„Kobe Bryant. Showman” to druga biografia koszykarza z NBA, którą przeczytałam, a stało się to za sprawą pewnej pomylonej paczki, która dotarła do mnie bodajże jesienią 2017 roku. Jej zawartość zdecydowanie nie była czymś dla mnie, ale dzięki temu mogłam dać szansę nietypowym dla mnie książkom. Jak podobała mi się ta dość gruba biografia jednego z najbardziej znanych koszykarzy, kiedy czytałam ją w 2018 roku?

Poznaj więcej ciekawych biografii!
Kobe Bryant, człowiek z pasją
Kobe Bryant to legenda koszykówki. Człowiek, którego największą życiową pasją był właśnie ten sport. Od zawsze wiedział, że to właśnie z nim zwiąże swoją przyszłość. Roland Lazenby postanowił udokumentować tę pasję, tworząc jego biografię.
Swego czasu przypadkiem trafiły do mnie biografie dwóch koszykarzy. I choć sportem absolutnie się nie interesuję, postanowiłam się z nimi zapoznać, aby poszerzyć własne horyzonty. W pierwszej kolejności przeczytałam książkę o Allenie Iversonie, a dopiero później zabrałam się za to bardziej opasłe tomiszcze, czyli „Kobe Bryant. Showman” Rolanda Lazenby’ego, znanego również z biografii Michaela Jordana.

„Kobe Bryant. Showman” to naprawdę dobra biografia
O ile poprzednią biografię mogłam uznać za kawałek dobrej pracy dziennikarskiej, o tyle ta książka… to kawałek wspaniałej pracy dziennikarskiej. „Kobe Bryant. Showman” bardzo dogłębnie analizuje życie Bryanta, a właściwie całej jego rodziny, ponieważ początek książki poświęcony jest jego ojcu, który również zajmował się koszykówką.
To biografia przeładowana faktami dotyczącymi zarówno sportu, jak i spraw marketingowych, stanowiących znaczną część przychodów koszykarzy. Jednocześnie zawiera ogromną liczbę cytatów. Niemal każdy fakt jest potwierdzany przez kogoś z otoczenia Bryanta lub przez niego samego, niekiedy nawet kilkukrotnie, dzięki czemu mamy pewność, że przedstawione wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. Lazenby nie odpływa i nie snuje opowieści o tym, jak mogłoby czy powinno być – przedstawia sprawdzone informacje. Dlatego mimo swojej objętości jest to pozycja naprawdę bardzo konkretna.
Ta książka pomogła mi zrozumieć sytuacje osób czarnoskórych
Podczas lektury zaczęłam też lepiej uświadamiać sobie sytuację czarnoskórych mieszkańców USA w drugiej połowie XX wieku. Nie była ona dobra i choć nie jest głównym tematem tej książki, to wątek ten regularnie się pojawia, zwłaszcza na początku, gdy obserwujemy życie Joe Bryanta.

Jednak to nie jest książka dla mnie
Niestety, przy tych wszystkich superlatywach muszę przyznać, że przez lwią część lektury sama nie byłam szczególnie zaangażowana. Faktycznie, Kobe Bryant zasługuje na wielkie uznanie. To człowiek, który zawsze ciężko pracował i mimo licznych przeszkód konsekwentnie dążył do swoich celów. To osoba, która może motywować i stanowić świetny wzór do naśladowania. Problem polega jednak na tym, że sama nie interesuję się sportem, przez co tak duża liczba raczej suchych faktów w pewnym momencie zaczęła mnie nużyć.
Wynika to jednak wyłącznie z moich własnych upodobań. Nie zmienia to faktu, że „Kobe Bryant. Showman” to bardzo dobra książka, po którą powinien sięgnąć każdy fan NBA. Absolutnie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Czytanie książek innych niż te, które lubi się najbardziej, potrafi rozwijać, a możliwość zapoznania się z tak znakomitą pracą dziennikarską jest wartością samą w sobie.
W świecie czeków wystawianych na wysokie kwoty osiemnastolatek musiał dostosowywać się również w innych obszarach. Jednym z największych wyzwań było samo Los Angeles.
Pytany o to, co dzieje się poza parkietem, odpowiadał: „Oczywiście fanki się za tobą uganiają. Kiedy mieszkasz w Los Angeles, wiadomo, że ciągle będziesz zaczepiany przez takie kobiety. Zazwyczaj są starsze, czasami młodsze. Musisz zachowywać się profesjonalnie… Nauczyłem się tego, kiedy dorastałem”.
Fragment książki „Kobe Bryant. Showman” Rolanda Lazenby’ego.

Tytuł: Kobe Bryant. Showman
Autor: Roland Lazenby
Tłumaczenie: Michał Rutkowski
Liczba stron: 608
Gatunek: biografia
Wydanie: SQN, Kraków 2017