„Drugi krąg” to kontynuacja przygód magów z powieści Ewy Białołęckiej. W tym cyklu fantasy można znaleźć jeden z najciekawszych pomysłów na świat przedstawiony w polskiej fantastyce. Sprawdź, co sądziłam o drugim tomie, gdy czytałam go w 2018 roku we współpracy z portalem Czytam Pierwszy!

Inne części z cyklu „Kroniki Drugiego Kręgu”: „Naznaczeni błękitem” | „Kamień na szczycie” | „Piołun i miód”
Kamyk poznaje Nocnego Śpiewaka
Ranny Kamyk przebywa na Jaszczurze wraz ze swoim smoczym przyjacielem oraz rodziną maga imieniem Słony. Gdy jednak dochodzi do siebie, musi wrócić na ląd, aby odbyć konieczną dla osób obdarzonych niezwykłym talentem edukację. Gdy trafia do zamku, poznaje Nocnego Śpiewaka – nietypowego Stworzyciela porośniętego bujną sierścią.
Po „Naznaczonych błękitem” nie wiedziałam do końca, czego spodziewać się po kontynuacji. Trudno było mi określić, w jaką stronę poszła Białołęcka w „Drugim kręgu”. Okazało się, że tym razem postawiła na wysłanie swojego głównego bohatera do szkoły magów, tworząc historię o problemach właśnie z tym związanych.
„Drugi krąg” jest absolutnie uroczy
Muszę przyznać, że mam z tym tytułem drobny problem, do czego zaraz dojdę. Zacznę jednak od tego, że cały czas podtrzymuję swoją opinię dotyczącą tego, że twórczość Białołęckiej to absolutnie urocza historia z dobrze zbudowanym światem, której po prostu nie da się nie lubić. Jej opowieść jest niezwykle sympatyczna, a poznawanie jej po prostu sprawia wiele radości. Ponadto to naprawdę mądra książka, która niewątpliwie może mieć dobry wpływ na młodego czytelnika.
Pierwszy tom podobał mi się bardziej
Niestety, mam wrażenie, że ten tom jednak nieco stracił w stosunku do pierwszego, przynajmniej w moich oczach. Przede wszystkim w „Naznaczonych błękitem” najbardziej urzekły mnie dwa pierwsze krótkie teksty, których w drugim tomie po prostu nie ma. Ponadto ta historia nie ma jednego, konkretnego problemu do rozwiązania. Opowiada po prostu o życiu Kamyka, ale tak naprawdę w trakcie lektury nie mamy ani jednego konkretnego problemu, który spajałby całość. Tu nie ma zagadki do rozwiązania, tu nie ma przedmiotu, który mamy znaleźć, czy zła do pokonania. To sprawia, że cała historia – choć cały czas przyjemna i urocza – wydała mi się nieco… nieistotna. Pozbawiona konkretnego celu.
Być może jest to jednak też problem związany z tym, że drugi tom jest po prostu mocno przejściowy. Kamyk, aby mógł jakkolwiek liczyć się w magicznym świecie, musi przejść szkolenie i dorosnąć. Wprawdzie cały czas przeżywa mniejsze lub większe przygody, ale ten tom po prostu mocno skupia się na dorastaniu bohatera oraz przedstawieniu nam nowych postaci, które prawdopodobnie będą istotne dla kolejnych tomów. Ponadto dzięki zakończeniu „Drugiego kręgu” mam wrażenie, że kolejne części będą miały już konkretny cel i problem do rozwiązania, a szczerze mówiąc, naprawdę liczę, że historia „Kronik Drugiego Kręgu” pójdzie właśnie w tę stronę.

Wielu nowych bohaterów
W tej części poznajemy naprawdę wielu nowych bohaterów: rodzina Słonego, u którego przez pewien czas mieszka Kamyk, to kochana gromadka, której nie da się nie lubić. W szkole bohater również poznaje sympatyczne postacie, które w pewien sposób są stereotypami z naszych szkół: mamy wrednego bogacza, nieśmiałego chłopca czy zranionego przez los, a przez to nieco niegrzecznego Nocnego Śpiewaka. Mam wrażenie, że każdy (włącznie z osobami, które szkołę mają już za sobą) znajdzie wśród tej paczki kogoś, z kim mógłby się utożsamić.
Muszę dodać, że absolutnie uwielbiam ilustracje z okładki. Jagoda, córka Słonego i dość istotna bohaterka, wygląda na niej absolutnie ślicznie, a skryte za nią oczy świetnie wpasowują się w samą przedstawioną w książce historię.
„Drugi krąg” to książka, której czytanie sprawiło mi radość, choć przyznaję – nie tak dużą jak „Naznaczeni błękitem”. Niemniej to dalej bardzo dobra młodzieżowa seria i na pewno będę kontynuować swoją przygodę z Kamykiem i spółką.
Czuję się w pewien sposób okradziony z własnego ciała. Jagodzie wyraźnie schlebiają względy okazywane przez Pożeracza Chmur. Łaskawie przyjmuje jego umizgi i drobne upominki w postaci owoców, kwiatów i bajecznie kolorowych piór. A dla mojego przyjaciela nie istnieje już prawie nic oprócz tej okropnej baby. Jest tak rozkojarzony, że nie potrafi się skupić na niczym. Po prostu zakochał się bez pamięci, kompletnie stracił rozum i nie nadaje się do niczego sensownego. To jest po prostu żałosne. Snuje się rozmarzony i nieprzytomny. Patrząc na niego, można do końca życia stracić ochotę na miłość.
Fragment „Drugiego kręgu” Ewy Białołęckiej
Sprawdź recenzje innych książek fantasy dla młodzieży: „Biały kruk” | „Król magii” | „Ruda sfora” | „Zakazane życzenie” | „Marzyciel” | „Tryjon” | „Złodziej Pioruna” | „Rycerze Pożyczonego Mroku” | „Banda niematerialnych szaleńców”

Tytuł: Drugi Krąg
Tytuł serii: Kroniki Drugiego Kręgu
Numer tomu: 2
Autor: Ewa Białołęcka
Liczba stron: 372
Gatunek: high fantasy
Wydanie: Jaguar, Warszawa 2018
3 thoughts on “Drugi Krąg: Szkoła dla magów [recenzja] [archiwum]”