Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Podróże Guliwera: Sposób na przygodę z XVIII wieku [recenzja] [archiwum]

Posted on 6 października, 2017

„Podróże Guliwera” to klasyka fantastyki i utopia, do której nawiązuje wiele późniejszych dzieł. Poznałam ją w 2017 roku, ponieważ wygrałam tę powieść w konkursie blogowym, razem z powieścią „Karmin”. Jak podobało mi się to spotkanie z twórczością Swifta?

Table of Contents

Toggle
  • Ta historia (podobno) wydarzyła sie naprawdę
  • To tłumaczenie z XVIII wieku!
  • „Podróże Guliwera” na początku mnie zachwyciły
  • To podobno satyra na Brytyjczyków

Ta historia (podobno) wydarzyła sie naprawdę

Lemuel Guliwer przedstawia dziennik ze swych niezwykłych podróży. Bo gdziekolwiek by się nie wybierał, i tak trafiał w miejsce inne i do tej pory nieodwiedzone przez człowieka. Niech jednak nie zwiodą was pozory fantastyki – ta historia (podobno) wydarzyła się naprawdę.

Są książki, które mogę recenzować: fantastyka w czystej postaci, z naciskiem na fantasy, to coś, w czym raczej czuję się dobrze. A są też te klasyczne, trudniejsze, które oceniło wielu przede mną i które oceni pewnie wielu po mnie, z o wiele większą wiedzą. Dlatego ten tekst do miana recenzji nawet nie może startować. Ale jeśli interesuje Was moja opinia o „Podróżach Guliwera”, a nie ich rzetelna ocena, to zachęcam do dalszego czytania.

To tłumaczenie z XVIII wieku!

Gdy wzięłam książkę w ręce, nieco się przeraziłam. Tłumaczenie z XVIII wieku? Bałam się trudnego stylu i słów, których nie zrozumiem. Na szczęście moje obawy okazały się płonne. Choć „Podróże Guliwera” nie są najlżejszą lekturą i ich język odbiega od naszego, dzisiejszego, to jak najbardziej da się je przyjemnie czytać. W niektórych chwilach miałam wręcz wrażenie, że czytam historię stylizowaną na starszą polszczyznę. Wprawdzie układ zdań czy sposób prowadzenia narracji odbiega od dzisiejszego i wymaga pewnego skupienia oraz cierpliwości, ale na swój sposób ciekawi, przynajmniej w początkowej fazie czytania.

„Podróże Guliwera” na początku mnie zachwyciły

Początkowo byłam tą książką naprawdę zachwycona. Może nie w ten „zwykły” dla literatury sposób, a w ten, który pojawia się, gdy poznajemy coś sprzed lat i choć wiemy, że mamy teraz „lepsze”, „przyjemniejsze” i „sprawniej działające” rzeczy, to fakt, że to stare „działa”, robi na nas ogromne wrażenie. Schody pojawiły się w moim wypadku nieco później…

Po pierwszych stu stronach lektury moje pozytywne emocje zaczęły opadać, a książka zaczęła się dłużyć. „Podróże Guliwera” opowiadają o kilku przygodach tytułowego bohatera, z których każda wygląda dosłownie identycznie. Guliwer staje się „rozbitkiem”, trafia do nieznanego nam, tajemniczego lądu, na którym mieszkają dziwni ludzie, i przez jakiś czas żyje wśród nich, opowiadając nam o nich. A każdy z ludów ma w sobie coś podobnego: wprawdzie niby mają inne główne cechy, ale sam klimat każdej z podróży i to, jak przebiegają, jest identyczne.

To podobno satyra na Brytyjczyków

Podejrzewam, że gdybym więcej wiedziała o Swifcie i Anglii z XVIII wieku, pewnie wypatrzyłabym na kartach tej historii więcej niż proste i schematyczne przygody – niestety moja wiedza w tym wypadku kuleje i nawet nie chciałam rozważać tej książki jako satyry na Brytyjczyków. Niemniej te żarty, które udało mi się wyłapać, były naprawdę trafne i gdybym wiedziała więcej, pewnie na nudę bym nie narzekała.

Choć cieszę się, że poznałam „Podróże Guliwera” i wiem, że czas z lekturą nie był zmarnowany, to jednak nie jest to książka, którą mogłabym czytać codziennie przez resztę mojego życia, bo po prostu nieźle bym się na tym wynudziła. Niemniej to naprawdę książka warta poznania, pod warunkiem, że czytelnik czuje się gotowy na nieco trudniejszy styl i kontakt z klasyką literatury.

A warto ją poznać choćby z dwóch powodów: po pierwsze, by mieć kontakt ze starszym polskim i wiedzieć, jak kiedyś wyglądał. Po drugie – po to, by w końcu rozumieć, o co chodzi z tym całym Guliwerem: bo w końcu każdy wie, że był w historii literatury taki pan, który podróżował i poznał małych ludzików, ale tak naprawdę mało kto postanowił się z nim osobiście spotkać.


Na to nam jest dane używanie mowy, żebyśmy się wzajem rozumieli i przekazywali sobie wiadomości o rzeczach, które są. Owóż jeśli się mówi rzecz jaką, która nie jest, nie osiąga się tego celu, bowiem ja nie rozumiem tego, co ty mówisz, i nie wyprowadzasz mnie z mej niewiadomości, lecz ją powiększasz. Musiałbym tedy wierzyć, że czarne jest białe, a krótkie – długie.

Fragment „Podróży Guliwera” Jonathana Swifta


podróże Guliwera

Tytuł: Podróże Guliwera

Autor: Johnatan Swift

Tłumaczenie: Anonim

Liczba stron: 272

Gatunek: klasyka literatury

Wydanie: Wydawnictwo MG, Kraków 2017

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme