„Imperium chmur” Jacka Dukaja przeczytałam w 2020 roku we współpracy z księgarnią Tania Książka. Czy warto zapoznać się z tą lekturą jednego z najbardziej docenianych polskich autorów fantastyki? Sprawdź recenzję i dowiedz się, w jaki sposób powieść ta łączy haiku z „Lalką”.

Poznaj recenzje innych książek, które są alternatywnymi historiami: „Zgasić słońce. Szpony smoka” | „Człowiek z Wysokiego Zamku” | „Ostatnie dni Nowego Paryża” | „Mechaniczny”
Poetycka proza i niezwykła forma
Kiyoko straciła ojca, jeszcze nim zdążyła go dobrze poznać. Choć niewykształcona, została nauczona pisma. Dokumentuje więc to, o czym słyszy w górskich stoczniach, w których tworzona jest niezwykła armia składająca się z latających maszyn.
Naprawdę trudno pisze się o takich książkach jak „Imperium chmur” Jacka Dukaja. A przynajmniej mi, zwłaszcza że to moje pierwsze pełne spotkanie z tym autorem. Poprzednio porwałam się z motyką na słońce, próbując przeczytać w całości jego „Lód”, co okazało się kompletnym fiaskiem. Choć styl Dukaja był wyśmienity, to przynajmniej w tamtym czasie po prostu nie potrafiłam przez tę powieść przebrnąć.
Gatunek, inspiracja haiku i kreacja świata
Czym w ogóle jest „Imperium chmur”? Wedle gatunku to fantastyka – historia alternatywna nawiązująca (według wydawcy) do „Lalki” Bolesława Prusa. I choć z jednej strony ten opis wcale nie mija się z prawdą, to z drugiej: ta książka po prostu nie jest typowym, rozrywkowym dziełem. Po prostu.
W tej powieści kluczowa zdaje się być forma, o czym zresztą mówi sam autor. Dukaj zdecydował się na bardzo mocną inspirację haiku, co samo w sobie jest wręcz wspaniałym pomysłem. Jeśli chcemy oddać klimat Japonii, najlepiej sięgnąć po coś, co będzie kojarzyło się właśnie z tym krajem, nie tylko w formie nawiązań kulturowych do innych bogów, strojów czy rodzajów broni. A skoro haiku jest formą, która od razu przywodzi na myśl Kraj Kwitnącej Wiśni, ten wybór zdaje się z jednej strony oczywisty, z drugiej – trudny do realizacji. To bez wątpienia ogromne wyzwanie dla pisarza.
W elementach, w których to nawiązanie jest widoczne najbardziej, czyli w opisach przyrody, ta forma sprawdza się doskonale. Niektóre akapity aż proszą się o to, aby włożyć je w ramkę i gdzieś powiesić. Nie czytałam wielu książek dotyczących Japonii, ale z nich wszystkich „Imperium chmur” miało najbardziej nietypowy i najbardziej kojarzący się z tamtymi rejonami świata klimat. Zwłaszcza że autor zdaje się mieć dużą wiedzę na temat rejonu, o którym pisze.

Przerost formy nad treścią czy artystyczne wyzwanie?
Jednakże przy tym wszystkim: gdyby to była powieść obyczajowa o życiu w Japonii, chyba podobałaby mi się po prostu bardziej. Wolałabym skupienie się na drobnych dniach życia codziennego, na zabawie formą z delikatną, miłą fabułą. Bo ta forma jest tu już tak dominująca, że dodanie do niej nowej technologii, postaci z polskiej literatury czy próby stworzenia większej historii po prostu w moim odczuciu umyka.
Fantastyka wymaga bardzo dobrej ekspozycji, tak aby czytelnik mógł dobrze zrozumieć świat i nawiązania. Mam wrażenie, że aby zrobić to w pełni, musiałabym tę powieść przeczytać jeszcze kilka dobrych razy. Zastanawiam się, czy nie mamy tu odrobiny przerostu formy nad treścią, ale nie czuję się na tyle kompetentna, aby to ocenić.
Co mnie jednak zaskoczyło, to fakt, że przy tak specyficznej formie Dukaj wcale nie rezygnuje chwilami z żartu. Aby go dostrzec, trzeba się dość mocno wczytać, ale on tam jak najbardziej jest. Niemniej muszę przyznać, że czasem miałam problemy, aby przebić się przez poetyckość języka oraz dialogi – nie tylko oznaczane w sposób anglosaski, ale też często znajdujące się w jednej linijce (tj. zapis wygląda tak: „Witaj” „Witam” „Co robisz?”).
Spotkanie z „Imperium chmur” było rozwijające
Spotkanie z książką „Imperium chmur” na pewno było dla mnie rozwijającym doświadczeniem. Sama najzwyczajniej w świecie nigdy w życiu nie wpadłabym na pomysł, aby wykorzystać tak specyficzną poezję do pisania prozy i jeszcze zrobić to z takim taktem. Dawno nie czytałam czegoś tak artystycznego i zdecydowanie nienapisanego z myślą o liczbie sprzedanych egzemplarzy.
Jednocześnie mam bardzo mocne poczucie, że osoby bardziej zainteresowane tematyką Japonii czy nawet po prostu „Lalką” Prusa wyciągną z niej więcej niż ja. Aby ten tytuł naprawdę dogłębnie ocenić, trzeba byłoby chyba skupić się na analizie obrazu tego kraju w powieści Dukaja, a ja po prostu nie mam narzędzi, aby tego dokonać.

Tytuł: Imperium chmur
Autor: Jacek Dukaj
Liczba stron: 248
Gatunek: alternatywna historia
Wydanie: Literackie, 2020