu: 2
Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 276
Gatunek: fantastyka młodzieżowa
2 thoughts on “Morze Potworów: Na nieznanych wodach [recenzja] [archiwum]”