„Czerwień” to militarna fantastyka naukowa, dzięki której zaczęłam coraz mocniej upewniać się w tym, że tego typu literatura nie jest dla mnie. Ten pierwszy tom cyklu jednak wspominam dość pozytywnie. Co sądziłam o tej powieści w 2017 roku?

Sprawdź następne części trylogii: „Ciężkie próby”
Shelley trafia do wojska
Niedaleka przyszłość. James Shelley trafił do wojska właściwie przypadkiem. Mimo to dzięki swojej nadnaturalnej intuicji dobrze sprawdza się w roli żołnierza, często ratując życie innym. Nie każdej tragedii da się jednak uniknąć. Podczas misji w Afryce jego oddział zostaje zaatakowany. Shelley traci obydwie nogi. W wojskowym szpitalu dostaje propozycję nie do odrzucenia: jeśli będzie dalej służyć w wojsku, dostanie mechaniczne kończyny.
Prędko młody żołnierz musi wziąć udział w niełatwych zadaniach specjalnych.
To naprawdę niezłe uniwersum SF
Uwielbiam to, jak Rebis wydaje swoje książki. Zawsze są eleganckie i przyjemnie leżą w dłoni; okładki wyglądają dobrze, papier nie pozostawia nic do życzenia, podobnie jak układ tekstu i dość mały font (który oznacza więcej czytania). Niestety w przypadku „Czerwieni” wydawca popełnił spory błąd: opis z tyłu okładki zdradza większą część treści książki. A zdecydowanie nie powinien. Zwłaszcza że cały świat wykreowany przez Lindę Nagatę jest naprawdę niezły, a historia, którą autorka nam przedstawia, należy do naprawdę przyzwoitych.
„Czerwień” to militarne SF
„Czerwień” to stosunkowo poważna, militarna lektura. Jak na science fiction przystało, na jej kartach możemy odkryć ciekawe wynalazki i choć niektóre z nich dla fabuły są kluczowe, to jednak nie na nich skupia się autorka.
Linda Nagata opowiada nam historię młodego porucznika, który właściwie nigdy nie chciał być w wojsku, ale ostatecznie nieźle się w nim odnalazł. Shelley to dobry facet, z krwi i kości, z własną przeszłością i pragnieniami. Mówią, że jest królem Dawidem, bo w niebezpiecznych sytuacjach miewa wręcz boskie przeczucia. Wie, że coś się stanie, nim to będzie miało miejsce. Autorka stopniowo wyjaśnia nam, czemu się to dzieje i w jaki sposób, jednocześnie wrzucając nas w wir wydarzeń, których w życiu bohatera nie brakuje.
Zgrabna opowieść podzielona na pięć segmentów
Fabuła powieści poprowadzona jest bardzo zgrabnie i powiedziałabym, że dzieli się na pięć krótszych segmentów, które naprawdę bez problemu można wyodrębnić. To dość prosta, ale ciekawa historia, w której nie da się zgubić. Niestety chwilami brakowało mi w niej odpowiedniego tempa, by utrzymać cały czas moje zainteresowanie: pierwsze sto pięćdziesiąt stron było dla mnie bardzo interesujące, by następnie moje zainteresowanie opadło i obudziło się dopiero w ostatnim segmencie historii.
Wojskowy klimat
Mimo małych problemów z tempem historii samemu stylowi autorki nie mam właściwie nic do zarzucenia. Tekst utrzymany jest w dość gęstym, wojskowym klimacie, ale jednocześnie chwilami potrafi być zadziwiająco ludzki. Choć wewnątrz wojskowości nie brakuje niebezpieczeństw, Linda Nagata znajduje chwilę dla prywaty bohatera i dla jego bliskich spoza wojska, dzięki czemu historia nie jest jednowymiarowa. „Czerwień” to książka bardzo przejrzysta i konkretna, ale nie wyprana zupełnie z emocji. Skłamałabym jednak, mówiąc, że to lektura, w której to właśnie one przejmują stery; jak na science fiction przystało, to rozum w przypadku książki Nagaty gra główną rolę.
„Czerwień” to dobra lektura. Ma pewne drobne problemy, ale nie żałuję spotkania z nią. Przedstawia ciekawą wizję świata przyszłości, daje nam niezłą historię, a mimo bycia militarną science fiction nie opisuje nadmiaru rozlewu krwi. Na jej kartkach panuje porządek, w tekście po prostu nie da się zgubić, a w stylu autorki widać sporo pracy nad własnym warsztatem. Polecam, jeśli tylko macie ochotę na bardziej wojskową fantastykę.
Biegnę szybko. Jego pierwsze pociski nie przelatują blisko mnie, ale wprowadza poprawkę i zmniejsza ten rozziew, podczas gdy ja odpowiadam ogniem. Strzelam z biodra, korzystając z muszki przyłbicy w celu uzyskania odpowiedniej trajektorii. Spust odskakuje mi od palca, gdy kontrolę przejmie moja AI. Pojedynczy strzał i dzieciak leci wstecz, wykonując pół obrotu, po czym uderza o zbocze.
– Załatwione! – grzmi Ransom przez gen-kom.
– Sprawdź to! – ostrzegam go.
– Bez obaw, poruczniku, nikt nie pozostał na szczycie.
– Podchodzę – mówi Jaynie.
Dostrzegam ją na swojej mapie.
– Widzę cię.
Wynurza się z wysokiej trawy.
– Oznaki życia? – pytam ją.
– Nie, jest martwy.
Kuca obok zwłok i używa haka ramiennego, żeby je odwrócić. Otwór po kuli widnieje dokładnie między oczami.
– Cholera, pańska AI jest dobra.
Fragment „Czerwieni” Lindy Nagaty
Sprawdź więcej militarnych książek SF!

Tytuł: Czerwień
Tytuł serii: Czerwień
Numer tomu: 1
Autor: Linda Nagata
Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński
Liczba stron: 417
Gatunek: militarne science-fiction
Wydanie: Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2016
1 thought on “Czerwień: Niezwykłe przeczucia [recenzja] [archiwum]”