„Waleczna” to kontynuacja mojego comfort booka, którego poznałam w 2009 roku. Dałam mu szasnę w 2016 roku, czyli niemal dekadę później! Jak podobało mi się to młodzieżowe urban fantasy?
W domu Russell nie działo się dobrze
Valerie Russell to szesnastolatka wychowywana przez samotną matkę: jej ojciec wyprowadził się, zakładając nową, znacznie szczęśliwszą rodzinę. Pewnego dnia, gdy dziewczyna niespodziewanie przychodzi do domu, odkrywa, że jej własna matka sypia z… jej chłopakiem! Wściekła ucieka z domu, aby wszystko przemyśleć… i wpada na trójkę dziwnych, tajemniczych dzieciaków mieszkających w nowojorskim metrze. Szybko okazuje się, że jej nowi przyjaciele są częścią nietypowych zdarzeń…
Wiedząc, że tak jak i „Danina”, „Waleczna” jest młodzieżówką, nie spodziewałam się po niej zbyt wiele. Liczyłam jednak na całkiem fajny klimat, jaki Black zapewniła czytelnikowi w pierwszej części. I tak, dostałam go, choć pod nieco inną osłoną.
Przede wszystkim nie jest to zbyt długa książka, co sprawia, że nie wszystkie wątki są dostatecznie – przynajmniej według mnie – rozwinięte. Brakuje mi w nich czegoś, co pozwoliłoby mi całkowicie wsiąknąć w świat przedstawiony przez panią Black. Mimo to historia dalej sprawdza się jako typowa młodzieżówka, utrzymana w tajemniczym, brudnym, ale przy tym nieco bajkowym klimacie.
Bohaterka „Walecznej” ma charakterek, ale…
Główna bohaterka nie jest rozpieszczoną, śliczną dziewczynką – ma swój charakter, choć szczerze mówiąc, nie jest nadmiernie rozbudowaną postacią. Ot, zbuntowana, wściekła nastolatka. Dość odważna, rzucająca się w wir wydarzeń, ale nie ma w niej nic, co zapamiętałabym na dłużej. Podobnie rzecz się ma z pozostałymi bohaterami – raczej nie mam im wiele do zarzucenia, po prostu są: nieźli, nie nudzą, ale nie pozostawiają po sobie nic większego.
Fabuła jest dość ciekawa – mamy jakąś tajemnicę, coś, co trzeba odkryć, choć sama zagadka nie jest bardzo trudna i wydaje mi się, że bardziej obyty czytelnik rozwiąże ją już na starcie. Wszystko w miarę trzyma się kupy, choć – jak wspomniałam wcześniej – akcja chwilami mknie po prostu za szybko.
„Waleczna” nie ma dobrego wątku romantycznego
To, co zdecydowanie nie spodobało mi się w „Walecznej”, to wątek miłosny. [uwaga, mały SPOILER]
Nie wchodząc w szczegóły, Valerie zakochuje się w kimś znacznie starszym od siebie. Bardzo długo miałam wrażenie, że postać ta będzie pełniła rolę po prostu jej opiekuna… a jednak wyszedł romans, który nijak pasował do całej ostrej, brudnej sytuacji przedstawionej w „Walecznej”.
Bądź co bądź, znów muszę pochwalić sam świat stworzony przez Black. Jest brutalny, bez jasnego podziału na dobrych i złych, a przy okazji ma w sobie sporo baśniowości i kreatywności – to zdecydowanie atut, który może przyciągnąć wielu czytelników.
Jeśli macie ochotę na w miarę przyjemną, nawet niegłupią młodzieżówkę utrzymaną w klimatach urban fantasy – „Waleczna” będzie naprawdę fajną lekturą. Nawiązuje ona do pierwszej części tylko w bardzo subtelny sposób i znajomość jej nie jest konieczna do zrozumienia historii. Jest dość krótka, dzięki czemu będzie świetnym oderwaniem się od rzeczywistości na jeden leniwy wieczór 🙂 Mimo to uważam, że pierwsza część była zdecydowanie lepsza… choć całkiem możliwe, że czytałam ją, gdy byłam zdecydowanie młodsza i po prostu łatwiej było mnie oczarować.

Tytuł: Waleczna. Wielkomiejska Baśń.
Tytuł serii: Nowoczesna/Wielkomiejska Baśń
Numer tomu: 2
Autor: Holly Black
Liczba stron: 208
Gatunek: urban fantasy / powieść młodzieżowa