Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Boży wojownicy: Chciałabym uwielbiać. Ale nie potrafię [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 14 października, 2017

„Boży Wojownicy” zaczęli mi udowadniać, że „Trylogia Husycka” nie jest dla mnie. Bardzo chciałam lubić wszystko, co wyszło spod pióra Andrzeja Sapkowskiego, jednak prawda była taka, że tych książek po prostu nie chciało mi się czytać. Jak opisywałam to historyczne fantasy w 2017 roku?

Spis treści:

Toggle
  • Kim jest Samson Miodek?
  • Sapkowski dobrze oddaje XV-wiecznego ducha historii
  • „Boży Bojownicy” nie związali mnie z bohaterami
  • Niektóre sceny są piękne
Boży wojownicy

Recenzje innych książek z cyklu: „Narrenturm” | „Lux perpetua”


Kim jest Samson Miodek?

Reinmarowi udało się uciec do Pragi, w której przebywa razem z dwójką przyjaciół. Choć w Czechach są już od dwóch lat, najlepsi magowie nie potrafią do końca dociec, kim i skąd pochodzi duch Samsona Miodka. Wybierają się więc w podróż do człowieka, który być może jako jedyny będzie w stanie to odkryć.

Naprawdę chciałabym móc uwielbiać „Bożych bojowników”. Chciałabym móc ich wychwalać i zachwycać się stylem autora. Niestety nie potrafię, bo poza pojedynczymi fragmentami drugi tom Trylogii husyckiej po prostu śmiertelnie mnie nudził.

Sapkowski dobrze oddaje XV-wiecznego ducha historii

Nie chcę mówić, że Sapkowski nie potrafi pisać i stylizować języka, bo to byłoby kłamstwo. Posługuje się dobrą polszczyzną, jednocześnie wiedząc, jakich słów użyć, by oddać XV-wiecznego ducha i nie sprawić, by czytelnik nie rozumiał, o czym mówi. W porównaniu do tomu pierwszego kontynuacja jest też zdecydowanie bardziej poważna. I choć nie mam nic przeciwko poważnym pozycjom, „Boży bojownicy” po prostu mnie nudzili – zarówno pod względem fabularnym, jak i prowadzenia narracji.

Boży wojownicy

„Boży Bojownicy” nie związali mnie z bohaterami

Nie czuję się kompletnie związana z bohaterami. Cokolwiek oni robią – ja mam gdzieś. Jakby tego było mało, historia polega na przemieszczaniu się, myśleniu Reinmara o kobietach, trafianiu głównego bohatera do niewoli i ratowaniu go przez przyjaciół. Czyli na tym samym, co w tomie poprzednim. Jedynie teraz mamy więcej husytów, nieco więcej magii, a zdecydowanie mniej pań. Teraz nasz główny protagonista czasem po prostu o nich myśli. Niby dobrze, ale… z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że jednak wolałam, gdy Reinmar uganiał się za paniami, niż walczył za swoją nową wiarę.

Prowadzenie narracji było dla mnie bardzo toporne, zwłaszcza gdy do akcji wchodził kolejny szlachcic, który w ogóle mnie nie interesował. Dysputy polityczne, knucia i planowanie to coś, co w „Bożych bojownikach” według mnie nie wypada najlepiej. Choć może po prostu mnie to nudziło, bo nijak nie potrafiłam spamiętać takiej liczby postaci i po prostu nie wiedziałam, jakie są ich motywy?

Niektóre sceny są piękne

Oddać jednak muszę książce jedno: niektóre sceny są po prostu piękne i tak przyjemne w odbiorze, że miałam ochotę nie przestawać ich czytać. Najbardziej w pamięci zapadła mi scena z utopcami, która wypada naprawdę interesująco i barwnie. Niestety zaraz po tych ładnych fragmentach mamy kolejne nudne przygody i dyskusje polityczne…

Mam wrażenie, że nie powinnam o tej książce w ogóle pisać. Że powinnam ją lubić i uwielbiać, bo to przecież Sapkowski! A skoro nie lubię – to się nie znam. Ale z drugiej strony przecież nie muszę lubić wszystkiego, prawda?

Ponieważ posiadam wszystkie trzy tomy, zapewne zapoznam się także z zakończeniem. Sądzę jednak, że będę musiała się do tego nieźle zmuszać. Bo choć tak gorąco chciałabym tę Trylogię kochać, to na ten moment kojarzy mi się ona z powtarzalnością i nudą.


Ni ludzi nie znasz, ni procesów historii – drzekł zimno Konrad z Oleśnicy. – A to przekreśla cię jako inkwizytora. Powinieneś wiedzieć, Grzesiu, że zawsze są dwa bieguny. Jeśli będzie horrendalna legenda, to będzie i antylegenda. Kontrlegenda. Jeszcze bardziej horrendalna. Gdy spalę sto osób, za sto lat jedni będą dowodzić, że spaliłem tysiąc. Inni: że nie spaliłem nikogo. Za pięćset lat, jeśli ten świat potrwa tak długo, na każdych trzech z przejęciem gadających o lochach, torturach i stosach przypadnie przynajmniej jeden błazen, według którego żadnych lochów nie było, tortur nie stosowano, inkwizycja była pełna kompasji i sprawiedliwa jak ojciec, karała nie srożej, jak tylko ojcowskim napomnieniem, a te wszystkie stosy to wymysł i heretyckie oszczerstwo. Rób więc swoje, Grzesiu, a resztę zostaw historii. I ludziom ją rozumiejącym. I nie pieprz mi, proszę, o sprawiedliwości. Nie dla sprawiedliwości została powołana instytucja, w której pracujesz.

Fragment „Bożych wojowników” Andrzeja Sapkowskiego


Boży wojownicy

Tytuł: Boży bojownicy

Tytuł serii: Trylogia husycka

Numer tomu: 2

Autor: Andrzej Sapkowski

Liczba stron: 593

Gatunek: historyczne fantasy

Wydanie: SuperNowa, Warszawa 2004

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Andrzej Sapkowski, fantasy, fantasy historyczne, literatura polska, Wydawnictwo SuperNowa

1 thought on “Boży wojownicy: Chciałabym uwielbiać. Ale nie potrafię [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Narrenturm: Reinmar znów się zakochał! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme