Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Aktualności filmowe
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Aktualności ze świata gier
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Kryształowy trakt: czy koń może udźwignąć bawoła? [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 27 lipca, 2024

„Kryształowy trakt” miał konia na okładce, więc trafił na mój czytnik. W efekcie poznałam twór książkopodobny, w którym niewiele trzymało się kupy. Sprawdź, co można znaleźć wewnątrz.

Spis treści:

Toggle
  • Podróż przez magiczną dżunglę
  • „Kryształowy trakt” nie ma długiej listy zalet
  • Self-publishingowe książki mają cechy wspólne 
  • Jak wypada styl autorki „Kryształowego traktu”?
  • Tego nie czyta się jak baśń
  • Co to za sekwencja?
  • Niczym grafomański flow
Kryształowy trakt kindle

Sprawdź recenzje innych przygodowych książek fantasy: „Naila z Latającej Doliny” | „Włócznia rozcina wodę” |  „Próby słońca”


Podróż przez magiczną dżunglę

Mel podróżuje ze swoim koniem przez magiczną dżunglę pełną zwierząt. Nie wie jednak, skąd się w niej wzięła. Dziewczyna będzie musiała odkryć sekret swojej przeszłości.

„Kryształowy trakt” nie ma długiej listy zalet

Główną zaletą tej książki jest fakt, że jest krótka. A jeśli chodzi o wady… Cóż. „Kryształowy trakt” to self-publishingowy debiut.  Autorka, Karolina Rodek-Wójcik, z tego co sprawdzałam prowadzi wydawnictwo razem ze swoim mężem i wspólnie wydają książki, spełniając marzenia. Może i dobrze dla nich, dla czytelnika – już niekoniecznie, dlatego że ta historia to przede wszystkim niekompetentnie napisany tekst za dostęp do którego moim zdaniem nie powinno się płacić.

Self-publishingowe książki mają cechy wspólne 

Nie sięgam po książki self-publishingowe często, a kiedy już się za takie biorę, to wybieram je dość losowo. A jednak widzę wśród nich powtarzające się elementy. Przede wszystkim często styl narracji przypomina styl w jakim mogłaby być napisana szkolna rozprawka średniej jakości. I tu nie jest inaczej. Zdania w większości są niby napisane poprawnie, ale często są krótkie, bez żadnego polotu, bez żadnych emocji, czy budowania klimatu i malowania świata słowem. 

Jak wypada styl autorki „Kryształowego traktu”?

Ta historia jest też napisana bardzo „ogólnie”, bez wchodzenia szczegółowo w scenę i to też tylko potęguje wrażenie, że czytam pracę ucznia szkoły podstawowej na zaliczenie. Chodzi mi o to, że w standardowych, poprawnie napisanych powieściach, kiedy dajmy na to, bohater zbiera owoce w lesie pojawia się opis w stylu:

X szła przez las. Pod jej stopami trzaskały suche gałązki, a poranny śpiew ptaków uprzyjemniał jej czas. Bystrym okiem rozglądała się wokół siebie, wypatrując drzew. W końcu dostrzegła znajomą jej jabłonkę obsypaną owocami. Uśmiechnęła się od ucha do ucha. Będą mieli co jeść przez kolejne dni.

Tak w tej książce pojawi się coś w stylu (zmyślam, to nie jest cytat):

X poszła szukać jedzenia do lasu. Nazbierała owoców i ucieszyła się, że nie będą głodować przez kolejne dni.

I oczywiście tego typu skróty są czasem potrzebne, np. by opisać mniej istotne sceny, ale w tej książce praktycznie nie ma naturalnych, zwyczajnych scen. Wszystko zdaje się być streszczeniem akcji, zapisem jakiegoś pamiętnika, a nie historią, która w naturalny sposób opowiada jakąś przygodową historię. 

Z tego powodu uważam, że ta książka, aby w ogóle mogła działać jako fajna, rozrywkowa historia, powinna być w pełni przepisana. I większa część innych problemów tego tekstu jest w dużej mierze pokłosiem sposobu pisania.

Tego nie czyta się jak baśń

[SPOILERY] Przez to, że styl nie buduje wcale klimatu, tej książki wcale nie czyta się jak baśń, którą zapowiada i okładka, i materiały promocyjne na jej temat, które widziałam. Przez to też pojawiające się wewnątrz absurdy zamiast wciągać, sprawiały, że zupełnie wyrwałam się z czytania. Wydaje mi się (oceniając po okładce), że autorka chciała wciągnąć czytelnika w taki las, jaki mniej więcej widać na okładce. Magiczny, błyszczący, kolorowy. Ale w praktyce ten las jest wciąż opisywany jako dżungla, w której pojawia się pantera, która następnie zmienia się w geparda. W owej dżungli są też lwy, a protagonistka porusza się na koniu, którego narracja bezustannie nazywa jej przyjacielem, co jest, na marginesie mówiąc, niezwykle drażniące.

Gdyby ta historia miała lepszy klimat to może i kupiłabym tego geparda w magicznym, kolorowym lesie. Ale go nie ma, a bez odpowiedniego klimatu gepard, lew i koń w gęstej dżungli go po prostu idiotyzm. Tak samo, jak idiotyzmem jest gepard polujący z koniem na bawoła. Uwaga, koń jest tak silny, że jest w stanie założyć sobie na grzbiet, a potem dźwignąć ważące tonę zwierzę.

Co to za sekwencja?

W drugiej połowie książki pojawia się nie mniej dziwna i bezsensowna sekwencja związana z ludźmi. Bohaterka trafia bowiem do jakiegoś plemienia, w którym nie wszyscy ją lubią. Ktoś strąca ją do rzeki, ją porywa nurt. Gdy wychodzi na brzeg, spotyka kobietę z magicznymi zdolnościami, która pomaga jej skomunikować się z koniem. Jednakże w trakcie ktoś ścina owej kobiecinie głowę, a protagonistka zostaje zabrana przez kolejne plemię. Gdy Mel rozmawia z jego członkiem, ten mówi jej, żeby się nie przejmowała jej śmiercią, bo ona się i tak odrodzi w innym ciele. I ona się w sumie nie przejmuje. Eee…? 

Niczym grafomański flow

Oczywiście opisywany wcześniej styl pisania nie pozwala ani na kreacje wciągających scen akcji, ani na dobrą kreację bohatera, czy relacji pomiędzy postaciami. Nie ma tu też dobrze napisanych dialogów, nie ma tu nawet jakiś interesujących słów światotwórstwa. Ta książka wygląda w całości jak grafomański flow, nad którym nikt się jakoś szczególnie nie zastanowił. 

Nie byłabym zła, gdybym znalazła coś takiego na Wattpadzie. Nie miałabym problemu z tym, gdyby koleżanka poprosiła mnie o betowanie tekstu na takim poziomie. Nie miałabym problemu, gdyby ktoś napisał taki tekst sobie do szuflady. Mam problem z tym, że za dostęp do tekstu tej jakości trzeba płacić. Dlatego nie mogę zarekomendować tej książki komukolwiek. Jeśli chcecie czytać to na własną odpowiedzialność.


Kryształowy trakt okładka

Tytuł: Kryształowy Trakt

Autor: Karolina Rodek-Wójcik

Liczba stron: 213

Gatunek: high fantasy

Wydanie: Self-publishing, 2023

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura polska, przygodowe fantasy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • „Porté” to fantasy drogi, któremu szkodzą nietrafione decyzje narracyjne [recenzja]
  • „Naila z Latającej Doliny” Haber nie udźwignęła tej fabuły [recenzja]
  • Wznowienie szóstego tomu „Gone” już niedługo. Premiera „Światła” Michaela Granta – 12.11.2026 [zapowiedź]
  • Nowości od wydawnictwa Zysk i S-ka w listopadzie 2026: fantastyka [zapowiedź]
  • „Stroiciel fortepianów” Chianga-Shenga Kuo to historia o stracie i muzyce [recenzja]

Alternatywna historia Anna Kańtoch dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Vesper Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme