Choć poniższa recenzja powstała w 2015 roku, to „Włóczęga” towarzyszyła mi już wcześniej. Tę książkę dla młodzieży poznałam w szkole podstawowej i pamiętam, że była to pierwsza powieść, która sprawiła, że płakałam. Co sądziłam o tej historii, w której niepokorna nastolatka spotyka niezwykłego psa?
Do schroniska trafia zdziczały pies, a bohaterka chce mu pomóc
Rachel to utalentowana, choć nietypowa dziewczyna. Najlepiej czuje się w towarzystwie zwierząt, jednak ponieważ jej rodzice nie chcą jej pozwolić na posiadanie psa, pomaga w schronisku. Pewnego dnia trafia do niego zdziczała suka rasy collie… Rachel, zafascynowana zwierzęciem, postanawia mu pomóc, jednocześnie pisząc opowiadanie na konkurs — właśnie o nim.
Nie oszukujmy się, „Włóczęga” to bardzo ważna dla mnie, choć krótka, książka. Trudno nazwać ją powieścią, bo to tak prosta historia, że chyba bardziej zasługuje na miano opowiadania. Ale… chyba właśnie dzięki takiej budowie wywarła na mnie swego czasu tak ogromne wrażenie.
To historia o zagubionej nastolatce, która kocha psy
Powieść Koji pozornie opowiada historię psa — w rzeczywistości jednak całość skupia się na zmaganiach wewnętrznych zagubionej w swoim życiu nastolatki, która szuka swojego miejsca i nie potrafiąc go znaleźć, zaczyna szamotać się jak zwierzę w ciasnej klatce. Dość głęboko wchodzimy więc w życie i świat Rachel, którą przynajmniej ja bardzo polubiłam. Jest inteligentna, nietypowa, ma swoje zdanie i talenty, ale właśnie przez to jest nierozumiana przez większość rówieśników oraz rodzinę. Schronisko to dla niej odskocznia, drugi dom — to tam najchętniej spędza czas. I gdy pewnego razu trafia na zdziczałego psa, zaczyna widzieć w nim siebie, dlatego tak skupia się na nim, próbując mu pomóc, przy tym pomagając samej sobie. W jaki sposób? Nie będę pisać, bo obawiam się, że w przypadku tak krótkiej książki za dużo bym Wam zdradziła.
„Włóczęga” składa się z dwóch rodzajów narracji. Główna to historia Rachel napisana w narracji pierwszoosobowej, poboczna zaś to opowiadanie o psie, które dziewczyna pisze i które świetnie odzwierciedla to, co akurat bohaterka czuje. Obie naprawdę dobrze się dopełniają.
Nie będę tu pisać więcej, bo i… nie ma o czym przy jednowątkowej powieści. Ale naprawdę gorąco polecam „Włóczęgę”, zarówno jako krótką odskocznię, jak i coś, co może zachęcić do czytania osoby, które nie przepadają za książkami — właśnie ze względu na niewielką objętość. To naprawdę dobra, poruszająca historia, która powinna spodobać się większości nastolatków, a szczególnie tym, którzy lubią zwierzęta.

Tytuł: Włóczęga
Autor: Kathe Koja
Liczba stron: 108
Gatunek: powieść obyczajowa