„Silver. Trzecia księga snów” to trzeci tom „Trylogii czasu”, cyklu dla młodzieży, napisanego przez niemiecką autorkę, Kerstin Gier. Jak podobało mi się zwieńczenie historii Liv i co w tej powieści mogło wypaść lepiej? Sprawdź!

Poznaj recenzje innych książek z cyklu „Trylogia Snów”: „Silver. Pierwsza księga snów” | „Silver. Druga księga snów”
Kim jest anonimowa blogerka?
Nikt w szkole, do której chodzi Liv, nie ma pojęcia, jakim cudem anonimowa blogerka wie coraz to więcej i więcej szczegółów na temat uczniów. Na dodatek Arthur cały czas rośnie w siłę i zachowuje się coraz bardziej bezwzględnie, budząc w otoczeniu uzasadniony niepokój.
Romanse romantyczne w książkach Gier
Jeśli dobrze pamiętam, „Trylogia czasu” Kerstin Gier zaczynała się całkiem obiecująco. Była kreatywna, sprawnie kreowała świat przedstawiony i miała szansę stać się czymś naprawdę unikatowym. Niestety tamten cykl został niemal dosłownie zdominowany przez wątek miłosny. Fabuła trzech tomów rozgrywała się na przestrzeni zaledwie tygodnia, a bohaterka bez przerwy schodziła się i rozchodziła z głównym protagonistą. Liczyłam więc, że w „Trylogii snów” autorka wyciągnie wnioski i wykorzysta w pełni potencjał wyjściowego pomysłu.
Po lekturze powieści „Silver. Trzecia księga snów” muszę jednak stwierdzić, że i tym razem nie do końca się to udało. Owszem, nie zmieniam zdania co do całokształtu: to wciąż porządnie napisana proza młodzieżowa, która promuje dobre wzorce, jest niezwykle sympatyczna i w swojej kategorii w pełni zasługuje na popularność. Co więcej, relacja romantyczna wypada tu o wiele lepiej niż w poprzedniej serii autorki. Co prawda wątek pierwszego razu bywał momentami męczący, ale relacja Liv z Henrym wydaje się wiarygodna, trwa odpowiednio długo i rozwija się stopniowo.

„Silver. Trzecia księga snów” ma problem z kontrukcją intrygi
Główny problem tkwi w konstrukcji intrygi – usuniętej na dalszy plan na rzecz dramatów szkolnych i rodzinnych – oraz w samym pomyśle na mechanikę śnienia. W poprzednim cyklu autorki kreacja świata była nieźle uzasadniona, natomiast tutaj zabrakło konkretów. Gdy tom pierwszy nie przyniósł wyczerpujących wyjaśnień, liczyłam na reakcję w finałowym tomie. Chciałam zrozumieć, jak ten system działa i kto za nim stoi. Niestety, nie dostałam niemal niczego.
Gier nie wyjaśnia, w jaki sposób bohaterowie uzyskują dostęp do cudzych snów – po prostu to potrafią. Opisuje zasady panujące w międzysnowej przestrzeni, ale ignoruje metafizyczne źródło tego zjawiska. Brak tu dorosłych autorytetów czy organizacji badających ten proceder, a cała akcja spoczywa na barkach nastolatków reagujących emocjonalnie i irracjonalnie. Z tego powodu główny złoczyńca historii wypada wyjątkowo blado, stając się jednym z najsłabiej skonstruowanych antagonistów, z jakimi miałam do czynienia.
Im dalej, tym mniejszą miałam ochotę to czytać
Im dalej brnęłam w lekturę, tym mniejszą miałam na nią ochotę. Odniosłam wrażenie, że przeczytałam trzy razy tę samą książkę – schematy powtarzają się bez wprowadzania świeżych elementów. Młodszy czytelnik nastawiony na klasyczną teen dramę z pewnością doceni ten cykl i nie ma w tym nic złego. Jeśli jednak ktoś szuka przede wszystkim dopracowanej fantastyki i kreatywnego światotworzenia, finał trylogii pozostawi go z poczuciem sporego niedosytu.

Tytuł: Silver. Trzecia księga snów
Tytuł serii: Trylogia Snów
Numer tomu: 3
Autor: Kerstin Gier
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Liczba stron: 456
Gatunek: fantasy młodzieżowe
Wydanie: Media Rodzina, 2017