Tak, tak, znów nie pisze i znów nic o książkach. Brakuje mi jednak czasu, by częściej coś pisać i robić. W każdym razie, wczoraj odwiedziłam Opolcon 2015, czyli konwent fantastyki w Opolu.
To był mój pierwszy konwent. Poszłam na niego standardowo z aparatem, mając potem wysłać zdjęcia do organizatora. Przy okazji, miałam zamiar wypróbować moją pierwszą i zupełnie nową lampę – Genesis Stroboss 58N. Jak na razie, jestem z niej zadowolona 🙂
Sam konwent… cóż, nie lubię dużych imprez, na dodatek, byłam na nim zupełnie sama, dlatego czułam się po prostu trochę samotnie i nieswojo. I choć mogłabym na prawdę na to narzekać, to chyba… tylko na to. Załatwiłam, co miałam do załatwienia. Zdjęcia jakoś mi wyszły (choć nie perfekcyjnie, ale jednak), książka za 2zł zakupiona (miało być więcej, ale nie miałam jak tego wszystkiego nosić), podobnie jak wiedźmiński medalion. Przy okazji zrobiłam male przedświąteczne zakupy i byłam na paru prelekcjach, z czego chyba prowadzona przez Dema była najciekawsza i najswobodniejsza, choć nie narzekam na pozostałe, bo też było miło 🙂
Nie zanudzając Was dłużej, zapraszam do przejrzenia kilku zdjęć z wydarzenia 🙂
Jeśli ktoś na konwencie nie był, bo o nim nie wiedział, a chciałby go odwiedzić w przyszłym roku.
