„Tunele” całkowicie wypadły mi z pamięci. Gdy teraz, w 2026 roku przenoszę ten wpis z 2017 roku na nową domenę, kojarzę jedynie, że nie byłam zachwycona i mimo takiej możliwości: nie sięgnęłam po kolejne tomy. Jak opisywałam wówczas tę fantastyczną książkę młodzieżową?

Albinos, który kocha kopać
Will Burrows jest młodzieńcem niezwykłym: jest albinosem, który uwielbia kopać. Pasję wzbudził w nim jego ojciec, archeolog. Zwykle pracują razem, dogadując się bez słów. Pewnego dnia ukochany rodzic chłopca znika, a Will razem ze swoim przyjacielem Chesterem postanawia odkryć dlaczego.
Gdy byłam w okresie zaczytywania się młodzieżówkami, chętnie sięgałam po wiele rodzajów literatury. Pewnym wyjątkiem był jeden rodzaj historii, uwielbiany przez inne dzieciaki, a we mnie wzbudzający odrazę, której powodu nie potrafiłam zdefiniować. Chodziło o historie pseudo-detektywistyczne, w których grupa dzieci żyjąca w bardzo nieprzyjaznym dla nich świecie, często pozornie podobnym do naszego, musi rozwiązać jakąś zagadkę, wykorzystując różne dziwne historie i wyjaśniając to wszystko w pseudo-naukowy sposób, ewentualnie odnosząc się do jakiejś tajemnej mocy. Niestety okazało się, że „Tunele” są właśnie mniej więcej taką powieścią, dlatego już z góry uprzedzę, że lektura nie była dla mnie zbyt przyjemna.
Nieprzyjemna, ale dla mnie pouczająca
Nie zbyt przyjemna, ale za to – pouczająca. W końcu odkryłam, czemu nie lubię tego typu historii: mianowicie zwykle większość dorosłych, która otacza w nich dzieci, to chorzy psychicznie kretyni, którzy utrudniają im życie na wszystkie możliwe sposoby. Młodzi ludzie mają zwykle jedną ostoję, jednego zaufanego opiekuna, a reszta przedstawiana jest wręcz karykaturalnie negatywnie, co najzwyczajniej w świecie mnie obrzydza. Z jednej strony takie wyjście niszczy sielankowy klimat historii, a z drugiej nie jest zbyt prawdziwe. Czemu? Bo choć po pierwsze patologie istnieją, to te są aż nazbyt przerysowane, a po drugie – większość dorosłych przecież troszczy się o dzieci, a nie w każdej chwili planuje, jak by je tu zabić.
Bądź co bądź, to jest główny powód, dla którego „Tunele” nie przypadły mi do gustu. Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu czytelników, zwłaszcza tych młodszych, takie wyjście lubi, co rozumiem i szanuję, ale na pewno nie mam zamiaru się z takim podejściem utożsamiać.

Poza tym „Tunele” są OK
Gdyby jednak wyłączyć ten aspekt, „Tunele” nie są takie złe. Główni bohaterowie – pan Burrows, Will i Chester – to stosunkowo miłe postacie. Oczywiście dzieciaki, jak to na nie przystało, często postępują głupio i w poważnej książce zginęłyby na pierwszych kilku stronach, ale to przecież literatura dziecięca – nie mam wobec niej jakichś wielkich wymagań. Pan Burrows jako ekscentryczny archeolog też sprawuje się całkiem nieźle, choć jego podejścia do życia rodzinnego chyba nie byłabym w stanie mu wybaczyć.
Sam pomysł autorów na fabułę nie jest nadzwyczajny, już nie raz to widzieliśmy, ale za to świat przedstawiony i kopanie w ciemności w poszukiwaniu zaginionych skarbów to już coś, co może czytelnika – nawet tego starszego – zaintrygować. Znów nie jest to jeden z moich ulubionych motywów, ale nie mogę nie docenić kreatywności autora.
To lekka powieść młodzieżowa na pięćset stron
Jak na młodzieżówkę przystało, język jest prosty, a styl autora lekki. Całość czyta się bardzo szybko i mimo że lektura ma prawie pięćset stron, da się ją spokojnie przeczytać w jeden albo dwa wieczory. Nie zauważyłam tu jakichś szczególnych zgrzytów, tłumaczenie jest niezłe, a słownictwo nie kłuje swoją dziwnością, jak to czasem w tego typu powieściach bywa.
Nie mam tu zbyt wiele do dodania. Zdecydowanie nie mam zamiaru kontynuować przygody z tą serią: nie dość, że nie mam jej na półce, to jeszcze nie przypadła mi do gustu. Niemniej, jeśli ktoś ma świadomość, jaka jest ta książka i dalej chce po nią sięgnąć, bo takie powieści po prostu lubi, może robić to bez większych obaw.
– Tak tu spokojnie, prawda? – westchnął Will.
– Tak – odparł Chester. – Bardzo… eee… cicho.
– Nie tylko cicho, lecz także ciepło i przytulnie. I ten zapach… Można by powiedzieć, że poprawia człowiekowi humor, uspokaja, co nie? Tata mówi, że stąd pochodzimy – wiesz, jaskiniowcy i tak dalej – no i że wszyscy tu kiedyś trafimy, to znaczy do ziemi. Pewnie dlatego czujemy się tutaj tak swobodnie, jak u siebie w domu.
Fragment „Tuneli” Rodericka Gordona i Briana Williamsa
Sprawdź też inne recenzje literatury młodzieżowej.
A może interesuje Cię literatura brytyjska?

Tytuł: Tunele
Tytuł serii: Tunele
Numer tomu: 1
Autorzy: Roderick Gordon, Brian Williams
Liczba stron: 496
Gatunek: fantastyczna powieść dziecięco-młodzieżowa