Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Przedksiężycowi. Tom I: Miasto artystów czeka na Przebudzenie [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 7 maja, 2020

„Przedksiężycowi” nie mieli mi się wcale podobać aż tak bardzo, jak mi się spodobali. To było moje drugie spotkanie z twórczością Anny Kańtoch; pierwsze miało miejsce za sprawą opowiadania. Jak pisałam o pierwszym tomie tej trzytomowej powieści w 2020 roku?

Spis treści:

Toggle
  • Kto doczeka Przebudzenia?
  • Przedksiężycowi” to wielki popis Anny Kańtoch
  • Chłopak z bohemy i dziewczyna spod klosza
  • To mocno gatunkowa literatura
Przedksiężycowi. Tom I - recenzja powieści fantastycznej Anny Kańtoch

Sprawdź recenzje innych tomów „Przedksiężycowych””: tom II | tom III


Kto doczeka Przebudzenia?

Ci, którzy doczekają Przebudzenia, doznają niewyobrażalnego szczęścia. Wszyscy inni w trakcie Skoku zostaną w przeszłości, gdzie czeka ich niechybna śmierć. Dlatego też każdy z mieszkańców Lunapolis stara się z całych sił, aby być mistrzem w swojej dziedzinie sztuki. Gdy Finnen w dniu Skoku traci swoją ukochaną, zauważa Kairę. Ich spotkanie rozpoczyna niemożliwą do zahamowania lawinę wydarzeń.

Przedksiężycowi” to wielki popis Anny Kańtoch

Zupełnie szczerze mówiąc – nie wiem, co mam o tej książce napisać. Mam wrażenie, że to jedna z tych pozycji, o której wystarczy powiedzieć: jest dobra, idźcie i czytajcie. Po co pisać coś więcej, skoro zdradzenie czegokolwiek może umniejszyć przyjemność z czytania dzieła polskiej pisarki? „Przedksiężycowi” zdobyli swego czasu i Zajdla, i Żurawia. I naprawdę nie stało się to bez powodu.

To jedna z tych nieoczywistych powieści fantastycznych. Autorka nie od razu odsłania przed nami wszystkie karty, kreując rzeczywistość, która początkowo może kojarzyć się z jakąś senną wizją. Jej świat przedstawiony pod względem wizualnym bardzo mocno nawiązuje do steampunku (wszechobecne koła zębate, rury, zdobne mechaniczne zwierzęta i ludzie), ale w gruncie rzeczy świata pary raczej tu nie uświadczymy. Powieść to fantastyka naukowa, którą chyba z czystym sumieniem mogę zakwalifikować do dystopii. Tylko takiej trochę nie do końca sztampowej i oczywistej, co rzecz jasna działa raczej na korzyść dzieła.

Styl Kańtoch kojarzy mi się trochę ze stylem Roberta M. Wegnera. Zdecydowanie ma swój ciężar – jest wystarczająco klimatyczny, ale nie nazbyt poetycko-artystyczny. Płynny w czytaniu i stosunkowo łatwy w przyswojeniu, jednak to zdecydowanie nie jest literatura masowo-rozrywkowa. Bo w twórczości Kańtoch jest po prostu coś więcej. Charakterystyczne dla tej książki są też krótkie rozdziały – mają zwykle po kilka stron, czasem mniej. Dlatego te czterysta stron wydania Powergraphu jest trochę na wyrost, bo w gruncie rzeczy sporo stron jest po prostu pustych. Niemniej to już kwestia samego wydania.

Chłopak z bohemy i dziewczyna spod klosza

Książka opiera się na dwóch głównych wątkach (choć narracji mamy tu więcej). Historia Finnena i Kairy jest tą wiodącą. Młody, biedny artysta, żyjący życiem bohemy, oraz dziewczyna pozbawiona zdolności, za to wręcz hodowana pod kloszem bogatego ojca. Takie duety, oparte na przeciwieństwach, w literaturze działają i ta historia nie jest wyjątkiem. Nasi bohaterowie są naprawdę ciekawymi postaciami, które dobrze razem współgrają, chociaż to nie relacją, a światem przedstawionym stoi ta powieść.

Drugi z wątków dotyczy Daniela – Ziemianina, który zupełnym przypadkiem utknął w przeszłości i obserwuje otaczający go świat, próbując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Wątek w tym tomie jest raczej poboczny, choć łączy się z historią Finnena i Kairy, więc zgaduję, że w kolejnej części będzie po prostu istotniejszy.

Przedksiężycowi. Tom I - recenzja powieści fantastycznej Anny Kańtoch

Dowiedz się więcej o literaturze polskiej!


To mocno gatunkowa literatura

„Przedksiężycowi” to książka dość niepokojąca, a na dodatek – bardzo mocno gatunkowa. To znaczy, że nie jest to lekkie, młodzieżowe i może trochę przaśne fantasy, które nawet osoba niezaznajomiona z gatunkiem przeczyta i od razu zrozumie. Tego typu powieści wymagają pewnej znajomości gatunku i świadomości, na co człowiek się pisze. To oczywiście nie jest jakieś weird fiction, w którym autor kompletnie odlatuje, ale wydaje mi się, że od tej powieści osoba z „zewnątrz” mogłaby się po prostu odbić.

Nie zmienia to jednak faktu, że to po prostu bardzo dobra historia, która ma w sobie i świetną stronę rozrywkową, i dobry warsztat, i ciekawy świat przedstawiony. Dlatego po prostu warto po nią sięgnąć, jeśli interesuje Was ten gatunek literacki. I najlepiej od razu zaopatrzyć się we wszystkie tomy – szczerze stwierdzam, że zakup tylko jednego był błędem.


– Myślisz o dziewczynie, która była z tobą, prawda?

Skinął głową.

– Kochałeś ją?

Chciał potwierdzić, ale zawahał się, bo owo szczególne poczucie zauroczenia Alik już zaczynało się rozmywać.

– Nie wiem – powiedział wreszcie, przytłoczony własną bezradnością, jakby to miało cokolwiek wyjaśnić – była piękna.

Fragment „Przedksiężycowych” Anny Kańtoch


Przedksiężycowi. Tom I - recenzja powieści fantastycznej Anny Kańtoch

Tytuł: Przedksiężycowi. Tom I

Tytuł serii: Przedksiężycowi

Numer tomu: 1

Autor:  Anna Kańtoch

Liczba stron: 420

Gatunek: fantastyka naukowa

Wydanie: Powergraph, Warszawa 2017

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Anna Kańtoch, fantastyka naukowa, literatura polska, science fantasy, steampunk, Wydawnictwo Powergraph

7 thoughts on “Przedksiężycowi. Tom I: Miasto artystów czeka na Przebudzenie [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Przedksiężycowi II: Tak szalona i tak dobra! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Przedksiężycowi. Tom III: Koniec przygody w Lunapolis [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Diabeł na wieży: Domenic Jordan i polowanie na demony [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Zabawki diabła: jeden z najciekawszych detektywów polskiego fantasy [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Krawędź czasu: unikalny pomysł Piskorskiego [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  6. Pingback: Diabeł w maszynie: Doyle w fantastycznym wydaniu? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  7. Pingback: Wiosna zaginionych: Polska Panna Marple i śmierć staruszka [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme