„Drewniana Twierdza” to trzeci tom „Oka Jelenia”, cyklu Andrzeja Pilipiuka, który czytałam w 2016 roku i przynajmniej do 2026 roku, kiedy przerzucam ten wpis na nową domene, jeszcze go nie skończyłam. Jednak wtedy bawiłam się na nim całkiem dobrze; na blogu znajdziesz też opinię poprzedniej części. Jak podobała mi się „Drewniana Twierdza”?

Bohaterów spotyka tragedia
Hela i Staszek z ledwością radzą sobie w górach, gdy spotyka ich niemała tragedia, która zmusza szlachciankę do podróży ku Bergen, gdzie znajduje się obecnie Marek. Ten zaś dochodzi do siebie po pewnej niezbyt przyjemnej przygodzie i powoli odkrywa tajemnice, jakie skrywa Hanza, łasica oraz Oko Jelenia, zdobywając nowych sojuszników… i wrogów.
Po przeczytaniu tego tomu odnoszę wrażenie, że wszystkie części dałoby się zamknąć w góra trzech tomach, szczególnie gdyby powycinać niektóre niekoniecznie potrzebne dialogi i rozważania bohaterów z poprzednich części… zwłaszcza że „Drewnianą Twierdzę”, tak jak i dwa poprzednie tomy z serii, czyta się naprawdę niezwykle szybko. Choć z drugiej strony dłuższa seria ładniej wygląda na półce, a te wydania są naprawdę ładne i klimatyczne, jak zresztą na książki z Fabryki Słów przystało. Niemniej tak, uważam, że treść jest za bardzo podzielona, a sama fabuła jest jednym ciągiem. Rozdzielanie go dosłownie co chwilę jest wręcz nieco irytujące.
„Drewniana Twierdza” nie różni się stylem i knowencją od poprzednich części
Trzeci tom nie różni się ani stylem, ani konwencją od poprzednich, nic zresztą w tym dziwnego, w końcu to jedna i ta sama historia, która… chyba powoli zaczęła mnie nieco nudzić. Czemu? W końcu jest tu więcej akcji niż w tomie drugim. Dialogów i rozważań oraz porównywań do przeszłości bohaterów jest jakby mniej, coś bezustannie się dzieje, Hanza w końcu dochodzi do głosu… i powinno być ciekawiej… Wydaje mi się, że powodem jest właśnie sam rozwój historii, która nie jest aż tak ciekawa, jak by być mogła. Początkowa idea ciekawiła, była inna, oryginalna, trzeci tom zaś powoli zmienia się w taki tam średniowieczny akcyjniak. Mamy coraz więcej science fiction, za to traci się gdzieś klimat z pierwszego tomu.
Powodem mogą być nowi bohaterowie. Postacie związane z Hanzą to nie prości chłopi, a ludzie wykształceni, których trudniej zaskoczyć. To dzięki nim fabuła posuwa się do przodu, ale jednocześnie… chyba są nieco nierealistyczni. Bo kto to widział, aby ktoś sprzed kilkuset lat nawet nie zdziwił się zbytnio, słysząc o helikopterze…?

Ta powieść fantastyczna traci trochę swoich barw
„Drewniana Twierdza” odkrywa przed nami także kilka tajemnic, które całość upraszczają. Sprawiają, że historia traci ciut ze swoich barw, szczególnie że są one tak banalne i zwyczajne, że na pewno każdy z Was gdzieś na nie w filmie czy powieści trafił.
Tak, trzeci tom sprawił, że seria powoli traci w moich oczach, niemniej nie jest to zła historia. Jest… po prostu zwykła. Codzienna. Po poznaniu pierwszych części „Drewniana Twierdza” nie zaskakuje właściwie niczym nowym, pozwalając na bezpieczną, stabilną rozrywkę. Ot, tyle. Ni mniej, ni więcej. Wydaje mi się, że choć na pewno dobrze sprawdzi się w formie powieści do relaksu, do chwili wytchnienia, to bardziej wymagający czytelnik, szczególnie taki, którego nie za bardzo zainteresowały poprzednie tomy, nie musi po nią koniecznie sięgać 🙂

Tytuł: Drewniana Twierdza
Tytuł serii: Oko jelenia
Numer tomu: 3
Autor: Andrzej Pilipiuk
Liczba stron: 384
Gatunek: science fiction