„Rok 1984” Orwella to klasyk, którego nie poznałam w liceum, a a pierwszym roku studiów. Oczywiście o tym, jak ważna jest to książka wiedziałam dużo wcześniej, lecz moje uprzedzenie do dystopii nie pozwoliło mi się za nią zabrać wcześniej. Jak w 2016 roku podobała mi się ta najbardziej znana powieść brytyjskiego pisarza?
Musiałam w końcu zabrać się za „Rok 1984”
Wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po Orwella. A że na mojej półce pojawiły się ostatnio książki antyutopijne i dystopijne, w tym „Futu.re”, o którym już pisałam na blogu oraz „Przenajświętsza Rzeczpospolita Piekary”, która pewnie za jakiś czas się tu pojawi, to oczywiste było, że po „Rok 1984” musiałam sięgnąć. Czytałam już „Folwark Zwierzęcy” tegoż autora, jednak było to na tyle dawno, że postanowiłam dać Orwellowi czystą kartę (nie, by mi się nie podobał) i ocenić go od nowa, przez pryzmat tej właśnie powieści.
Wielkki Brat jest jedyną prawdą
Oceanią włada komunizm. To, co powie Wielki Brat, jest jedyną prawdą. W tym świecie kontrole i znikający ludzie to codzienność, zaś do popełnienia zbrodni wystarczy sama myśl. Praca nad Nowomową, która ma zmniejszyć ilość słów do minimum, trwa. Winston Smith, członek Zewnętrznej Partii, zajmuje się poprawianiem błędów rzeczowych w starych gazetach. Jest przykładnym obywatelem do czasu, w którym popełnia karygodną zbrodnię: kupuje dziennik i zaczyna w nim pisać. Prędko uświadamia sobie, co zrobił, i czeka na nieuchronne: Policja Myśli niewątpliwie już jest na jego tropie. Orwell jest klasykiem, a klasyków, jak wiadomo, ocenia się najtrudniej. Jego „Rok 1984” to powieść powszechnie szanowana i uznawana za dobrą, a ja w żadnym razie nie mam zamiaru podważać tych opinii. To dobrze napisana i ciekawa powieść, którą każdy, zwłaszcza zainteresowany antyutopią, powinien przeczytać.
Fabuła to dla Orwella tylko wymówka
Chociaż „Rok 1984” to książka fabularna, to sama poprowadzona przez autora historia jest tylko wymówką do przedstawienia ewentualnej wizji świata w przyszłości autora (została wydana po raz pierwszy w 1949 roku). Pokazuje ustrój komunistyczny, który zaszedł zdecydowanie zbyt daleko – w którym kontrolowane jest dosłownie wszystko i nikt nie jest bezpieczny. By zrozumieć więc tę pozycję, trzeba choć trochę znać kontekst jej powstania. Jeśli nie wiesz nic o tym ustroju, prawdopodobnie prędko uznasz tę historię za jedną wielką, abstrakcyjną bzdurę. Jeśli jednak masz choć szczątkową wiedzę, raczej odnajdziesz się w realiach tej historii. Możliwe jest jednak, że i tak, i tak będziesz pukał się w głowę, zastanawiając się, jak bardzo nielogiczne, a przy tym sensowne dla tamtej rzeczywistości jest wszystko, co autor stworzył.
Świat Orwella jest abstrakcyjny i genialny zarazem. Bohaterowie są tylko sylwetkami w rękach pisarza, które mają pokazać nam to, co ich otacza. Właściwie pierwsza połowa powieści to same opisy systemu, przeplatane tylko krótkimi scenkami opisującymi poczynania Winstona Smitha: czterdziestolatka, który choć chce być wzorowym obywatelem, ma nieco zbyt szeroką myśl i powoli, powolutku próbuje zrozumieć otaczający go świat. Postać stworzona jest poprawnie, jednak nie powiem, abym specjalnie się z nią zżyła. Zresztą, taki chyba był zamysł autora.
To nie jest lekka powieść
Gdy akcja zaczyna nieco przyspieszać, poznajemy Julię – rudowłosą, młodą i energiczną dziewczynę, która zdaje się być uzupełnieniem Smitha. Tam, gdzie on ma wiedzę, tam ona ma energię. Wydaje mi się, że jest przy tym nieco bardziej wyrazista i szczerze mówiąc, gdybym miała wybierać z tych dwóch bohaterów, raczej wybrałabym ją: ma w sobie pewną niewinność i urok, co przy tak przykrym tekście, jakim jest „Rok 1984”, daje czytelnikowi chwilę wytchnienia. Oj tak, to nie jest leciutka powieść. Klimat historii Orwella jest bardzo ciężki, nieprzyjemny, odstraszający. Odbiera wszelką nadzieję: na wiarę w ludzi, idee, lepsze jutro. Zdecydowanie to nie jest historia, która nada się na przyjemny wieczór z fajną książką. Czemu? Bo to książka bardzo dobra, wybitna; ale zdecydowanie nie „fajna”. Choć potrafi do pewnego stopnia wciągnąć, nie pozostawia po sobie żadnej pozytywnej, przyjemnej aluzji. Ale nie, nie uważam tego za wadę! Przeciwnie, to atut tej pozycji. Zwłaszcza że wokół mamy sporo książek, które chcą być smutne i poważne, a to jakoś im nie wychodzi…
Tą dystopię SF trzeba przeczytać
„Rok 1984” to pozycja, którą przeczytać trzeba, co do tego nie mam wątpliwości. Warto jednak pamiętać, by sięgnąć po nią ze świeżym umysłem i odpowiednim nastawieniem: po ciężkim, irytującym dniu pracy może tylko pogorszyć sytuację, a nie przynieść komukolwiek radość z czytania. W końcu nie taki jest jej zamysł.
Wiedzieć i nie wiedzieć; mieć poczucie absolutnej prawdomówności, a jednocześnie wygłaszać umiejętnie skonstruowane kłamstwa; wyznawać równocześnie dwa zupełnie sprzeczne poglądy na dany temat i mimo świadomości, że się wzajemnie wykluczają, wierzyć w oba; używać logiki przeciwko logice; (…) zapominać wszystko, czego nie należy wiedzieć, po czym przypominać sobie, kiedy staje się potrzebne, a następnie znów szybko wymazywać z pamięci.
Fragment książki „Rok 1984” George’a Orwella

Tytuł: Rok 1984
Autor: George Orwell
Liczba stron: 288
Gatunek: antyutopia
3 thoughts on “Rok 1984: Dobitny obraz komunizmu [recenzja] [archiwum]”