„Grobowce Atuanu” czytałam po raz pierwszy w 2016 roku i to też z tamtego okresu pochodzi poniższa recenzja. Dzisiaj, dekadę później, w 2026 roku, kiedy przenoszę ten wpis z poprszedniego bloga na nową stronę, dalej uważam, że to jeden z moich ulubionych romansów, który wcale romansem nie jest. Jak odbierałam tę historię Ursuli Le Guin zaraz po lekturze?

Tenar ma stać się kapłanką bezimiennych
Tenar jako niewielkie dziecko zostaje odebrana rodzicom – ma przygotowywać się na najwyższą kapłankę Bezimiennych, wielkich bóstw istniejących od początku świata i przywiązanych do wyspy Atuan. Pozbawiona imienia, ma być teraz zwana Arhą – kolejnym wcieleniem kapłanki, która co żywot powraca do swojego ciała. Lata mijają, a dziewczyna powoli zaczyna odkrywać, że ludzie, którzy ją otaczają, nigdy nie byli jej tak oddani, jak mogło jej się wydawać…
„Grobowce Atuanu” to na wskroś moja historia
Znacie to uczucie, gdy sięgacie po coś, czytacie… i nagle okazuje się, że ta historia jest po prostu wasza? Rozumiecie bohaterów, uwielbiacie ich, niezależnie od słów, jakie wypowiadają, a każde kolejne zdanie zdaje się wlewać Wam prosto do serca?
Właśnie czymś takim okazały się dla mnie „Grobowce Atuanu”.
W kolejnej części swojej historii Ursula Le Guin rezygnuje z patetycznej, baśniowej formuły. Ta niedługa opowieść już tym aż tak bardzo się nie wyróżnia, ale dzięki temu jest zdecydowanie łatwiejsza do przyswojenia. Na szczęście mimo że atmosfera w „Grobowcach” jest zdecydowanie luźniejsza niż w „Czarnoksiężniku”, nadal możemy cieszyć się świetnym stylem autorki: trafnymi porównaniami i prześlicznymi, zgrabnie rozmieszczonymi opisami.
Chwyciła mnie kreacja głównych bohaterów
To jednak nie sam sposób pisania sprawił, że tak pokochałam tę historię. Sama kreacja głównych bohaterów – naszej Tenar i poznanego w poprzedniej części Krogulca – jest godna podziwu, a opis relacji stopniowo budującej się między nimi to jeden z piękniejszych, jakie dane mi było kiedykolwiek przeczytać. Każdy gest, każdy ruch postaci zdaje się być logiczny, w pełni uzasadniony i wykonany w odpowiednim momencie.
To wspaniały świat fantasy
Oczywiście historia nie byłaby tak dobra, gdyby nie cały świat przedstawiony wokół – grobowce, pustynia, tajemnica, krew i śmierć – to codzienność, w której Arha się obraca. Autorka świetnie kreuje postacie drugoplanowe, ukazując nam różne spojrzenia na świat i typy charakterów, a choć jej świat nadal pozostaje niezwykle baśniowy i barwny, ma w sobie także pewną grozę, która potrafi przerazić.
Wydaje mi się, że można spokojnie zapoznać się z nim, nie znając pierwszego tomu, jednak sama mimo wszystko nie polecałabym takiego rozwiązania. Pierwszy tom doskonale wprowadza w świat stworzony przez autorkę, a ten jedynie go rozwija, dając nam pełniejszy obraz historii.
„Grobowce Atuanu” wywołały u mnie zachwyt
Rzadko kiedy naprawdę zachwycam się książką – ta jednak w pełni na to zasługuje. Od dawna nie miałam w rękach czegoś tak pięknego. Le Guin świetnie łączy prostotę z głębszą treścią i perfekcyjnie operuje słowem. Jeśli spodobał się Wam pierwszy tom opowieści z Ziemiomorza, po ten po prostu nie możecie nie sięgnąć, a nawet jeśli poprzednia historia się Wam nie podobała, „Grobowcom” warto dać szansę 🙂

Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 2
Tytuł: Grobowce Atuanu
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 224
Gatunek: powieść fantasy