„Przedksiężycowi” nie mieli mi się wcale podobać aż tak bardzo, jak mi się spodobali. To było moje drugie spotkanie z twórczością Anny Kańtoch; pierwsze miało miejsce za sprawą opowiadania. Jak pisałam o pierwszym tomie tej trzytomowej powieści w 2020 roku?

Kto doczeka Przebudzenia?
Ci, którzy doczekają Przebudzenia, doznają niewyobrażalnego szczęścia. Wszyscy inni w trakcie Skoku zostaną w przeszłości, gdzie czeka ich niechybna śmierć. Dlatego też każdy z mieszkańców Lunapolis stara się z całych sił, aby być mistrzem w swojej dziedzinie sztuki. Gdy Finnen w dniu Skoku traci swoją ukochaną, zauważa Kairę. Ich spotkanie rozpoczyna niemożliwą do zahamowania lawinę wydarzeń.
Przedksiężycowi” to wielki popis Anny Kańtoch
Zupełnie szczerze mówiąc – nie wiem, co mam o tej książce napisać. Mam wrażenie, że to jedna z tych pozycji, o której wystarczy powiedzieć: jest dobra, idźcie i czytajcie. Po co pisać coś więcej, skoro zdradzenie czegokolwiek może umniejszyć przyjemność z czytania dzieła polskiej pisarki? „Przedksiężycowi” zdobyli swego czasu i Zajdla, i Żurawia. I naprawdę nie stało się to bez powodu.
To jedna z tych nieoczywistych powieści fantastycznych. Autorka nie od razu odsłania przed nami wszystkie karty, kreując rzeczywistość, która początkowo może kojarzyć się z jakąś senną wizją. Jej świat przedstawiony pod względem wizualnym bardzo mocno nawiązuje do steampunku (wszechobecne koła zębate, rury, zdobne mechaniczne zwierzęta i ludzie), ale w gruncie rzeczy świata pary raczej tu nie uświadczymy. Powieść to fantastyka naukowa, którą chyba z czystym sumieniem mogę zakwalifikować do dystopii. Tylko takiej trochę nie do końca sztampowej i oczywistej, co rzecz jasna działa raczej na korzyść dzieła.
Styl Kańtoch kojarzy mi się trochę ze stylem Roberta M. Wegnera. Zdecydowanie ma swój ciężar – jest wystarczająco klimatyczny, ale nie nazbyt poetycko-artystyczny. Płynny w czytaniu i stosunkowo łatwy w przyswojeniu, jednak to zdecydowanie nie jest literatura masowo-rozrywkowa. Bo w twórczości Kańtoch jest po prostu coś więcej. Charakterystyczne dla tej książki są też krótkie rozdziały – mają zwykle po kilka stron, czasem mniej. Dlatego te czterysta stron wydania Powergraphu jest trochę na wyrost, bo w gruncie rzeczy sporo stron jest po prostu pustych. Niemniej to już kwestia samego wydania.
Chłopak z bohemy i dziewczyna spod klosza
Książka opiera się na dwóch głównych wątkach (choć narracji mamy tu więcej). Historia Finnena i Kairy jest tą wiodącą. Młody, biedny artysta, żyjący życiem bohemy, oraz dziewczyna pozbawiona zdolności, za to wręcz hodowana pod kloszem bogatego ojca. Takie duety, oparte na przeciwieństwach, w literaturze działają i ta historia nie jest wyjątkiem. Nasi bohaterowie są naprawdę ciekawymi postaciami, które dobrze razem współgrają, chociaż to nie relacją, a światem przedstawionym stoi ta powieść.
Drugi z wątków dotyczy Daniela – Ziemianina, który zupełnym przypadkiem utknął w przeszłości i obserwuje otaczający go świat, próbując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Wątek w tym tomie jest raczej poboczny, choć łączy się z historią Finnena i Kairy, więc zgaduję, że w kolejnej części będzie po prostu istotniejszy.

Dowiedz się więcej o literaturze polskiej!
To mocno gatunkowa literatura
„Przedksiężycowi” to książka dość niepokojąca, a na dodatek – bardzo mocno gatunkowa. To znaczy, że nie jest to lekkie, młodzieżowe i może trochę przaśne fantasy, które nawet osoba niezaznajomiona z gatunkiem przeczyta i od razu zrozumie. Tego typu powieści wymagają pewnej znajomości gatunku i świadomości, na co człowiek się pisze. To oczywiście nie jest jakieś weird fiction, w którym autor kompletnie odlatuje, ale wydaje mi się, że od tej powieści osoba z „zewnątrz” mogłaby się po prostu odbić.
Nie zmienia to jednak faktu, że to po prostu bardzo dobra historia, która ma w sobie i świetną stronę rozrywkową, i dobry warsztat, i ciekawy świat przedstawiony. Dlatego po prostu warto po nią sięgnąć, jeśli interesuje Was ten gatunek literacki. I najlepiej od razu zaopatrzyć się we wszystkie tomy – szczerze stwierdzam, że zakup tylko jednego był błędem.
– Myślisz o dziewczynie, która była z tobą, prawda?
Skinął głową.
– Kochałeś ją?
Chciał potwierdzić, ale zawahał się, bo owo szczególne poczucie zauroczenia Alik już zaczynało się rozmywać.
– Nie wiem – powiedział wreszcie, przytłoczony własną bezradnością, jakby to miało cokolwiek wyjaśnić – była piękna.
Fragment „Przedksiężycowych” Anny Kańtoch

Tytuł: Przedksiężycowi. Tom I
Tytuł serii: Przedksiężycowi
Numer tomu: 1
Autor: Anna Kańtoch
Liczba stron: 420
Gatunek: fantastyka naukowa
Wydanie: Powergraph, Warszawa 2017