Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Kopciuszek (2015): Nic zaskakującego [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 1 września, 2016

Dziś, w 2026 roku, kiedy przenoszę poniższą recenzję na nową domenę, uwielbiam sukienkę z filmu „Kopciuszek” z 2015 roku. Kiedy jednak w 2016 roku się z nim zapoznałam, wcale nie zrobiła na mnie efektu „wow”. Co wowczas sądziłam o tej wersji baśniowego klasyka?

Kopciuszek

Table of Contents

Toggle
  • Klasyczna baśń w nowej oprawie
  • Ta wersja jest po prostu poprawna
  • To CGI mi się nie podoba!
  • Lily James nie pasuje mi do tej postaci

Klasyczna baśń w nowej oprawie

Kopciuszek był szczęśliwą, ukochaną córeczką swoich rodziców. Do czasu… Jej matka umiera, a ojciec wkrótce ponownie się żeni. Macocha dziewczyny prędko zaczyna traktować ją jak służącą, podobnie jak jej dwie głupie córki. Kopciuszek prawie godzi się z własnym losem, gdy niespodziewanie dowiaduje się o balu organizowanym dla księcia, na który mogą przyjść wszystkie panny z królestwa. Odtąd udział w nim staje się jej największym marzeniem…

Czy musiałam w ogóle streszczać ten fragment? Nie, wydaje mi się, że nie. Każdy, a przynajmniej większość z nas, zna fabułę „Kopciuszka” — czy to przez czytanie baśni, czy przez oglądanie filmowych adaptacji, w tym tej głównej i najpopularniejszej — Disneyowskiej, z 1950 roku.

Ta wersja jest po prostu poprawna

Gdy w dzieciństwie moja siostra uwielbiała postać Kopciuszka, mnie ona nieco irytowała i zdecydowanie wolałam inne bohaterki, na przykład Bellę z „Pięknej i Bestii”. Nigdy nie była to moja ulubiona królewna, dlatego wcale nie paliło mi się do oglądania tego obrazu. Jak jednak Disneyowi wyszła kolejna filmowa adaptacja kultowej bajki?

Poprawnie. Po prostu… poprawnie.

W „Kopciuszku” nie znalazłam niczego nowego. Niczego, co by mnie zaskoczyło albo oczarowało. To po prostu poprawnie wykonany, bardzo kolorowy film, który na pewno w całości kupią dzieci, ale czy dorośli? Jeśli nie uwielbiają Disneya — nie wydaje mi się.

Nie mogę narzekać na to, że coś nie klei się w fabule, że coś jest nie tak z postaciami — co mogę nazwać sukcesem tejże wytwórni. Do tej pory wszystkie adaptacje tego typu, które dane było mi oglądać, na czymś się wykładały, mimo że te historie są bardzo proste, a tu? Wszystko gra. Jest OK. Nie byłabym jednak sobą, gdybym się czegoś nie czepiała, prawda…?

Kopciuszek

To CGI mi się nie podoba!

Jedną z rzeczy, której nie potrafię w tego typu filmach przeboleć, jest… CGI. Tak, ja rozumiem, że ten film to baśń, że ma być bardzo kolorowy i wiem, że bez efektów nie stworzymy gadających myszy. Wiem, ale… nie wyobrażacie sobie, jak bardzo rażą mnie tego typu efekty. Nawet w kulminacyjnym momencie, w którym bohaterka dostała karetę, suknię, konie — nie potrafiłam się tym cieszyć. Bo zamiast czegoś magicznego widziałam podróbkę przemian czarodziejek z takich animacji jak „W.i.t.c.h.” albo „Winx”… Na całe szczęście nie ma tego aż tak dużo, a na dodatek wiem, że wielu osobom CGI wcale nie przeszkadza. Ba, nawet przeciwnie!

Drugą sprawą są stroje, do których mam dwie uwagi. Pierwsza — najpiękniejsza suknia w bajce była, moim zdaniem, najbrzydszą. I cóż, to znów zupełnie moje zdanie i na odbiór filmu innych może nie wpłynąć. Ale drugi problem jest zdecydowanie poważniejszy. Niech mi ktoś łaskawie wyjaśni, jak można łączyć w jednym kadrze suknie i osobę noszącą coś w panterkę? Twórcy nie obrali jednej epoki, jeśli chodzi o stroje, i skakali sobie, wybierając takie ubrania, jakie im się podobały. Dzieciom w odbiorze to nie przeszkodzi, ale mi — już tak.

Lily James nie pasuje mi do tej postaci

No i na koniec parę słów o Lily James jako Kopciuszku. Aktorka jest śliczna, tego odmówić jej nie mogę, niemniej nijak pasuje mi do wizerunku tej postaci. Na dodatek uważam, że kilka scen w filmie jej po prostu nie wyszło. O jakie mi chodzi? Nie o te trudniejsze, nie o te z dialogami… a o te z tańcem i wielkimi wejściami. Bezustannie miałam wrażenie, że James jest spięta, a w samym tańcu jakby brakowało jej umiejętności. Wydawało mi się, że bardzo skupia się na krokach, a nie na byciu Kopciuszkiem. Ach, i nie wiem, czy tylko ja, ale jakoś… nie byłam w stanie uwierzyć w dziewczynę jadącą na koniu zupełnie bez żadnej uprzęży…

W tym filmie naprawdę nie ma ani nic genialnego, ani nic strasznego. Można go obejrzeć — nie trzeba. To ten rodzaj filmu, który można spokojnie puścić dziecku, aby obejrzeć go razem z nim, bo obie strony mogą z niego jakąś radość wynieść, ale w samotności oglądać go raczej nie polecam. No, chyba że są wśród Was jacyś olbrzymi fani Disneya — to wtedy… cóż, prawdopodobnie już jesteście po seansie, a jeśli nie, to znając życie, macie go w planach tak czy tak 😀

Kopciuszek (2015)
Cinderella
famillijny, fantasy, romans
reż. Kenneth Branagh

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: bajki i baśnie, fantasy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme