Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Ładunek (2017): Ratując dziecko przed apokalipsą [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 15 października, 2018

„Ładunek” obejrzałam w 2018 roku i chyba od tamtego okresu to dalej najciekawszy film o zombie, jaki obejrzałam. A piszę te słowa w 2026 roku. Jak podobała mi się ta produkcja z Martinem Freemanem w roli głównej? Sprawdź, czy i dlaczego warto obejrzeć ten film!

Spis treści:

Toggle
  • Epidemia zombie w Australii
  • „Ładunek” to piękne zdjęcia
  • Ciekawe przedstawienie świata
  • Historia gra pierwsze skrzypce
  • „Ładunek” nie tylko dla fanów zombie
Ładunek

Poznaj więcej dzieł, które poruszają tematykę zombie!


Epidemia zombie w Australii

W Australii wybuchła epidemia: ludzie zmieniają się w zombie. Andy (Martin Freeman) zostaje zarażony wirusem; ma czterdzieści osiem godzin, aby znaleźć opiekę dla swojej córeczki, Rosie (Lily Anne McPherson-Dobbins, Marlee Jane McPherson-Dobbins).

Filmy o zombie raczej niczym nie zaskakują. Zwykle postapokalipsa tego typu wypada bardzo schematycznie, choć jednocześnie daje sporo frajdy: w końcu przyjemnie chrupie się popcorn w kinie, oglądając ludzi pożeranych przez bezmózgie potwory. „Ładunek” jest jednak filmem wyróżniającym się na tle innych produkcji tego typu. Nie ma wielkiego budżetu. Jego akcja nie polega na ratowaniu świata. Nie ma wielu scen z zombie, a poza Martinem Freemanem w obsadzie brakuje gwiazd. A jednak przy tym jest naprawdę niezłą produkcją.

„Ładunek” to piękne zdjęcia

Już same zdjęcia potrafią wzbudzić podziw. Piękny krajobraz Australii przedstawiony jest w pełnej krasie. Niby nudny, niby stepowy – a jednak naprawdę zachwyca. Wybór tak nietypowego miejsca na przedstawienie apokalipsy zombie to moim zdaniem dobre posunięcie: nieraz widzieliśmy już te stworzenia w miejskim otoczeniu, dzięki czemu ten dość pusty rejon jest miłą odmianą.

Ciekawe przedstawienie świata

Poza tym „Ładunek” przedstawia nam świat w naprawdę ciekawy sposób. Żadna postać nie mówi tu do drugiej: „Ej, nie idź tam, bo ugryzie cię zombie, co sprawi, że za dwa dni będziesz jednym z nich”. Oj nie! Ten film po prostu każdy z tych elementów nam pokazuje, a nie wyjaśnia. Dlatego warto uważnie go oglądać po to, by wyłapać wszystkie smaczki związane z funkcjonowaniem zombie w świecie przedstawionym.

Ładunek

Historia gra pierwsze skrzypce

Jednak to nie rzeczy wymienione przeze mnie sprawiają, że „Ładunek” prezentuje się tak dobrze. Tu najważniejsze skrzypce gra historia. Historia, która teoretycznie opowiada o zombie, w praktyce jednak jest opowieścią o ojcu, który ponad wszystko chce ocalić życie swojej malutkiej córeczki. Martin Freeman w roli głównej wypada naprawdę ciepło i najzwyczajniej w świecie nie da się mu nie kibicować.

Ten wątek nie jest jednak jedynym, który w filmie się pojawia. Drugi dotyczy Thoomi (Simone Landers), inteligentnej aborygeńskiej dziewczynki, która musi jakoś sobie w tym świecie poradzić. Niestety w tym przypadku mam do „Ładunku” drobne zarzuty: sceny z nią początkowo pojawiają się zupełnie losowo, jakby bez celu, a jej wątek w pewnym momencie nagle przeskakuje do zupełnie innego momentu. Na szczęście, gdy obydwie historie się splatają, film odzyskuje równowagę.

„Ładunek” nie tylko dla fanów zombie

„Ładunek” naprawdę polecam – i to nie tylko fanom zombie. To po prostu dobrze nakręcony film, który wnosi do tego typu opowieści powiew świeżości.

Ponadto, jeśli nie macie czasu albo nie jesteście do tej historii przekonani, na YouTubie (oraz powyżej oczywiście) możecie znaleźć krótkometrażowy film tych samych twórców i pod tym samym tytułem. „Cargo” z 2017 roku to po prostu rozszerzenie tej opowieści.


Ładunek

„Ładunek”  (2017)

ang. „Cargo”

reż. Yolanda Ramke, Ben Howling

post-apokalipsa

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: film drogi, Film post-apokaliptyczny, horror, Książki i filmy z zombie

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme