„Przedksiężycowi. Tom II” to druga część powieści Anny Kańtoch, którą poznałam w 2020 roku. To fantastyka na wielu płaszczyznach unikatowa. Dlaczego? Zapoznaj się z recenzją, aby dowiedzieć się, co sprawia, że to wyjątkowa powieść i odkryć, czy jest to coś dla Ciebie.

Sprawdź recenzje innych tomów „Przedksiężycowych””: tom I | tom III
Skoki są coraz częstsze
Skoki następują coraz częściej, a w Lunapolis robi się coraz niespokojniej. Dążenie do doskonałości poprzez sztukę to przecież za mało, aby być pewnym, że dostąpi się Przebudzenia Przedksiężycowych. Rebelia wydaje się nieunikniona. Finnen i Kaira próbują zakończyć skokowe szaleństwo, podążając za niemożliwym do zrealizowania planem. W tym czasie Tellis próbuje zrozumieć, kim jest i co knuje Issa – jeden z najpotężniejszych mieszkańców księżycowego miasta.
Unikatowy świat, wiele ciekawych tematów
„Przedksiężycowi” to cykl, który zdaje się poruszać niemal każdy z ważnych i ciekawych tematów; porusza ogrom tropów i przedstawia niezwykle unikatowy świat. Druga część w niczym nie ustępuje pierwszej – jedynie podkręca emocje jeszcze bardziej, co chwilę obiecując odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytania. Niby przedstawia świt, ale koniec końców wyjaśnia niewiele, pozostawiając kluczowe wyjaśnienia na sam finał. Jednocześnie jest po prostu niezwykle dobrą historią.

„Przedksiężycowi” sa specyficzni i unikatowi
To fantastyka z bardzo wysokiej półki. Bardzo specyficzna i unikatowa, choć przy tym mająca w sobie rozrywkowy sznyt. Jeśli więc czytelnika nie odstrasza sam koncept (który jest wspaniały, ale nieco dziwny – i rozumiem, że nie każdemu musi przypaść do gustu), to nie widzę możliwości, aby na drugim tomie „Przedksiężycowych” nie bawić się doskonale.
Mamy tutaj wątek kryminalny prowadzony przez Tellis. Mamy młodych rebeliantów, którzy chcą zmieniać świat i wyrwać się z idiotycznej wiary w dążenie do Przebudzenia, okupionej setkami tysięcy istnień. Mamy społeczeństwo, które jest piękne, ale jednocześnie niewyobrażalnie zniszczone i okrutne. W końcu w Lunapolis liczy się tylko sztuka i doskonałość, a przecież mordowanie innych również można doprowadzić do perfekcji.
Świetna kreacja bohaterów
Noora, siostra Kairy, dostaje tym razem bardzo ciekawy wątek. Ta nieszczególnie inteligentna dziewczyna ma w tym tomie za towarzyszkę pewną dziwną dziewczynkę, którą bierze pod swoją opiekę. Rozwija się i zmienia, mając wreszcie kogoś, o kogo może dbać. Jednocześnie jej historia odkrywa przed czytelnikami kolejne elementy świata i przedstawia zagadki, które pewnie przyjdzie nam rozwiązać w kolejnym tomie. Z kolei przybysz z innej planety, Daniel, w dalszym ciągu przedstawia nam rzeczywistość ze swojej, bardziej zrozumiałej dla nas perspektywy, pozwalając lepiej pojąć ten świat.
Dobre tępo, piękny język i płynna historia
Jestem zachwycona stylem Anny Kańtoch. Jest nie tylko piękny i ciekawy, ale też zachowuje znakomite tempo. Autorce można pozazdrościć również wyczucia: zdaje się doskonale wiedzieć, które elementy poprzedniego tomu bądź wcześniejszej fabuły należy czytelnikowi przypomnieć. Dzięki temu w tej powieści po prostu nie da się zgubić.
Mimo natłoku perspektyw różnych postaci całość jest niezwykle płynna i przejrzysta. Dla porównania: czytana przeze mnie ostatnio „Prince Polonia” Maxa Cegielskiego miała jedynie trzy perspektywy – i w tamtej powieści niemal co chwilę czułam się nieco zagubiona. U Kańtoch, choć tych perspektyw jest znacznie więcej, taka sytuacja po prostu nie występuje.

„Przedksiężycowi” to książka, którą należy przeczytać
O „Przedksiężycowych” nie należy pisać – należy ich czytać. Dlatego nie mam zamiaru o drugiej części tego cyklu pisać więcej. To po prostu bardzo dobra kontynuacja świetnej książki, która (w co nie wątpię) wraz z tomem trzecim stworzy klarowną i doskonałą jakościowo całość.
Trudno mi przypomnieć sobie inną powieść fantastyczną, która byłaby tak udana na tylu poziomach: poczynając od czystej wartości rozrywkowej, przez analizę społeczeństwa, na szalonych (ale mających głęboki sens) wizjach kończąc.

Tytuł: Przedksiężycowi. Tom II
Tytuł serii: Przedksiężycowi
Numer tomu: 2
Autor: Anna Kańtoch
Liczba stron: 420
Gatunek: fantastyka naukowa
Wydanie: Powergraph, Warszawa 2013
2 thoughts on “Przedksiężycowi II: Tak szalona i tak dobra! [recenzja] [archiwum]”