„Droga do Nidaros” to książka, którą wypożyczyłam z biblioteki niedługo przed maturą. To było moje pierwsze spotkanie z tego typu historią oraz drugie z twórczością Andrzeja Pilipiuka. Jakie wnioski wyciągnęłam w 2016 roku, kiedy czytałam tę powieść?

Wiedziałam, że sięgnę po kolejną książkę Pilipiuka
Nadrabiania polskiej literatury ciąg dalszy, czyli drugie już moje spotkanie z Pilipiukiem! Poprzednio, po lekturze „Aparatusa”, czułam się całkiem usatysfakcjonowana, dlatego dość szybko w moich rękach pojawiła się kolejna jego książka.
Współczesny nauczyciel w XVI wieku
Lada moment Ziemia ma zostać zgładzona. Nauczyciel informatyki, Marek, w przypływie bohaterskich emocji oraz strachu ratuje pewnego nastolatka. Obydwoje szykują się na koniec, gdy niespodziewanie okazuje się, że mogą ujść z życiem — na Ziemi pojawia się obcy, który oferuje im życie w zamian za służbę. Zgadzają się i Marek natychmiast zostaje przeniesiony do XVI wieku.
Mimo że po przebudzeniu nie znajduje wokół nowo poznanego chłopaka, myśl o nim szybko ulatuje mu z głowy, bo oto przed nim staje gadająca łasica, każąc mu odnaleźć kogoś w jaskini, pewnego alchemika z nieznanego mu miasta oraz Oko Jelenia, nawet nie próbując wyjaśniać, czym ono tak naprawdę jest…
Wydawało mi się, że to zupełna abstrakcja
Brzmi jak zupełna abstrakcja…? Mnie też początkowo tak się wydawało. Prolog „Drogi do Nidaros” wydał mi się zupełnie absurdalny. Ba, amatorski wręcz. Nie potrafiłam się w niego wczuć, za szybko zostałam rzucona w wir wydarzeń i przez chwilę nawet myślałam, aby powieść odstawić. Na całe szczęście, gdy ten minął, akcja nieco się uspokoiła i okazało się, że pierwszy tom cyklu „Oko Jelenia” jest nie tylko przyjemną lekturą, ale też naprawdę kreatywną i ciekawą.

„Droga do Nidaros” to nie jest patetyczna historia
Już po samym stylu Pilipiuka mogę stwierdzić, że nie jest to wielka, patetyczna historia napisana z rozmachem godnym Tolkiena. Nie, autor pisze prosto i jasno. Nie przekomponowuje, nie stylizuje zanadto tekstu, ale przy tym da się wyczuć, że ma wiedzę na temat historii epoki, w której umiejscawia bohaterów, dzięki czemu mimo prostego języka książka ma naprawdę fajny klimat. Jak już pisałam, nie znajdziecie w powieści Pilipiuka bardzo podniosłej atmosfery, ale ja sama podczas czytania czułam się tak, jakbym trafiła do Parku Jurajskiego. Z tą różnicą, że zamiast dinozaurów mamy ludzi i nieprzyjazny świat, w którym nasi bohaterowie muszą jakoś przetrwać.
Historia wciąga. Sprawiła, że obserwowałam poczynania bohaterów z lekkim napięciem, które jednak nie przekroczyło żadnej wyższej normy. Ot, po prostu chciałam wiedzieć, co się wydarzy, szczególnie że postacie przedstawione przez Pilipiuka w większości przypadków dają się lubić. Wprawdzie nie znalazłam wśród nich żadnego charakteru, który uwielbiałabym przez lata, ale są wystarczająco dobrze skonstruowane, aby po prostu cieszyć się lekturą.
Polscy pisarze dobrze znają historie
Zauważyłam, że gdy polscy pisarze biorą się za czasy historyczne, wyraźnie siedzą w temacie. Znają historię i wiedzą, jak do niej podejść tak, aby była ciekawa i przystępna dla czytelnika. Nie inaczej jest tutaj. Pilipiuk ma dużą wiedzę o naszej przeszłości i nie boi się o niej pisać, tym samym pozwalając nam bez problemu zapamiętać kilka drobnych faktów.
Sam pomysł na fabułę nie jest może nadzwyczaj innowacyjny, ale Pilipiuk ma kilka fajnych pomysłów, a jego powieść aż kipi od akcji i wydarzeń, nie pozwalając czytelnikowi na nudę. Nie jest to arcydzieło — zdecydowanie nie — ale wydaje mi się, że sporo osób, nawet niezainteresowanych fantastyką i science fiction samą w sobie, powinno „Drogę do Nidaros” polubić. Wprawdzie owszem, mamy tu wątek typowo nadprzyrodzony, ale jest on na tyle delikatnie wpleciony w fabułę, że jeśli tylko czytelnik potrafi uwierzyć w podróże w czasie, z resztą nie powinien mieć problemów 🙂 Krótko mówiąc, polecam wszystkim zainteresowanym.
Muszę pochwalić tu jeszcze jedną, niby drobną rzecz. WYDANIE. Pomijam klimatyczną okładkę… ale te ozdobione kartki wewnątrz! <3 Są naprawdę cudowne.

Tytuł: Droga do Nidaros
Tytuł serii: Oko jelenia
Numer tomu: 1
Autor: Andrzej Pilipiuk
Liczba stron: 400
Gatunek: science fiction
1 thought on “Droga do Nidaros: Szlakiem przeszłości [archiwum] [recenzja]”