„Okręt liniowy” to moje drugie spotkanie z Horatio Hornblowerem. Czytałam ten tom w 2016 i to wówczas ta marynistyczna przygodówka doczekała się mojej recenzji. Co sądziłam o tej powieści?

Kapitan nie może zostać na lądzie, gdy trwa wojna
Kapitan Hornblower wrócił do Anglii po swojej poprzedniej, udanej misji. Jego żona, Maria, spodziewa się dziecka, lecz nie może zostać w domu, aby doglądać swojej rodziny. W końcu kto by to widział, aby kapitan marynarki wojennej siedział w domu, gdy trwa wojna z Napoleonem? Hornblower dostaje więc wielki (i brzydki) okręt liniowy HMS „Sutherland” i wypływa na wody Oceanu Spokojnego, aby wesprzeć Hiszpanów w wojnie z Francją.
Mimo niepozornego wyglądu mogę obiektywnie stwierdzić, że „Okręt liniowy” to ciąg dalszy naprawdę dobrze napisanej serii. Forester kreuje świat, który niewątpliwie spodoba się osobom lubującym się w marynistycznych klimatach, ale i dla innych może okazać się całkiem przyjemną lekturą.
Ludzki główny bohater
Główny bohater, Hornblower, to postać po prostu ludzka – potrafi czasem zirytować swoim zachowaniem, jak na człowieka przystało, ale chyba nie sposób nie poczuć do niego sympatii. Dba o swoją załogę najlepiej, jak potrafi, nie jest człowiekiem okrutnym i za każdym razem stara się zachować honor oraz opanowanie, nawet jeśli wewnątrz jest przerażony i zdesperowany. Może nie jest to postać, w której można się rozkochać, ale stanowi dobre spoiwo całej serii.
Lekura tej książki wymaga odrobiny skupienia
Nie jest to młodzieżówka, którą czyta się wyjątkowo lekko – mamy tu i nazwy miejsc, i typowe dla marynistyki wyrażenia, które czasami zmuszają do zastanowienia się, gdzie akurat jesteśmy, lub sprawdzenia, co postacie mają na myśli. Mimo to przynajmniej mnie czytało się ją bardzo szybko, szczególnie że na morzu, wbrew pozorom, wcale nie jest tak spokojnie, zwłaszcza gdy obserwujemy brytyjski okręt wypływający do walki z siłami Napoleona.
W powieści znalazło się kilka chwil, podczas których nie mogłam się nie uśmiechnąć, jednak zdecydowanie jest to historia utrzymana w dość poważnym klimacie. Poważny nie oznacza jednak zły – „Okręt liniowy” to po prostu dojrzała historia, a jej autor niewątpliwie wiedział, o czym pisze. Przy tym wszystkim jest dość zwięzły i oszczędny w opisach, co może być zarówno wadą, jak i zaletą, zależnie od tego, co kto lubi.
Każda powieść z cyklu to inna historia
Warto zwrócić uwagę na sam sposób pisania Forestera w tej serii. Każda część opowiada inną historię. Pod tym względem cykl przypomina choćby serial „Przyjaciele” – nieważne, po którą część sięgniecie, i tak zrozumiecie, o co w niej chodzi. Obecnie taki zabieg jest dość typowy, jednak nie należy zapominać, że Forester napisał tę powieść w 1938 roku 🙂
Jeśli należycie do osób, które czytają wyłącznie lekkie romansidła lub paranormal romance, możecie od razu odpuścić sobie tę książkę, a nawet całą serię, bo raczej nie znajdziecie tu tego, czego szukacie. Ze spokojnym sumieniem mogę ją jednak polecić każdemu, kto ma ochotę wejść na olbrzymi okręt liniowy i wraz z brytyjskim kapitanem zaatakować Żabojadów 🙂 Nie będzie to może nadzwyczaj barwna historia, ale na pewno nie będziecie się nudzić, a myślę, że warto sięgać po nieco mniej znane pozycje.

Tytuł: Okręt Liniowy
Tytuł serii: Powieści Hornblowerowskie
Numer tomu: VII (chronologia wydarzeń) | II (data napisania)
Autor: C. S. Foreser
Liczba stron: 330
Gatunek: powieść przygodowo-historyczna / marynistyczna