Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy: Sędzikowska, czyli nieco zapomniana pisarka z Torunia [recenzja] [archiwum]

Posted on 12 marca, 2021

„Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy” to książka, którą przeczytałam po zapoznaniu się z antologią „Fantastyczne opowieści wigilijne”, w której poznałam Mirosławę Sędzikowską i postanowiłam sprawdzić, co ta autorka tworzy w dłuższej formie. Jak podobała mi się ta nietypowa książka w 2021 roku? Sprawdź recenzję i dowiedz się, czemu to 2 książki w jednej!

Spis treści:

Toggle
  • Dwie opowieści w jednym tomie
  • Dwustronny eksperyment zapomnianej pisarki
  • Trudne spotkanie z humorem i fabułą
  • To nie są najnowsze tekstu…
  • Czy powinnam kontynuować tę przygode?
Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy Mirosława Sędzikowska - książka lezy na blacie w otoczeniu ozdób - ilustracja do recenzji

Sprawdź recenzje innych młodzieżowych książek fantastycznych: „Królestwo Mostu” | „Wiedźma” | „Setna królowa” | „Silver. Pierwsza księga snów”


Dwie opowieści w jednym tomie

Jedna książka i dwie zupełnie różne historie. Pierwsza skupia się na perypetiach nastolatków wychowywanych przez samotną matkę, których codzienność zdecydowanie odbiega od normy. Druga to opowieść o wiedźmie zmagającej się z wyjątkowo wścibską zgrają sąsiadów.

Dwustronny eksperyment zapomnianej pisarki

Istnieje spora grupa autorów, o których dzisiaj już się nie pamięta. Do tego grona zalicza się Mirosława Sędzikowska – związana z Toruniem pisarka, mająca na swoim koncie zaledwie dwie lub trzy powieści oraz jeden zbiór, po który właśnie przyszło mi sięgnąć: „Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy”. To skromny dorobek, zważywszy na to, że debiutowała jeszcze w latach 80. Ja usłyszałam o niej po raz pierwszy dzięki antologii „Fantastyczne opowieści wigilijne”, gdzie zamieszczono jedno z jej opowiadań. Było lekkie, przyjemne i po prostu sympatyczne – liczyłam więc na podobne wrażenia i tym razem. Niestety, nieco się pomyliłam.

Zacznijmy od samej formy wydania. „Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy” to publikacja dwustronna, zawierająca dwa osobne teksty. Pierwszy, liczący 180 stron, przedstawiany jest jako powieść dla młodzieży – mowa o „Gandziolatkach”, czyli bardziej obyczajowej części tomu. Z kolei „Wizyta u wiedźmy” to mierząca 120 stron nowela poświęcona losom pewnej czarownicy.

Trudne spotkanie z humorem i fabułą

Lekturę rozpoczęłam od „Gandziolatek” i początkowo byłam tą historią całkiem zainteresowana. Początek okazał się odpowiednio absurdalny i wręcz uroczy, co budziło nadzieję na coś w stylu „Dożywocia” Marty Kisiel – obyczajową sielankę z błyskotliwymi dialogami i lekką linią fabularną. Niestety, choć forma w teorii to przypominała, opowieść szybko zaczęła mnie męczyć. Zaprezentowany humor po prostu do mnie nie trafił – z czasem zaczął irytować, a momentami nawet lekko zniesmaczać. W połączeniu z zaledwie śladową ilością fabuły sprawiło to, że owe 180 stron wymęczyłam z dużym trudem.

Szybko przeszłam więc do „Wizyty u wiedźmy”, łudząc się, że konwencja fantasy okaże się przyjemniejsza. Nic z tych rzeczy. Choć znów zaczęło się obiecująco, tekstowi błyskawicznie zabrakło jakiejkolwiek spójności fabularnej. Dowcip ponownie stał się drażniący, a ja straciłam chęć do dalszego śledzenia wydarzeń. To spotkanie z literaturą zwyczajnie nie należało do udanych.

Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy Mirosława Sędzikowska - książka lezy na blacie w otoczeniu ozdób - ilustracja do recenzji

To nie są najnowsze tekstu…

Przyczyna tego stanu rzeczy leży częściowo w wieku samych tekstów, co widać zwłaszcza w „Gandziolatkach”. Choć nie przepadam za tym sformułowaniem, tutaj pasuje idealnie: ta historia brzmi po prostu „boomersko”. Młodzieżowa gwara trąci myszką i pochodzi jakby z innej epoki, poruszane tematy straciły na aktualności, a całość sprawia wrażenie pisanej z myślą o rodzicach, a nie o dzieciakach, które miały stanowić docelową grupę odbiorców.

Dopiero po zakończeniu lektury uświadomiłam sobie, że spora część zawartych tu tekstów to w rzeczywistości pojedyncze opowiadania. Zostały wprawdzie spięte w jedną całość, ale pierwotnie ukazywały się osobno – chociażby na łamach czasopisma „Fenix” w latach 90. Nic dziwnego, że brzmią nieco bardziej przestarzale, niż sugerowałaby to data wydania całej książki (2002 rok).

Czy powinnam kontynuować tę przygode?

Szczerze zastanawiam się, czy powinnam polować na inne pozycje autorki, jednak obawiam się, że raczej tego nie zrobię – chyba że ktoś zapewni mnie, iż są napisane w zupełnie innym stylu. Absurd serwowany przez Mirosławę Sędzikowską po prostu mi nie leży, nie przekonuje mnie ani jej poczucie humoru, ani nieco dydaktyczne podejście do narracji. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z twórczością tej nieco zapomnianej polskiej pisarki, jednak to jedno spotkanie w zupełności mi wystarczy.

Na koniec warto dodać, że wydawnictwo SuperNOWA takim sposobem publikacji nieco strzeliło sobie w stopę. W dzisiejszych czasach, gdy w sieci króluje Instagram i estetyczne zdjęcia książek, niezwykle trudno zaprezentować ten dwustronny tomik w pełnej krasie. Nie da się też ukryć, że taki układ jest po prostu mniej wygodny w użytkowaniu niż tradycyjne zbiory opowiadań.


Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy Mirosława Sędzikowska - okładka jednej strony książki Wizyta i wiedźmy, która przedstawia żabę idącą po drabinie - ilustracja do recenzji

Tytuł: Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy

Autor: Mirosława Sędzikowska

Liczba stron: 304

Gatunek: fantasy, komedia, powieść obyczajowa

Wydanie: SuperNowa, 2002

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Kapitan Hak o Piotrusiu Panu i jego okrucieństwie. „Koszmar w Nibylandii” Christiny Henry [recenzja]
  • Nowa książka Krzysztofa Piskorskiego już we wrześniu! „Osnowa” – premiera 09.09.2026
  • Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja]
  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Tajemnica diabelskiego kręgu: mogło być lepiej, ale jest dobrze [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme