Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Wieczni Wygnańcy: Chora wizja świata C. S. Smith [recenzja] [archiwum]

Posted on 28 lipca, 2017

Wyobrażacie sobie, że można nie mieć co czytać? Ja obecna, czyli z 2026 roku zdecydowanie nie; stosy książek piętrzą mi się od dawna. Ale w 2017 roku miałam zdecydowanie mniej miejsca i książek, jako że mieszkałam w jednym, niewielkim wynajmowanym pokoju i miałam dla siebie dosłownie jeden mały regał. Dlatego musiałam sobie to czytanie znaleźć i przypadkiem trafiłam na tę powieść. Jak podobali mi się „Wieczni wygnańcy”?

Spis treści:

Toggle
  • Anioł, który upadł
  • Autorka wie, że nie tworzy dobrej literatury
  • „Wieczni wygnańcy” nie zachwycają stylem
  • Brakowało mi słodkich scenek pomiędzy bohaterami

Poznaj więcej romansów paranormalnych!


Anioł, który upadł

Każdy anioł stróż ma swojego podopiecznego – Zachariasz opiekuje się siedemnastoletnią Mirrandą. Niestety nad dziewczyną ciąży widmo śmierci… Anioł próbuje ją uratować, jednak nie udaje mu się to. Dziewczyna znika, a Zachariasz przez złamanie reguł i próbę uratowania jej staje się upadłym. W takich warunkach odnalezienie i uratowanie Mirrandy staje się wręcz niemożliwe.

Na początku wyjaśnijmy sobie jedno: nie sięgnęłam po „Wiecznych Wygnańców”, bo lubię paranormal romance. Nie miałam co czytać, uznałam, że wygrzebię coś lekkiego, na jeden dzień, być może śmiesznego – i to zrobiłam. Chciałam głupiutkiej, prostej lektury, z której będę mogła się pośmiać. Iii… trafiłam doskonale. „Wieczni Wygnańcy” spełnili każdy z moich wymogów.

Autorka wie, że nie tworzy dobrej literatury

Gdybym miała wymienić największą zaletę tej książki, byłby to fakt, że autorka chyba wie, jak złą literaturę tworzy, i nie wstydzi się tego. Dzięki temu cała historia, choć napisana iście tragicznie, może przez swoją głupotę bawić, jest lekka i nie próbuje być poważna. Zdecydowanie nie lubię pozycji tego typu, których autorki traktują świat przedstawiony „na serio” i piszą tak, jakby od tego miało zależeć ich życie. Ale tu tego nie ma. Autorka ma świadomość (a przynajmniej wydaje się, że ma), jakiej jakości historię wymyśliła, i tego przed nikim nie kryje.

Poza tym… cóż, sam pomysł na powieść nie jest taki zły. Mamy anioła stróża oraz uroczą dziewczynkę i domieszkę wampirów do tego wszystkiego. Uważam, że z tego dałoby się wyciągnąć dość poważną historię, ale autorka nie miała takiego zamiaru, dlatego dostajemy niekoniecznie logiczny i niekoniecznie sensowny, emm… paranormalny romans przygodowy. Bo czystym romansem tego nie nazwę: postacie sporo o sobie myślą, ale mają dosłownie dwie, trzy sceny sam na sam, w czasie których do niczego więcej poza pocałunkami nie dochodzi. Czemu? Widzicie, mamy aniołka, a aniołek przez swój kręgosłup moralny nie może sobie pozwolić na więcej, ponieważ jego Mirranda jest nastolatką (osiemnastoletnią) i ledwo go zna. 😀

„Wieczni wygnańcy” nie zachwycają stylem

Styl autorki jest chwilami wręcz komiczny. Nie wiem, jak to wyglądało w oryginale, ale w wersji polskiej Zachariasz cały czas nazywa Mirrandę „swoją dziewczyną”, co brzmi karykaturalnie. Jeśli po angielsku brzmiało to „my girl”, moim skromnym zdaniem tłumacz powinien przełożyć to na „moją podopieczną” albo „moją dziewczynkę”, ale cóż, skoro jest, jak jest – przynajmniej mogłam się z tego pośmiać. 😀

Przy okazji dialogi chwilami są wręcz okropnie napisane. Matka Mirrandy to osoba, która uważa, że cicha nastolatka powinna przez bycie cichą właśnie trafić do psychiatryka, a główny wampir w tej opowieści jest tak irracjonalny, że nie umiałam się nie uśmiechnąć. Opisy także pozostawiają wiele do życzenia, a sam świat przedstawiony często nie ma sensu.

W świecie Smith to nic dziwnego, że wampir próbował kogoś ugryźć, mimo że chyba oficjalnie nie istnieją. Nie ma też nic dziwnego w tym, że wampiry mają własną prasę albo w tym, że aniołowie używają Yahoo. Autorka nawet nie próbuje wyjaśniać tych irracjonalności, radośnie tworząc swoją chorą wizję świata.

Brakowało mi słodkich scenek pomiędzy bohaterami

Szczerze mówiąc, brakowało mi w tej książce jakichś słodkich scenek między głównymi bohaterami. Chciałabym jednak widzieć więcej romansu i dramatu w czymś, co niby romansem przecież jest. Nawet nie chodzi mi o jakieś zbliżenia między postaciami, a o większą liczbę rozmów między nimi, która zbudowałaby relację, zwłaszcza że anioł stróż to przecież doskonały materiał do czegoś takiego. Ach, aż mnie podkusiło, by spróbować napisać jakiś dobry romans ze skrzydlatym w roli głównej, bo mam wrażenie, że żadna autorka, którą poznaję, nie potrafi z tego wyciągnąć tyle, ile można.

Cóż… „Wieczni Wygnańcy” to nie jest dobra książka. Nie polecam jej nikomu zdrowemu psychicznie, kto chce sięgnąć po lekturę „na serio”. To zła, a może nawet bardzo zła literatura. Tu nie ma co się doszukiwać głębi, sensownych postaci czy innych takich. Ale paradoksalnie ja przeczytania nie żałuję. Dostałam to, czego chciałam, i czuję się w pełni zaspokojona. 😀


– Dzisiaj mam przesłuchanie do szkolnego przedstawienia „Romea i Julii”. – Kiedy jej mina ze znękanej zmienia się w pełną zachwytu, otwieram drzwi garażu. – To nic wielkiego.

– To… cudownie! – wykrzykuje. – Wiedziałam, że niepotrzebny ci psychiatra!

Potrzebuję chwili, żeby zaskoczyć.

– Chciałaś wysłać mnie do psychiatry?

Tata wspomniał o tym raz, kiedy byli w separacji, ale raczej na zasadzie: „gdybyś potrzebowała komuś się wygadać”. Nie żeby uważał mnie za stukniętą czy nienormalną.

– To nie był mój pomysł. – Mama zamyka mnie w drętwym półuścisku, prawą rękę trzymając pod ostrym kątem, jakby miało jej się coś stać, gdyby przytuliła mnie za bardzo. – Twój ojciec jest kretynem, ale to nie nowina. Tłumaczyłam mu, że ty się po prostu wolniej rozwijasz. Mojej córce pisane jest bycie gwiazdą!

Fragment „Wiecznych Wygnańców” C. L. Smith


Wieczni wygnańcy

Tytuł: Wieczni Wygnańcy

Autor: C. S. Smith

Liczba stron: 304

Gatunek: paranormal romance

1 thought on “Wieczni Wygnańcy: Chora wizja świata C. S. Smith [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Biały kruk: Przeciętny paranormal romance [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme