„Pokój” to ciekawy dramat, wychodzacy ponad to, co czytam na co dzień. Jak odebrałam tę książkę, kiedy czytałam ją w 2018 roku? Sprawdź, o czym opowiada, czemu jest unikatowa oraz dlaczego warto po nią sięgnąć.

Poznaj więcej literatury kanadyjskiej!
Jack od urodzenia mieszka w Pokoju
Jack ma pięć lat i od urodzenia mieszka razem z Mamą w Pokoju. Ta została porwana jako nastolatka: od lat jest więziona i gwałcona. Wkrótce po piątych urodzinach Jacka tworzy plan, który ma pomóc im wydostać się na wolność.
„Pokój” nie jest historią dla mnie obcą: przed lekturą książki zdążyłam poznać film na jej podstawie, a że scenariusz do niego pisała sama Emma Donoghue, dość wiernie ją oddał. Dlatego na pewno zabrakło mi w trakcie czytania tych emocji, które powinnam mieć w sobie w trakcie. Nie zmienia to jednak faktu, że ta powieść mimo bardzo trudnego tematu jest jednocześnie niezwykle lekka i sympatyczna, a to wszystko przez głównego narratora.
„Pokój” jest opowiadany przez pięciolatka
Opowieść snuje nam Jack: ten pięcioletni chłopiec jest z jednej strony wyjątkowo inteligentny jak na swój wiek (potrafi czytać i dobrze liczyć, jest bystry i szybko łączy fakty). Z drugiej strony wychował się w izolacji od reszty świata, co oznacza, że jego umiejętności społeczne czy samo pojmowanie najbardziej oczywistych rzeczy są mocno ograniczone. Sprawia to, że tekst jest często wręcz uroczo naiwny, ale wydaje mi się też, że w pewnym sensie pozwala czytelnikowi poczuć się dzieckiem.
Na dodatek sama narracja sprawia, że historia jest po prostu ciekawsza. Zawiera więcej niedopowiedzeń; w końcu dziecko nie rozumie wszystkiego. Nie wie, dlaczego coś dzieje się tak, a nie inaczej, często też nie próbuje wcale tego wyjaśniać, bo nie jest to dla niego istotne. Wprawdzie te niedopowiedzenia nie są raczej tajemnicą dla dorosłego czytelnika, ale na pewno mocniej pobudzają wyobraźnię.

To naprawdę dramatyczna historia
Przy tym wszystkim „Pokój” to naprawdę dramatyczna historia rodziny składającej się z dwóch osób, które mierzą się z traumą, każda na swój własny sposób. Ciekawa jest sama relacja pomiędzy bohaterami. Mama próbuje być odpowiedzialna i robi wszystko, by zapewnić swojemu synkowi lepszy żywot. Nie zawsze jej to jednak wychodzi: miewa chwile zwątpienia i załamania. Wtedy tę „dorosłą” rolę przejmuje pięciolatek, który stara się o nią troszczyć. Mimo to jednak i on, i ona są cały czas w pewnym sensie dziećmi. Mama nigdy nie zaznała dorosłego życia, na dodatek Jack jest jej jedyną pociechą i mimo tragicznej sytuacji potrafią się razem po prostu dobrze bawić.
Trudno mi powiedzieć, czy historia jest zaskakująca, bo… po prostu poznałam ją wcześniej, w nieco innej formie. Niemniej „Pokój” czyta się bardzo szybko i na pewno nie brakuje w nim emocji. Poza tym samych zdarzeń nie brakuje, chociaż większość z nich to małe odkrycia pięciolatka, który po prostu cały czas poznaje świat.
„Pokój” Donoghue to naprawdę ciekawa pozycja. Z jednej strony lekka, z drugiej – wnosząca ciekawe spojrzenie na tematykę porwań, a także relacji między matką i dzieckiem. Absolutnie nie dziwię się temu, jaką zdobyła popularność.
Myślę, że czas się rozprowadza po świecie cienko jak masło, po drogach i domach i placach zabaw i sklepach, tak że na każdym miejscu jest tylko troszkę rozsmarowanego czasu, a potem każdy musi pędzić do następnej porcji.
Fragment „Pokoju” Emmy Donoghue

Tytuł: Pokój
Autor: Emma Donoghue
Tłumaczenie: Ewa Borówka
Liczba stron: 408
Gatunek: dramat
Wydanie: Sonia Draga, Katowice 2016