Nigdy nie byłam szczególnie dobrym graczem, ale czasem lubię i tę formę rozrywki. „Banished” to jeden z moich ulubionych typów symulatorów. Co sądziłam o tej grze, gdy pisałam poniższy tekst w 2016 roku?

Nie jestem dobrym graczem…
Jestem kompletnym zerem, jeśli chodzi o gry i umiejętność grania. Naprawdę – nie umiem tego robić, często mnie to męczy, dlatego nawet jeśli w coś próbuję się wciągnąć, to zwykle szybko to rzucam. Mimo to o tej grze postanowiłam Wam napisać. Czytając tekst, weźcie jednak poprawkę na to, kim jestem – do znawcy w tym temacie jest mi bardzo daleko i wszystko jest opinią kompletnego amatora. Dobra, przejdźmy do rzeczy!
„Banished” to strategia ekonomiczna
„Banished” to gra wydana w 2014 roku. Jest to strategia ekonomiczna, w której naszym celem jest zbudowanie średniowiecznej osady i utrzymanie jej przy życiu. Brzmi prosto? Bo pod względem mechaniki takie jest. Pod względem samej rozgrywki… niekoniecznie.
Przede wszystkim w „Banished” nie mamy czegoś takiego jak linia fabularna. Dostajemy losową mapkę, grupę osadników, kilka przycisków i… hulaj dusza, piekła nie ma. Dopóki nie zauważysz, że Twoi osadnicy mają za mało ubrań, drewna, jedzenia, leków, czegokolwiek – i zaczynają nagminnie wymierać…

Ta gra ekonomiczna nie wybacza błędów
Ta gra nie wybacza błędów, zwłaszcza na bardziej zaawansowanych trybach. Potrzebowałam sporej liczby podejść, by zrozumieć jej mechanikę i wyczuć, kiedy mogę już coś zbudować, a kiedy jest jeszcze za wcześnie. Jeśli coś się zaczyna sypać, wiedz, że prawdopodobnie Twoja osada z tego nie wyjdzie i będziesz musiał zaczynać budowanie wioski od nowa.
Mimo takich trudności „Banished” jest… bardzo przyjemną i relaksującą gierką. Ot, klikamy sobie, obserwujemy, jak ludzie chodzą, pasą bydło, uprawiają rolę. Widzimy biegające dzieciaki, drwali przy pracy… po prostu zwyczajną sielankę. To dobry pomysł na rozgrywkę dla tych, którzy chcą jednocześnie trochę ruszyć głową i jednocześnie są po dość męczącym dniu pracy 😉

To bardzo lekka dla sprzętu gra
Sama gra wygląda dość ładnie, a przy tym jest wybitnie lekka dla komputera. Jej instalacja to dosłownie chwilka i właściwie… nie dziwię się temu. Poza kilkoma rodzajami budynków, drogami, mapkami i statystykami nie zawiera praktycznie nic, co może być jednocześnie jej wadą i zaletą: jeśli szukacie czegoś o rozbudowanym świecie, który trzeba non stop odkrywać, to „Banished” nie będzie czymś dla Was. Ale jeśli lubicie minimalizm i prostotę, w której nic nie jest zbędne, to jak najbardziej tę grę możecie sobie zakupić.
Ja osobiście przy „Banished” bawiłam się całkiem dobrze. Wprawdzie po pewnym czasie gra po prostu zrobiła się dla mnie zbyt monotonna, ale nie żałuję chwil spędzonych przy niej i pewnie co jakiś czas będę do niej wracać 🙂 To fajna, lekka pozycja, o której warto pamiętać w czasie leniwych jesienno-zimowych wieczorów.