Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Mageot: Naczynie w rękach magii [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 1 maja, 2016

„Mageot” trafił do mnie z wyprzedaży, tak jak wiele książek, które czytałam w latach 2014-2016. Nie wiedziałam wtedy, że mam w rękach książkę dość rozpoznawalnego w fandomie polskiego pisarza. Co sądziłam o tej powieści w trakcie lektury w 2016 i dlaczego do 2026 roku nawet nie zainteresowałam się tym, co ten autor jeszcze ma w swoim dorobku?

Spis treści:

Toggle
  • Maegot to osoba budząca postrach
  • Ta kreacja jest kluczowa dla powieści
  • To dość przeciętnie napisana powieść
  • „Maegot” nie przypadł mi do gustu

Maegot to osoba budząca postrach

Wielcy magowie czy więźniowie swojej mocy? Takie pytanie stawia przed nami Kochański w swojej powieści opowiadającej o tytułowych maegotach — przenoszących magię, potężnych i budzących strach osobach. Kim jednak są? Czego pragną i do czego zmierzają? I czy ludzka ręka jest w stanie ich pokonać? A może trzeba do tego czegoś więcej…?

Już na wstępie muszę się Wam przyznać, że z ledwością przebrnęłam przez tę książkę. Już okładka i drobniutki druczek wewnątrz odstraszają, a to, co można znaleźć wewnątrz, wcale nie zmieniło moich pierwszych odczuć związanych z tą powieścią. Ale dlaczego? Za chwilę wyjaśnię.

Ta kreacja jest kluczowa dla powieści

Kochański wykreował stworzenia… czy raczej ludzi o dość ciekawej mocy. Nie są magami, nie władają magią, ale przenoszą ją, nie wiedząc, kiedy i jak zadziała. To główny motyw całej historii, który ciągnie się przez wszystkie strony. Niestety, choć moim zdaniem to świetny pomysł na ciekawą, wartką fabułę, z samą treścią powieści jest zdecydowanie gorzej.

To dość przeciętnie napisana powieść

Kartki książki zawierają treść napisaną bardzo zwyczajnym, ale przy tym niezbyt przystępnym językiem. Już wyjaśniam, o co mi chodzi! Zwykle w przypadku lekkich historii styl autora jest niezbyt poważny albo przynajmniej po prostu przyjemnie się go śledzi. Tu, mimo średniego w moim mniemaniu warsztatu, mamy dość toporny, niekoniecznie przyjemny język, przez który da się przebrnąć, ale nie jest to koniecznie przyjemne. Szczególnie gdy pojawiają nam się powtórzenia, które co jakiś czas w „Maegocie” da się wypatrzeć.

Styl stylem, ale co z bohaterami i samą historią? Ech, trudno mi tu cokolwiek więcej powiedzieć z dość prostej przyczyny — sama do końca nie wiem, co Kochański chciał nam swoją historią pokazać. Pierwsza połowa jest tak abstrakcyjna, że trudno połapać się, o co w tym wszystkim chodzi, a gdy powoli coś niby zaczyna nabierać kształtów i się wyjaśniać, następuje dość szybki koniec. I by nie było, lubię książki z zaskakującym zakończeniem, mieszające czasy i różne inne takie. W tym przypadku jednak, gdy dostajemy książkę napisaną niekoniecznie przystępnym językiem, takie zabiegi są po prostu irytujące.

Bohaterowie zaś po prostu są i już. Sztampowi, niezbyt dobrze rozwinięci i za nic w świecie niewpadający w pamięć.

„Maegot” nie przypadł mi do gustu

Zdecydowanie nie polecam. Autor wprawdzie może i miał ciekawy pomysł, ale ten tekst, napisany surową polszczyzną, pozostawia bardzo wiele do życzenia. Sięganie po niego może po prostu okazać się stratą czasu, nieważne, czy lubicie fantasy, czy nie.

maegot

Tytuł: Mageot

Autor: Krzysztof Kochański
Liczba stron: 287
Gatunek: fantasy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, Krzysztof Kochański, literatura polska, Wydawnictwo Mag

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme