„Elita” to drugi tom cyklu „Selekcja”. Sięgnełam po niego, ponieważ pierwsza część całkiem mi się podobała, mimo że uznałam ją za guilty pleasure. Jak oceniałam tę młodzieżową dystopię w 2017 roku?
Sprawdź poprzedni tom: „Rywalki”
„Elita” to America i piątka innych dziewczyn
America jest wśród szóstki dziewczyn pozostałych na eliminacjach. Do tronu i narzeczeństwa z Maxonem dzieli ją coraz mniej. Tylko czy ona sama chce zasiąść na tronie? I co z jej dawnym ukochanym, Aspenem, do którego ciągle żywi jakieś uczucia?
Uwielbiam pierwsze tomy. Zwykle są takie niewinne, delikatne — wszystko jest tak, jak powinno być, i nic zbytnio się nie komplikuje. Wszystkie postacie żyją i dogadują się, brak w nich niepotrzebnej dramy i bólu po odejściu ulubionych bohaterów. I w przypadku tej serii pierwsza część była lepsza w porównaniu do drugiej. Choć ta nie wypada tragicznie, nie mogę być ślepa: jest trochę gorzej.
To dalej baśniowa i naiwna powieść
„Elita” to dalej baśniowa, głupiutka i naiwna, ale do pewnego stopnia satysfakcjonująca lektura. Mamy romans, nikt nam nie wmawia, że to coś poważnego — w trakcie czytania należy po prostu wyłączyć mózg i dobrze się bawić. I jako taka książka się sprawdza. Niemniej jaki byłby ze mnie recenzent, gdybym nie zwróciła uwagi na pewne błędy i głupotki, które sprawiają, że „Elita” wypada gorzej od „Rywalek”?
Charakter protagonistki wyparował?
Przede wszystkim problemem w tej części zaczyna być nasza America. Zakończenie tomu pierwszego pokazało czytelnikowi, że ma jednak swój charakter; w tej części ten jakby wyparował. Z dziewczyny, która raczej wie, czego chce, zmieniła się w głupiutką nastolatkę, która skacze z jednego kwiatka na drugi, nie wiedząc, który będzie dla niej lepszy. Jej dylematy są tak głupie i niedojrzałe, że po prostu nie mogę tego przełknąć bez narzekania. W pewnych momentach miałam po prostu dość jej jęków i zastanawiania się, którego pana ona łaskawie woli i wybierze.
Poza tym o ile pierwszy tom kompletnie olewał sprawy polityczne, tak drugi już próbuje się nimi trochę zająć. Niestety lepiej byłoby, gdyby to znów zostało przemilczane, bo Cass zdecydowanie politykiem nie jest i jej świat wypada po prostu naiwnie i głupio. Oczywiście, biorąc pod uwagę ton serii, jest to do przełknięcia, ale w „Rywalkach” milczenie na te tematy wypadało autorce lepiej.
Dalej brakuje bohaterów drugoplanowych
Nie rozwiązał się też problem dotyczący sensownych bohaterów drugoplanowych. Tak naprawdę mamy tylko kilka postaci, które mają więcej niż jedną cechę charakteru, a pozostałe są spychane na dalszy plan. Poza tym autorka na tyle nieumiejętnie prowadzi fabułę, że jeśli poznamy kogoś z samego imienia, od razu wiemy, że ta postać będzie coś wnosić do fabuły, co nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Jak to bywa w romansach, bohaterowie sami tworzą sobie głupie problemy i wiecznie walczą z wiatrakami, które sami sobie wymyślają. Naprawdę, cała fabuła wynika z ich nietrafionych decyzji i wyobrażeń, a nie z dobrze poprowadzonej historii.
„Elita” to lekka i przyjemna książka
Mimo naprawdę sporej ilości wad „Elitę” czyta się lekko i przyjemnie. Jak już napisałam — to satysfakcjonująca lektura, jeśli akurat szukacie czegoś naiwnego do odprężenia. Nie jest to książka dobra, ale wystarczająco baśniowa, by to wszystko „kupić” i dobrze się bawić w trakcie czytania. Zwłaszcza że Maxon widzi błędy Ami i jej je wytyka, a ta nawet potrafi się do nich przyznać, co w tego typu lekturach nie zdarza się często 😀
– Kriss to dobry wybór. Będzie znacznie lepszą księżniczką, niż ja kiedykolwiek mogłabym się stać.
Maxon roześmiał się.
– Nie jest taką prowokatorką. Bóg jeden wie, co by się stało z krajem rządzonym przez ciebie.
Ja także się roześmiałam, ponieważ miał całkowitą rację.
– Prawdopodobnie doprowadziłabym go do upadku.
Maxon odpowiedział, nadal z uśmiechem:
– Być może nasz kraj właśnie tego potrzebuje.
Fragment „Rywalek” Kiery Cass

Tytuł: Elita
Tytuł serii: Selekcja
Numer tomu: 2
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Liczba stron: 328
Gatunek: romans młodzieżowy, fantastyka
Wydanie: Jaguar 2014