„Kiedy byliśmy sierotami” kupiłam kiedyś na promocji, zapominając, że już wcześniej przeczytałam książkę Kazuo Ishiguro, która wcale do mnie nie przemówiła. Jak wypadło moje kolejne spotkanie z twórczością tego pisarza?

Dowiedz się więcej o innej noblistce, poruszającej tematy krajów Azji: Pearl S. Buck!
Co skrywa jego rodzina?
Lata 30. XX wieku. Christopher Banks, choć z pochodzenia Anglik, wychował się w Szanghaju. Gdy jego rodzice zaginęli, został odesłany do rodzinnego kraju. Gdy dorasta, zostaje znanym detektywem, a jego życiowym celem staje się rozwikłanie rodzinnej tajemnicy.
Przypadkowy powrót do noblisty
Kazuo Ishiguro, choć urodzony w Japonii, praktycznie wychował się w Wielkiej Brytanii. Ten noblista jest mi znany już z „Malarza świata ułudy” – książki, którą czytałam w formie elektronicznej w 2018 roku z powodu zajęć na uczelni. I przyznaję, że nie pamiętam z niej kompletnie nic. Do tego stopnia, że gdy „Kiedy byliśmy sierotami” rzuciło mi się w oczy w marketowym koszu, to postanowiłam tę książkę po prostu wziąć. Nazwisko wyleciało mi z pamięci, a lata 30. i detektywi to coś, co po prostu dobrze mi się skojarzyło.
Przyznaję, że… właściwie nie do końca rozumiem, co takiego przeczytałam. Niby to literatura piękna, ale też trochę kryminał, lecz jednak sensacja, a to wszystko opisane w stylu, który zdaje się nie do końca pasować do książki.
„Kiedy byliśmy sierotami” zaczyna się… nudno
Zaczynając jednak od pierwszych stron, sam początek „Kiedy byliśmy sierotami” odebrałam jako nudnawy, ale być może zapowiadający coś ciekawego. Christopher Banks opowiada w pierwszej osobie o swoim dorastaniu i wspomina czasy dzieciństwa. Rozumiem, jeśli ktoś w tę opowieść wsiąknie, bo jego wspomnienia są przepełnione nostalgią, ale nie do końca odpowiadał mi styl Ishiguro. Miałam wrażenie, że mogę pomijać całe strony opisów, nie tracąc ani fabuły, ani doświadczenia płynącego z piękna języka, a to nie jest dobra oznaka. Być może to kwestia polskiego tłumaczenia, ale dla mnie Ishiguro pisze jak autor sprzed kilkudziesięciu lat z tej grupy lubiących długie, obiektywne opisy, które we współczesnych książkach występować po prostu nie mogą, bo większość czytelników nudzą.
W tej części również jest nieco o głównym bohaterze w czasach dla niego teraźniejszych. W tych scenach poznajemy człowieka uchodzącego za wielkiego detektywa, ale w praktyce nie widzimy, by rozwiązywał jakiekolwiek zagadki. Mówi o tym on, mówią o tym postacie wokół niego, ale Ishiguro nie pozwala nam tego zaznać w praktyce.

Druga połowa zmienia ton
Druga połowa książki, w której nieco zmienia się ton, dotyczy wyjazdu Banksa do Szanghaju, gdzie ma zamiar rozwiązać tajemnicę zaginięcia swoich rodziców. Tam z kolei pojawia się wątek romantyczny, który najpierw spycha tę sprawę na drugi plan, a gdy ta znów wraca, to w – przynajmniej dla mnie – absurdalnie dziwny sposób. Książka zmienia się w sensację, w której bohater podejmuje dość głupie decyzje, ale styl autora nie ulega zmianie. Dostajemy więc właściwie pomieszanie najgorszej cechy tej „niefajnej” literatury pięknej (długie i nudne opisy) oraz sensacyjnej (no po co on to robi?). Sama końcówka głównego wątku zaś jest niczym wyjęta z Jamesa Bonda i nijak się ma do nostalgicznego, powolnego początku powieści.
Niby ma tu być coś więcej?
Autor w wielu miejscach sugeruje, że w „Kiedy byliśmy sierotami” chodzi o coś nieco więcej, ale przyznaję – nie widzę tego. Niby mam do czynienia z noblistą, człowiekiem, który pisać potrafi i ja gdzieś tam ten kunszt widzę, ale jednocześnie albo brakuje mi umiejętności, by jego książkę odpowiednio rozkodować, albo… ona po prostu jest nijaka, kiepska, posklejana z kilku elementów, które do siebie nie pasują. A mam za sobą trochę literatury z różnych półek i wydaje mi się, że przynajmniej troszeczkę o książkach czy pisaniu wiem.
Na pewno moje drugie spotkanie z Kazuo Ishiguro było dla mnie mniej bolesne niż to pierwsze. Nie było fascynujące, to fakt, ale nie cierpiałam aż tak w trakcie lektury. Nie żałuję też tego, że tę książkę mam i że mogłam się z nią zapoznać, bo mimo wszystko Nagroda Nobla swoją renomę ma. Ale czy uważam, że „Kiedy byliśmy sierotami” było książką, która wniosła coś szczególnego do mojego życia? Absolutnie nie. Ale kto wie – może do życia innych doda coś intrygującego czy zmusi do jakichś przemyśleń. W końcu swoich zwolenników także ma.

Tytuł: Kiedy byliśmy sierotami
Autor: Kazuo Ishiguro
Tłumaczenie: Andrzej Appel
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura piękna
Wydanie: Albatros, Warszawa 2010