„Tehanu” to czwarty tom historii osadzonej w Ziemiomorzu. Ursulę Le Guin poznawałam aktywnie w 2016 roku i to wtedy przeczytałam właśnie tę powieść. Jak odebrałam wówczas tę fantastyczną historię?

Tenar została sama… ale nie na długo
Gdy Tenar przybyła na Gont, uczyła się u Ogiona, aby później wyjść za mąż za rolnika, urodzić mu dzieci i odchować je. Gdy w końcu zostaje sama na farmie – mąż zmarł, syn wyruszył w morze, córka zaś wyszła za mąż – znajduje poparzoną dziewczynkę. Therru, bo tak Tenar nadaje jej imię, powoli dochodzi do zdrowia, gdy do wdowy przybywa posłaniec z informacją, że jej nauczyciel umiera. Obie wybierają się do niego w kilkudniową podróż, aby dotrzymać mu towarzystwa w ostatnich chwilach życia. Tenar nie spodziewa się, że przybywając do Ogiona, nie tylko pożegna przyjaciela, ale i przyjmie w swoje progi drugą, zdawałoby się – dawno utraconą osobę.
To obyczajowa historia fantasy
Tym razem Le Guin nie daje nam bardzo konkretnej linii fabularnej. Spotykamy znanych już bohaterów oraz jedną nową – małą, milczącą Therru – i przez większą część czasu po prostu obserwujemy ich życie. Czy ciekawe? Wydaje mi się, że tak, bo w świecie Ziemiomorza bezustannie coś się dzieje i coś dziać się musi, ale nie zmienia to faktu, że dość często obserwujemy bohaterów podczas zwykłych, trywialnych czynności. Gotują, pasą owce i kozy, tkają, sadzą owoce… w międzyczasie prowadzą spokojne dialogi i przeżywają swoje smutki oraz lęki. Gdyby jednak „Tehanu” było tylko tym, nie sądzę, aby ta historia była czymś wyjątkowym – byłaby pięknie napisaną, sielską opowieścią, ale nie wyróżniałaby się na tle innych książek, może poza barwnym, fantastycznym światem. Długo sama myślałam, że w tej historii nic więcej nie ma.
Ale jest. Choć czwarty tom przepełniony jest zwykłymi czynnościami, wokół tego wszystkiego bezustannie krąży tajemnica, a jej centrum stanowi mała Therru. Dziecko z uszkodzonymi przez ogień strunami głosowymi, pozostawione na śmierć przez rodziców i uratowane przez Tenar. Tylko ona czuje się w jej towarzystwie swobodnie, tylko ona nie boi się jej wychowywać. Bo w tej małej jest coś więcej… tylko co?
Na czym skupia się Le Guin w „Tehanu”?
W tym tomie Le Guin skupiła się na dwóch ważnych dla całej serii kwestiach. Po pierwsze na relacji Tenar i Krogulca, którą obserwuje się niezwykle przyjemnie: to dojrzali ludzie, którzy przeżyli już swoje. Nie ma tu młodzieńczych porywów serca, jest za to zaufanie i troska o siebie nawzajem. Po drugie mamy kolejną bardzo ciekawą postać – powiedziałabym nawet, że ciekawszą od pozostałych bohaterów. W końcu cóż jest lepsze od tajemniczej, małej dziewczynki? „Tehanu” to doskonały przykład tego, jak można w interesujący i nie nużący sposób przedstawić historię, unikając przy tym wielkich bitew i bohaterskich czynów.
Jeśli podobały Wam się poprzednie części Ziemiomorza, nie możecie nie sięgnąć po tę. W końcu dwójka głównych bohaterów może spędzić ze sobą trochę więcej czasu, a obserwacja ich relacji naprawdę rozgrzewa serce, zaś Therru ma ogromne zadatki na to, aby stać się jedną z ciekawszych postaci, jakie poznacie.

Tytuł: Tehanu
Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 4
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 280