Co się stanie, gdy dasz licealistce z blogiem recenzenckim książkę o Zgładzie? „Pasażerka” w 2015 wywołała we mnie wiele emocji. Poniższy tekst pochodzi właśnie z tamtego okresu. Sprawdź, jak ją wówczas odebrałam!
„Pasażerka” zaczynała jako słuchowisko radiowe
„Pasażerka” nie jest typową książką. Początkowo była słuchowiskiem radiowym — dopiero później autorka postanowiła ją wydać jako powieść. Poznajemy w niej niemieckie małżeństwo kilkanaście lat po II wojnie światowej. Oboje podróżują do Ameryki Południowej. Atmosfera między nimi jest wręcz doskonała, gdy główna bohaterka, Liza, spostrzega na pokładzie pewną kobietę… Sparaliżowana strachem, czy chce, czy nie chce, musi wyznać swojemu mężowi prawdę, którą ukrywała przed nim przez lata.
Ta pisarka spędziła trzy lata w Auschwitz
Ta powieść jest zdecydowanie nietypowa. Jej autorka przeżyła trzy lata w Auschwitz i można by się spodziewać, że pisząc, będzie stawiała się w pozycji maltretowanego więźnia. Ona jednak na głównych bohaterów wybiera Niemców i… wcale nie potępia w pełni ich zachowania.
„Pasażerkę” czyta się naprawdę dobrze. Tak, dyskusje Waltera, męża Lizy, ze znajomym z pokładu, Bradleyem, nieco mnie nużyły, ale sama opowieść głównej bohaterki była naprawdę zajmująca i… szczera. Jakby prawdziwa. Bo kto wie, czy Posmysz nie oparła jej na faktach? Nie wątpię, że sytuacja, jaką opisuje Liza, mogła mieć miejsce. Na dodatek całość ma w sobie coś intrygującego — coś, co chce się odkryć, bo najważniejszy wątek zostaje tajemnicą aż do ostatnich stron.
Tak jak historia, tak i główni bohaterowie są niezwykle… prawdziwi. Zarówno Liza, osoby, o których opowiada, jej mąż, Bradley… trudno nie uwierzyć choć na chwilę w to, że istnieją. Posmysz wie, o czym pisze, i dotyczy to nie tylko samego obrazu Auschwitz.
Nie czytałam do tej pory żadnej obozowej literatury, nie chcąc narażać się na bardzo drastyczne, czasem wymuszające współczucie pozycje — „Pasażerka” jednak była naprawdę dobrym początkiem. Jest ciekawa, ma w sobie coś z kryminału, czyta się ją szybko, a dzięki niemieckiej perspektywie chwilami zmusza do zastanowienia się nad rolą narodu niemieckiego w czasie II wojny światowej. Nie przysłania to jednak całej historii, a jedynie dodaje jej realności.
Sam opis obozu jest realistyczny, jednak dzięki temu, że Posmysz skupiła się nie na jego wyglądzie, a na samych bohaterach, osoby o słabszych nerwach nie powinny mieć większego problemu z dotarciem do końca.
Jak możecie się domyślić, z czystym sumieniem polecam „Pasażerkę”. Jeśli tylko interesuje Was taka tematyka, śmiało sięgajcie, bo to zarówno świetna lektura, którą warto znać do szkoły, jak i coś, przy czym można spędzić kilka intrygujących (choć może chwilami nieco… odrażających) chwil.”

Tytuł: Pasażerka
Autor: Zofia Posmysz
Liczba stron: 271
Gatunek: literatura obozowa