„Upadek Arkadii” jest zakończeniem niemieckiej, młodzieżowej historii o włoskiej mafii i zmiennokształtnych w jednym. Jak podobała mi się ta powieść i jak pisałam o niej w 2018 roku?

Sprawdź pozostałe tomy: „Przebudzenie Arkadii” | „Arkadia płonie”
Wrobieni w morderstwo
Rosa i Alessandro zostają wrobieni w morderstwo sędzi. Od tej pory muszą poruszać się po Sycylii w ukryciu, jednocześnie próbując rozwiązać zagadkę Arkadii. Czy jednak uda się im uniknąć aresztowania lub śmierci z ręki wrogów, których wciąż im przybywa?
Pierwszy tom dość mocno mnie wymęczył. Drugi był zdecydowanie lepszy, zwłaszcza w kontraście z poprzednikiem. Trzeci i ostatni wypadł prawdopodobnie na zbliżonym poziomie, jednak przez brak przeskoku widocznego wcześniej nie zrobił już na mnie aż takiego wrażenia.
„Upadek Arkadii” to koniec dobrze zaplanowanej trylogii
Ta trylogia ma jeden olbrzymi atut, który wyróżnia ją na tle innych książek młodzieżowych: jest od początku do końca bardzo dobrze zaplanowana. Często, czytając takie powieści, mam wrażenie, że autorka (bo zwykle są to jednak panie) nie wie, co chce zrobić z bohaterami, wciska do historii każdy swój pomysł i ostatecznie dostajemy jeden wielki chaos. Kai Meyer jednak zaplanował swoją historię bardzo precyzyjnie. Każdy element w niej jest istotny, każdy coś wnosi do powieści. Tego naprawdę w powieściach dla młodzieży często brakuje, a szkoda!
Całość jest trochę sztuczna
Niestety zaleta w tym przypadku przekłada się także na wadę „Upadku Arkadii”: całość jest po prostu dość sztuczna. W chwili, w której dosłownie wszystko łączy się w całość, w której historia nie ma w sobie nic z przypadku, traci na naturalności. Życie mimo wszystko zawsze ma w sobie odrobinkę chaosu, a tu nie znajdziecie go w najmniejszej ilości. Miałam wrażenie, że Meyer trochę nie potrafił wyważyć planowania ze sprawieniem, aby historia wypadała realistycznie.
Wydaje mi się jednak, że osoba mniej krytyczna ode mnie tego braku naturalności nie zauważy. A poza tym to naprawdę ciekawa lektura, o ile oceniamy ją w „młodzieżowej” skali. Porusza ciekawą tematykę. Być może jako historia przeznaczona dla dorosłego czytelnika nie sprawdziłaby się, głównie przez naiwność niektórych sytuacji (jednak nie wyobrażam sobie nastolatków, którzy rządziliby mafią), ale dopóki spogląda się na nią jako na młodzieżówkę, osobiście nie widzę większych powodów do wytykania jej błędów. Gdyby tylko tom pierwszy był na takim samym poziomie…
„Upadek Arkadii” jest OK, ale…
Skłamałabym, mówiąc, że czuję przywiązanie do bohaterów; że interesuje mnie wątek romansowy; że przejmuję się losem postaci. Niestety powieść młodzieżowa to dla mnie już zwykle „za mało”, bym była w stanie to zrobić. Niemniej postacie nie irytowały mnie, co można już uznać za zaletę.
„Upadek Arkadii” czyta się błyskawicznie. Styl Meyera nie wydaje się infantylny, jak to często z takimi powieściami bywa; jest też stosunkowo surowy, ale przy tym lekki. Tekst się nie dłuży i bez problemu można naprawdę szybko przebrnąć przez tę historię.
Nie uwielbiam i nie będę uwielbiała tej trylogii. Niemniej uważam, że fani powieści młodzieżowych, których interesuje fantastyka, mogą na nią zerknąć i sprawdzić, czy spodoba się im ta opowieść. Zwłaszcza że sama konstrukcja fabuły jest naprawdę porządnie wykreowana jak na tego typu powieść.
Czasem – powiedziała – dwoje ludzi mija się, spogląda sobie przez chwilę w oczy i pozostaje tylko życzenie. Marzenie o tym, co mogłoby się wydarzyć. Odchodzą, z każdym krokiem dalej od siebie i od swoich snów.
Fragment „Upadku Arkadii” Kai Meyera

Tytuł: Upadek Arkadii
Tytuł serii: Arkadia
Numer tomu: 3
Autor: Kai Meyer
Tłumaczenie: Emilia Kledzik
Liczba stron: 456
Gatunek: powieść młodzieżowa, fantasy, romans
Wydanie: Media Rodzina, Poznań 2014