Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Beatrycze i Wergili: Poetyckie spojrzenie na Holocaust [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 11 grudnia, 2018

„Beatrycze i Wergili” to powieść, którą kupiłam na promocji w trakcie wycieczki do sklepu spożywczego. Nawet pamiętam jakiego. Nie był to więc zakup przemyślany; zobaczyłam, kupiłam i przeczytałam, it co. Jak podobało mi się to spotkanie z niekoniecznie typową dla mnie powieścią w 2018 roku?

Spis treści:

Toggle
  • „Beatrycze i Wergili” to dziwna pozycja
  • Powieść pięknych cytatów i analizy Holocaustu
  • Kim jest narrator tej powieści?
  • Co zaciekawiło mnie w tej książce najbardziej?
Beatrycze i Wergili

Sprawdź też recenzję „Złodziejki książek”!


„Beatrycze i Wergili” to dziwna pozycja

Henry jest pisarzem. Gdy wydawca odrzuca jego powieść o Holokauście, wyprowadza się z żoną do wielkiego miasta. Tam poznaje mężczyznę zajmującego się wypychaniem zwierząt, który przez całe swoje życie próbuje stworzyć sztukę teatralną.

Czasem, gdy widzę książkę za dosłownie trzy, cztery złote, po prostu nie potrafię jej nie kupić. „Beatrycze i Wergili” to niedługa powieść, która właśnie w ten sposób wylądowała w moim koszyku w trakcie jakichś spożywczych zakupów. I choć nie żałuję, że książka do mnie trafiła, to muszę szczerze przyznać – jest to zdecydowanie dziwna pozycja.

Powieść pięknych cytatów i analizy Holocaustu

Książka Yanna Martela to powieść pełna pięknych cytatów, pełna pewnej próby analizy Holokaustu pod kątem sztuki i jednocześnie trochę pozbawiona konkretnej treści. To historia mocno metaforyczna, w której raczej trzeba doszukiwać się drugiego dna. Nie jest więc książką typową, nastawioną na rozrywkę czytelnika.

W związku z tym trudno tu mówić choćby o bohaterach. Henry to pisarz, który ma zastój twórczy spowodowany tym, że wydawca odrzucił jego dzieło, nad którym pracował przez pięć lat. Nie jest jednak jakoś szczególnie analizowany, nie poznajemy zakamarków jego psychiki. Człowiek, któremu Henry pomaga, jest zaś zbudowany na pewnych niedopowiedzeniach. Martel wymusza na nas domyślanie się, co kryje się za jego słowami i poczynaniami, i choć te najważniejsze kwestie dość szybko stają się jasne, to wiele z tego, co ten bohater robi, przynajmniej dla mnie do końca pozostaje poetyckim bełkotem.

Beatrycze i Wergili

Kim jest narrator tej powieści?

Narrator tej powieści stoi jakby z boku wszystkiego, często nawet nie podaje nam dokładnych faktów na temat postaci. Jednocześnie tę niedługą książkę czyta się naprawdę szybko. Mimo poetyckości i trudnej tematyki „Beatrycze i Wergili” napisane są przystępnym językiem, pozwalającym na płynną lekturę. Ponadto, przynajmniej polskie wydanie tej książki ma naprawdę olbrzymią czcionkę, w związku z czym po prostu nie da się jej czytać zbyt długo.

Co zaciekawiło mnie w tej książce najbardziej?

Jeśli miałabym wybrać coś, co zaciekawiło mnie w tej książce najbardziej, to wskazałabym sam jej początek, w którym autor analizuje, dlaczego Holokaust jest swego rodzaju „świętą krową”. Dlaczego, choć piszemy prozę wojenną – romanse osadzone w realiach II wojny światowej, powieści akcji czy kryminały – jednocześnie unikamy fabularyzowania tego jednego elementu II wojny światowej. Tego najbardziej okrutnego i tragicznego.

To dzieło Martela niewątpliwie jest powieścią ciekawą i intrygującą dzięki licznym niedopowiedzeniom oraz dość oryginalnym rozwiązaniom, które wybiera autor. Nie powiedziałabym jednak, że to książka, która szczególnie mnie urzekła. „Beatrycze i Wergili” były dla mnie ciekawą odskocznią i możliwością poznania trochę innej prozy, niż ta, po którą sięgam zazwyczaj, ale zdecydowanie nie czuję potrzeby, aby szukać podobnych dzieł. Na pewno jednak osoby, które lubią poetyckie i nietypowe podejście do literatury, znajdą w prozie Yanna Martela coś dla siebie.


Fikcję nie tak łatwo oddzielić od literatury faktu. Fikcja nie może być realna, ale jest prawdziwa; przekracza girlandy faktów, by dotrzeć do emocjonalnej i psychologicznej prawdy.

Fragment „Beatryczy i Wergilego” Yanna Martela


Beatrycze i Wergili

Tytuł: Beatrycze i Wergili

Autor: Yann Martel

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Liczba stron: 240

Gatunek: literatura współczesna

Wydanie: Albatros, Warszawa 2010

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: literatura kanadyjska, Wydawnictwo Albatros

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme