„Oczy uroczne” przeczytałam w 2020 roku we współpracy z wydawnictwem Uroboros. To już trzeci tom cyklu Marty Kisiel, choć pierwszy traktujący o nieco innej bohaterce niż poprzednie części. Jak podobała mi się historia Ody i czy warto się z nią zapoznać?

Inne książki z cyklu „Dożywocie”: „Dożywocie” | „Siła niższa”
Mroczniejszy i słowiański powrót do świata Marty Kisiel
Po tym, jak Lichotka doszczętnie spłonęła, w jej miejscu powstał nowy domek. Zamieszkała w nim czterdziestoletnia lekarka, Oda, wraz z czartem Bazylem. Gdy nadchodzi pierwsza zima, kobieta – która wcale człowiekiem nie jest – musi po raz pierwszy zmierzyć się z przesileniem. Dla istot nieludzkich to czas szczególnie niebezpieczny.
Przed czytaniem „Siły niższej” Marty Kisiel obawiałam się, że to już nie będzie to samo. W przypadku „Oczów urocznych” lęk był jeszcze większy. Opowiadanie „Szaławiła”, od którego zaczęła się historia Ody, nie podobało mi się jakoś szczególnie i wydawało mi się, że w powieści będę czuła mniejsze lub większe zgrzyty. Na szczęście absolutnie tego nie odczułam! Choć jak na prozę autorki przystało, nie była to lektura nadmiernie ambitna, to naprawdę dobrze się przy niej bawiłam.
„Oczy uroczne” to obyczaj z kryminalną intrygą
„Dożywocie” i „Siła niższa”, czyli pierwsze książki z tego cyklu, miały charakter dość mocno obyczajowy. Autorka skupiała się na pojedynczych scenach z życia bohaterów i nie tworzyła ściśle jednolitej fabuły. „Oczy uroczne” wyróżniają się na ich tle. Bo choć wciąż mamy tu sporo elementów obyczajowych, osadzonych wokół Ody, jej poszukiwania tożsamości czy pracy, to jednak w treść wdarła się kryminalna intryga. W okolicy dzieje się coś złego i mrocznego, a nasi bohaterowie próbują odkryć, co to takiego – dzięki czemu całość spina się w spójną historię.
Nie jest to zagadka nadmiernie skomplikowana, bo stanowi właściwie tylko pretekst do opowiedzenia o losach Ody i wyjaśnienia, kim ta bohaterka w ogóle jest. Jednak dzięki nawiązaniom do słowiańskiej mitologii i demonicznych postaci „Oczy uroczne” nabierają przyjemnego, momentami wręcz lekko horrorowego klimatu, mimo że w dalszym ciągu mamy do czynienia z lekką komedią. Mam przy tym wrażenie, że żartu jest tu odrobinę mniej niż w poprzednich częściach cyklu, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało. W końcu nie wszystko da się zatopić w śmiechu.

Dojrzała bohaterka, ale męcząca stylizacja
Sama Oda to bardzo równa babka. Trochę zagubiona i wciąż szukająca samej siebie, ale to kobieta z krwi i kości, która nie patyczkuje się, gdy trzeba coś zrobić. Jest ciepła, a zarazem pełna ludzkich słabości i wad.
Muszę jednak przyznać, że trochę irytował mnie stojący u jej boku czort. Bazyl sam w sobie jest niezwykle sympatyczny, słodki i niewinny, ale jego wada wymowy… Ugh, dialogi z jego udziałem były dla mnie chwilami po prostu męczące. Musiałam czasem przeczytać fragment na głos, by zrozumieć, co dokładnie zostało napisane – a to nie jest czynność, którą mam ochotę wykonywać w trakcie lektury. Ta językowa stylizacja naprawdę mogłaby być odrobinę delikatniejsza.
Idealna lektura na chłodny dzień
Nie powiem, aby „Oczy uroczne” zmieniły coś w moim życiu. Dalej też odrobinę bardziej wolę bohaterów otaczających Konrada Romańczuka. Marta Kisiel tworzy jednak po prostu bardzo miłe i ciepłe czytadła. To takie książki w sam raz do zakopania się pod kocem w zimny dzień, które przyniosą odrobinę ukojenia po ciężkim tygodniu. I ten tytuł naprawdę nie

Tytuł: Oczy uroczne
Tytuł serii: Dożywocie
Numer tomu: 3
Autor: Marta Kisiel
Liczba stron: 320
Gatunek: urban fantasy
Wydanie: Uroboros, Warszawa 2019
1 thought on “Oczy uroczne: czorty, wiły i inne demony w noc zimowego przesilenia [recenzja] [archiwum]”